Teraz jest 17 wrz 2019, o 22:40



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: TG - pisarz czy karierowicz?
PostNapisane: 6 lip 2012, o 02:15  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Dawniej uważałam, że Terry jest utalentowanym pisarzem z poukładaną wizją świata. Rozkminiałam tę wizję, odnosiłam się do niej w pierwszych opowiadaniach, czerpałam z jego rzemiosła, by szlifować własne. Pamiętam żywo, jak niesamowite wydawało mi się wtedy napisanie kilkukartkowego rozdziału! (;p) Wtedy jeszcze nie sięgałam do powieści naprawdę wielkich, zresztą w okresie czytania TG lwią część czasu poświęcałam lekturom traktującym o tematach filozoficznych lub psychologicznych, tudzież różnym pracom o Kulturze Wschodu i jej elementach. Nie mogę powiedzieć na pewno, że w tamtym okresie szczerej fascynacji MP spojrzałabym na TG bardziej krytycznym okiem, znając powieści "z wyższych sfer". Przecież nie wolno mu odmówić plastyczności opisów, spójnej historii, umiejętnego zaskakiwania czytelnika i ogólnie dobrze zbudowanych zdań. Kiedy otwieram PPM, wciąż potrafi zarzucić na mnie swą sieć i kusić, by przewracać kolejne strony. Wiele dałabym, żeby wszystkie tomy posiadały tą zdolność. Chciałabym również nie wiedzieć o TG wszystkiego tego, co wiem dziś.
Zastanawiam się, co się stało z jego talentem do wciągnięcia czytelnika w swój świat. Podejrzewam, ze nie cała wina spada na niego, przecież ja też dorosłam, w końcu sięgnęłam po różne rzeczy, jednak nie można przymknąć oka na zmianę