Teraz jest 17 wrz 2019, o 22:39



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 62 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 30 gru 2010, o 14:32  
Avatar użytkownika

Czarodziej Wojny
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 16:09
Posty: 674
Lokalizacja: Gorzów
Offline

MS na pewno mówisz o mnie? (sorry za off-top).


Sprzeczności nie istnieją. Kiedykolwiek myślisz, że masz do czynienia ze sprzecznością, sprawdź przesłanki. Odkryjesz, że jedna z nich jest fałszywa.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 30 gru 2010, o 14:35  

No chyba Ty mi to przypomniałeś ale głowy nie dam :D
Góra
  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 30 gru 2010, o 19:48  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Ja przypomniałem :D


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 1 sty 2011, o 18:51  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 29 lis 2010, o 00:24
Posty: 124
Lokalizacja: Podlasie
Offline

Najbardziej przeżyłem śmierć Warrena. Też zrobiło mi się smutno gdy zmarli generał Reibisch Raina i Hally, a choć Hally odeszła tak szybko bardzo mi było jej szkoda, a tego co odczułem po jej ostatnich słowa które skierowała do Richarda wypowiadając je z wielkim trudem nie potrafię opisać.
"Dziękuję, lordzie Rahlu... za wolność. Choć trwała tak krótko... warto... było."


A ty chłoptasiu - z wargami ledwie obeschłymi od matczynego mleka - jesteś dla mnie zaledwie gołowąsem. Twój mieczyk wygląda ładnie u twego boku. Jednak gdybym chciał, zabiłbym cię, nawet się przy tym nie pocąc.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 9 sty 2011, o 21:33  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 21 wrz 2010, o 21:07
Posty: 29
Lokalizacja: Jastrzębie Zdrój
Offline

Śmierć każdej Mord-Sith jest dla mnie bolesna. W Pierwszym Prawie Magii poza Denną tak naprawdę nie mieliśmy prawdziwego obrazu tych pięknych kobiet a przecież nawet Denny było mi żal.
Ale gdyby Carze coś się stało to byłaby dla mnie po prostu masakra...


Wszystko co robimy ma początek w naszych marzeniach...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 11 sty 2011, o 00:11  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 4 sty 2011, o 17:24
Posty: 35
Offline

Mnie szkoda było Denny:( Polubiłam ją mimo że męczyła Richarda.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 12 sty 2011, o 20:37  

Spojler !!!
W sumie większość tu to spojlery, no ale na wszelki wypadek mówię, bo to już scena z "Pożogi" a wiec do konca blizej jak dalej

Mi jest teraz też bardzo żal Richarda, który tęskni za Kahlan ale nikt mu nie wierzy, że ona w ogóle istniala, to jest przerazajace jak osoba ktora jest calym Twoim swiatem, tak nagle znika i do tego niewiadomo gdzie i dlaczego.
Góra
  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 26 sty 2011, o 19:47  
Avatar użytkownika

Strażnik granicy
Dołączył(a): 28 lip 2010, o 18:53
Posty: 73
Lokalizacja: Casterly Rock
Offline

Mi najbardziej szkoda jest Orska, który tak dzielnie chronił Kahlan.


HEAR ME ROAR!!!!!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 6 lut 2011, o 16:09  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 7 sty 2011, o 16:11
Posty: 1
Offline

Śmierć Warrena (zdecydowanie. Why Goodkind??????).
A także śmierć Rainy, Hally i Denny.
No i jeszcze ten moment, gdy Richarda zabrały Siostry.. Biedna Kahlan.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 27 maja 2011, o 23:10  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 21 maja 2011, o 18:03
Posty: 102
Lokalizacja: Warszawa Wawer
Offline

Zdecydowanie Warren (wtedy się popłakałem)


"Jeśli chcesz wbić wrogowi nóż w plecy, najpierw musisz podejść wystarczająco blisko"
Verna Sauventreen
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 16 cze 2011, o 17:32  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 27 lis 2010, o 17:54
Posty: 148
Lokalizacja: miasto pod Poznaniem
Offline

ile razy nie przeczytam zawsze płacze kiedy siostry zabierają Richarda...to taka emocjonalna scena...
śmierć Denny, Rainy, Hally, Warrena,
SPOILER (Spowiedniczka): śmierć Ann, ja... ok. nie płakałam, ale nie mogłam uwierzyć Ksieni sióstr Swiatła... umarła. Strasznie mi wtedy było żal Nathana...


Jestem ulubienicą Lorda Rahla
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 23 sie 2011, o 10:34  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 23 sie 2011, o 10:13
Posty: 3
Offline

śmierć Warrena, nie mogłam uwierzyć że on tak po prostu umarł.. no i oczywiście wizja którą Shota zesłała na Richarda. ale najbardzej popłakałam się na sam koniec serii, podczas ślubu Cary. wiem, ż e to nie był smutny moment, ale siedziałam i ryczałam, bo to już koniec ;(
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 25 paź 2011, o 12:03  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Ciężko sobie przypomnieć te wszystkie emocje które towarzyszyły mi przez około pół roku (tak, tyle mi niestety zajęło czytanie sagi - studia, praca, rodzina) ale spróbuje je poukładać:
PPM:
- chyba nie było takiej sytuacji, niestety zaczynałam od filmu, wiec zdrada Michaela nie poruszyła mnie, bardziej poruszyła mnie jego egzekucja, nie mogłam przez długo zrozumieć dlaczego Richard był tak bezwzględny, wolałabym żeby skończyło się jak w serialu, że Michael odkupi swoje winy, Richard mu wybaczy, mimo że Michael nie przeżyje. Jednakże mniej by to ciążyło na sercu Richardowi, gdyby pogodził się z bratem.
- Denny nie było mi żal, nie przepadałam za nią. Po prostu musiała umrzeć, tym bardziej, dla niej to było zbawienie.
- Żal mi było Richarda, kiedy musiał pójść do łoża z Denną, chcąc zostawić 'to' dla Kahlan
KŁ:
- moment w którym Kahlan odsyła Richarda i analogiczny moment w którym Richard odsyła Gratcha. O tak, biedny Gratch, on tego bardzo nie rozumiał, nie był w stanie zrozumieć, a Richard mógł, gdyby tylko nad tym mocno pomyślał (tak jak to zrobił gdy już odesłał Gratcha).
- Moment śmierci Margaret - żal mi jej było, nawet bardzo, jak zresztą później Verny, która kochała Jedidiaha, a także gdy opowiadała o tym jak musiała swoją córkę oddać, która to już dawno temu zmarła.
- A tak zupełnie w drugą stronę, prawie skakałam z radości, gdy Jedidiaha zabili, a wcześniej jak mu zrobili tego psikusa (oj nie pamiętam dokładnie, pamiętam ze coś tam było).
- Następnie zdrada Prindina, lubiłam go, a on takie coś...
BCK:
- moment w którym myślałam że Gratch nie przeżył, tak jak i Zedd (chociaż o Zedda się tak nie bałam, byłam pewna ze przeżyje!)
- moment pogrzebu Hally - sama śmierć, jak to śmierć, była ukojeniem dla niej, ale to w jaki sposób Richard chciał ją uhonorować, było piękne!
- śmierć Lunetty - było mi jej naprawdę żal, była fajna, tylko zniszczona przez otoczenie
ŚW:
- opis moru. To było straszne, płakałam jak wół jak opisywali te małe dzieci, pytające się Richarda czy będą zdrowi, a on musiał im mówić że tak, że jeszcze zagrają dla niego w Ja'La, po czym umierały... Aż teraz mi się zbiera na płacz. Ale to takie odczucie młodej matki, stąd się nie dziwię że Wami to tak nie wstrząsnęło.
- Zdrada Kahlan. A raczej moment w którym zobaczyła że to był Richard, żal mi jej było..
- Rainy, a raczej Berdine było mi żal, Raina umarła szczęśliwa, dla niej Złe Czasy skończyły się w momencie kiedy poznały Richarda, nie odczuwały tak wojny z Jagangiem, ani tego zagrożenia. Ale Berdine została sama, miała przyjaciół oczywiście, ale nawet nie chce sobie wyobrażać jak to jest stracić kogoś tak bliskiego. Tym bardziej że Raina nie umarła w walce, na co Berdine była przygotowana.
- Tej mieszkanki Renwold, którą Nathan uratował, a która tak po prostu umarła. Doznała trochę szczęścia, ale też została na końcu zdradzona, a Nathan chyba ją kochał.

DO:
- śmierć Fitcha - fajny był, taki nieporadny i w ogóle. Chciał zawsze dobrze, ale nie był zbyt mądry, no i był wykorzystany. Chciał dobrze dla Beaty, nie wyszło mu, zginął będąc dumny z siebie że jest 'poszukiwaczem', jednak niespodziewanie.
- śmierć Franci Gowenlock. Została zdradzona przez kogoś kogo kochała, naprawdę przykre.
- całokształt postaci Daltona, mimo iż zrobił wiele złych rzeczy, zrozumiał swój błąd i odkupił swe winy, oddając miecz Richardowi, jednak to jak został potraktowany przez żonę, jaką fatalną pomyłkę zrobił w życiu, nie odwzajemniając miłości Franki i pozwalając jej umrzeć w tak okrutny sposób.
- Strach o Kahlan gdy została pobita, a jeszcze większe gdy Richard się dowiedział że 'przypadkiem' uratował własna żonę. Aż strach pomyśleć co by było gdyby nie spróbował ratować tego 'nieszczęśnika'.

NP:
- opowieść o ojcu Nicci, to jak stracił córkę i to jak nie mógł jej nawet zobaczyć przed śmiercią, oraz Nicci, która nie zdążyła
- śmierć różnych wojskowych, szkoda ich było, jednak D'Harańczycy byli naprawdę sympatycznymi ludźmi, jak im tylko Lord Rahl nie robił sieczki z mózgu.
- śmierć Warenna, a bardziej to co potem czuła Verna. Nie mogłam tego czytać. Była tak szczęśliwa z nim, tak się kochali, a on po prostu pewnego dnia został dźgnięty nożem (już nie wspominając jaka byłam wściekła gdy się dowiedziałam kto to zrobił!) i była sama. Najzwyczajniej w świecie sama. Wątpie by kiedykolwiek się po tym pozbierała. TG przegiął z tym. Nie wybaczę mu że zabrał tak fajną postać! Mógł Nathana, nawet mógł Zedda, oni przeżyli swoje lata, choć niewątpliwie byłoby mi ich szkoda, to jednak.

FŚ:
- śmierć matki Jensen - to było okrutne, tyle lat uciekała, żeby zostać tak potraktowana, straszne, już nie wspominając o tym jak musiała się czuć Jensen która wszystko widziała
- śmierć Sebastiana - może i zrobił dużo złego, ale był ofiarą nauk Ładu, naprawdę kochał Jensen i gdy zrozumiał co zrobił popełnił samobójstwo.

BI:
- opis mordowania mieszkańców przez Nicholasa, aż mną wzdrygnął, na samą myśl o wbijaniu ludzi na pal, aż tyłek mnie boli... Ych. Ale to raczej uczucie wstrętu niż smutku.

Trylogia: (nie pamiętam co w czym się działo wiec wybaczcie)
- zagubienie Kahlan
- Richard i to jaką mu dziurę w głowie wszyscy robili, wmawiając że Kahlan nie istnieje
- śmierć tego gracza Ja'La podczas meczu, oj nie pamiętam nawet jego imienia, skrzydłowy Richarda? Nie, nie wiem. W każdym razie, tak bardzo chciał pomóc Richardowi, a oni z zimną krwią skręcili mu kark...
- śmierć generała Trimmacka - jego chyba najbardziej polubiłam po filmie, ale i tak, jakoś bez sensu zginął...
- odejście Jensen i Toma do drugiego świata - rozumiałam ich pobudki, ale jednak już nigdy mieli się nie spotkać z ludźmi których kochali, nawet nie mogli się dowiedzieć czy wszystko ok.
- Ann... co tu dużo mówić. Tyle nakręciła, tyle poświęcenia, żeby świat nie wszedł we władanie Opiekuna, Jaganga... Wielka Ksieni, 1000lat, a tu tylko błysk - padła, drugi błysk - nie został po niej najmniejszy ślad... Okrutne. I po raz kolejny Nathan stracił kogoś kogo kochał...
- Ślub Cary - płakałam ze szczęścia, naprawdę miły akcent na zakończenie :)

Reasumując, największe przeżycia miałam podczas moru - ze względu na to że to były tylko dzieci, które miały bardzo silne pragnienie życia, a reszty było mi szkoda bardziej ze względu na utrate bliskich niż śmierć tej osoby. Raczej wychodzę z założenia że śmierć to zakończenie cierpienia, odpoczynek po przebytym doświadczeniu.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 26 paź 2011, o 21:23  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 27 lis 2010, o 17:54
Posty: 148
Lokalizacja: miasto pod Poznaniem
Offline

Miałam podobne odczucia Elenwe... śmierć Fitcha i Sebastiana tylko mną tak nie wstrząsnęła... W ogóle ciężko tak napisać o wszystkich odczuciach jakie się miało podczas serii, zwłaszcza, że przy czytaniu książek robię się strasznie emocjonalna.


Jestem ulubienicą Lorda Rahla
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 2 lis 2011, o 10:53  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

No na pewno ciężko pisać już dawno po czytaniu. Gdybym np zdawała relacje po każdym przeczytanym tomie, to myślę że moja długa wypowiedź była by duuuuuzo dłuzsza. A wlasciwie moglibysmy miec osobny watek do odczuc z kazdego tomu.
co do śmierci Fitcha i Sebastiana, nie przesadzałabym z tym wstrząśnięciem. Po prostu było mi ich żal, polubiłam ich, a nie musieli byc zabijani to wszystko. Jednakże jeśli chodzi o Sebastiana to w sumie moze i lepiej, przynajmniej Jensen była z Tomem, który był przesympatyczny i idelanie do niej pasował :D


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 4 lis 2011, o 19:25  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 24 paź 2011, o 20:21
Posty: 12
Lokalizacja: Olsztyn
Offline

Jest dużo smutnych momentów w sadze, ale żeby aż tak mną wstrząsnęły to nie. Muszę się przyznać, że po pojawieniu się Cary to na tej postaci najbardziej się skupiłem i to jej było mi najbardziej żal, gdy coś złego się działo. Chociaż po głębszej refleksji to jeszcze jednej postaci było mi żal - Warrena, który był bardzo pozytywnym bohaterem.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 25 gru 2011, o 21:48  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 25 gru 2011, o 21:26
Posty: 5
Offline

Mi pękło serce gdy w 2 części Kahlan kazała założyć Richardowi obroże, potrafiła poświęcić całą swoją (jedyna jaką kiedykolwiek mogła mieć) miłość do Richarda, żeby tylko uratować mu życie. No i jeszcze ta wizja Shoty z Fantoma. A i jeszcze moment z 4 części, Świątyni wichrów, co Cara zaprowadziła Richarda/Kahlan ( nie pamiętam) do nie tej sypialni.


Jeżeli idziesz złą ścieżką zamaskuj swoje ślady, by nikt nigdy nie podążył za tobą.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 19 sie 2012, o 12:38  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 18 sie 2012, o 17:45
Posty: 4
Offline

Śmierć Rainy. Strasznie mi wtedy było smutno.
Poza scenami śmierci, ryczałam jak dziecko, kiedy Richard kazał Gratchowi uciekać. Szkoda mi było chimerki


Jakie to piękne miejsce
na spotkanie z przyjacielem
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 19 sie 2012, o 14:14  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 13 maja 2012, o 20:24
Posty: 7
Offline

Śmierć Warrena i moment, kiedy Richard uświadomił sobie, że nikt nie pamięta Kahlan.


"Aby dostrzec to co nie widoczne, patrz na to co nie widać."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 9 paź 2012, o 09:06  
Avatar użytkownika

Generał
Dołączył(a): 18 sty 2012, o 23:08
Posty: 302
Lokalizacja: Kraina Ciemności
Offline

też już mało pamiętam, bo trochę czasu upłynęło od końca czytania. Nie płakałam nad żadną książką (jak to rasowy Wolkanin), ale teraz powiem że jeden z momentów który najbardziej mi wbił się w głowę to "noc poślubna" w Świątyni Wichrów. Zawsze przy takich akcjach długo się zastanawiam, że można to było jakoś inaczej rozegrać, że mógł jakoś dać bardziej do zrozumienia kim jest. A Kahlan na koniec mogła inaczej ułożyć zdanie i wtedy Richi nie mógłby mieć do niej żalu. A rzadko coś mi się wbija na tyle, żebym potem dumała nad tym kilka dni.


Szkodzę ludziom, rzucam czary
Sprowadzam nieszczęścia
Import - Export


Prawdziwych przyjaciół poznaje się, kiedy jesteś sobą, a nie się dopasowujesz...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 14 paź 2012, o 22:49  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 13 paź 2012, o 13:14
Posty: 14
Offline

Śmierć Rainy to chyba najbardziej wzruszająca scena ze wszystkich, jakie kiedykolwiek czytałem, a nawet oglądałem w filmach/serialach. Zawsze, jak czytam ten fragment to nie mogę powstrzymać łez. Ta zaraz, miłość Rainy i Berdine, ostatnie karmienie Reggiego i ta biedna Mord Sith umierająca w ramionach Richarda.

Scena śmierci Warrena równie przygnębiająca i równie wzruszająca.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 9 lut 2013, o 17:39  
Łowca
Dołączył(a): 3 lut 2013, o 15:25
Posty: 33
Offline

Śmierć Denny, Warrena, najgorsza jedna była scena śmierci Margaret. Zabójstwo Ann było takie nagłe i niespodziewane. Wręcz nie mogłam uwierzyć, że to jej koniec.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 21 mar 2013, o 09:48  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 9 lut 2013, o 11:37
Posty: 4
Offline

To ja na piszę chronologicznie.
PPM:
1. Moment gdy Kahlan opowiada Richardowi o spowiedniczkach.
2. Tresura Richarda i śmierć Denny.
KŁ:
1. Opowiadanie Denny o tym jak Tresowała Richarda.
2. "Zdrada" Kahlan.
BCK (Tu jakoś nie mogę sobie przypomnieć prawdziwie smutnej sceny. :( )
ŚW:
1. Zdrada Kahlan
2. Moment gdy Richard błaga Kahlan o wybaczenie.
3. Scena gdy Richard prosi duchy o siłę w uzdrowieniu Kahlan.
DO:
1. Scena gdy Richard dowiaduję się że pobity człowiek którego znalazł to Kahlan.
NP:
1. Śmierć Warrena :(
FŚ: (przyznaję się nie czytałem)
BI:
1. Choroba Richarda
P:
1. Uzdrawianie Cary :cry:
F:
1. Wizja Richarda uwolniona przez Shotę.
2. Moment gdy Richard siedzi w klatce i zauważa Kahlan a ona go nie rozpoznaję. (zawsze jak to czytam to mi się smutno robi :( )
S:
1. Śmierć Johnrocka ( chyba tak to się piszę)
2. Moment gdy Richard mówi Kahlan że ich małżeństwo byli małżeństwem z rozsądku.
Koniec. :(


Mój kot zjada myszy.
Czyż to go czyni złym? Ja tak nie uważam, mój kot też nie, lecz myszy na pewno mają odmienne zdanie.
Każdy zabójca sądzi, że ofiara zasługiwała na śmierć.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 25 maja 2013, o 14:35  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 25 maja 2013, o 13:49
Posty: 10
Lokalizacja: Pałac Ludu, D'Hara
Offline

Ja mam skłonności do wzruszania się podczas czytania książek. Popłakałam się czytając o śmierci Warrena, Denny, Ann i Rainy, ale najbardziej przeżywałam scenę, w której Kahlan zmusiła Richarda do założenia Rada'Han. W nocy nie mogłam spać i myślałam tylko o tej scenie, ale wzięłam się w garść i zaczełam czytać dalej. Już zaczęłam się otrząsać, kiedy Richard odesłał Gracha żeby ratować mu życie. Wtedy znów się popłakałam... :(


"Nikt z was nie musi klękać ani przede mną, ani przed nikim innym. Wasze życie należy tylko do was. Powstańcie i przeżyjcie je."


"Nie istnieje czyste dobro ani czyste zło, a przede wszystkim w człowieku. I najlepsi z nas mają a na sumieniu niegodziwe myśli czy uczynki, i w najgorszych drzemie jakaś cnota. Przeciwnik nie popełnia niecnych uczynków dla nich samych. Zawsze ma jakiś powód, który w jego oczach stanowi usprawiedliwienie."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 12 paź 2013, o 22:24  
Avatar użytkownika

Mściwa
Dołączył(a): 24 sie 2013, o 20:44
Posty: 171
Lokalizacja: Oława/ Wrocław
Offline

Ja tak jak większość najbardziej przeżyłam śmierć Warrena, Rainy i Denny


"Najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody."

"Możesz zniszczyć tych, co mówią prawdę, lecz prawdy nie zniszczysz."

"Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz naprawdę mądry"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 19 paź 2013, o 22:03  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 6 sie 2013, o 16:50
Posty: 190
Lokalizacja: Ruda Śląska
Offline

 śmierć Warrena, Rainy i matki Jennsen oraz scena jak Kahlan kazała założyć Rada'Han


TALGA VASSTERNICH
VENI VIDI VICI
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 10 gru 2013, o 17:59  
Avatar użytkownika

Strażnik granicy
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 20:49
Posty: 61
Offline

Najbardziej zasmuciła mnie śmierć Althei i rozpacz Friedricha. Szkoda też Warrena i Verny.


Dlaczego zawsze nas uczą, że robienie tego, czego się pragnie, jest łatwe i złe, i że potrzeba dyscypliny, by się przed tym powstrzymać? To jest najtrudniejsza rzecz na świecie: robić to, czego się pragnie. I wymaga największej odwagi. - Ayn Rand

Chcę mieć pewność, że nie uciekniesz. - Richard uśmiechnął się obłudnie do imperatora. - Nie chciałbym musieć cię ścigać i wywlekać z jakieś ciemnej kryjówki.

Ten człowiek jest wol­ny, który żyje dla siebie, a nie dla innych. - Arystoteles
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 19 mar 2014, o 22:13  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 18 mar 2014, o 21:09
Posty: 13
Offline

Dla mnie strasznie smutnym momentem w sadze była śmierć Rainy, miała ciężkie życie, była dłużej Mord Sith za panowania Darken Rahla który ją i Berdine poniżał. A kiedy zginął, mogła sama decydować, cieszyć się miłością, tak po prostu umiera. Następny smutny element to śmierć Warrena. Facet wyszedł z 'ukrycia', zaprzyjaźnił się z wieloma ludźmi, był szczęśliwy z Verną i znowu ta śmierć :( Dodać jeszcze mogę ciężkie wspomnienia Adie. Wzruszył mnie też moment w którym oczy Kahlan przetrzymywanej przez Jaganga i Richarda więzionego w klatce się spotkały, to było takie smutne ale i też pełne nadziei.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 4 sie 2014, o 21:25  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 4 sie 2014, o 18:03
Posty: 10
Offline

Mną najmocniej wstrząsnęła wizja Shoty, zawsze panicznie się balem poderznięcia gardła...ale to co wtedy przeczytałem całkowicie mnie rozbroiło...

Denna...też..chociaż to przeżyłem w sposób bardziej duchowy (long story bro's)

..mój najsmutniejszy moment to kiedy Kahlan tłumaczyła Richardowi zasady działania jej mocy..mam chyba nawet zaryczane kartki...

Do tego Raina...ten tragiczno-sympatyczny moment..MS która karmi wiewiórkę...czy może być coś bardziej abstrakcyjnego?

Z najnowszych...Benjamin...po prostu musiałem aż przestać czytać...ktoś kogo MS szczerze pokochała ginie tak szybko..paskudna szkoda


"...albowiem ta, która chodzi w bieli, jego ukochana, zdradzi go poprzez krew"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne momenty w sadze....
PostNapisane: 5 sie 2014, o 18:33  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

O, tego Benjamina mogę również dopisać do mojej listy. Tak bardzo wiedziałam że ktoś tam zginie...
No i w sumie pożegnanie Cary również, gdyż było czuć ten jej ból po utracie ukochanego.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 62 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL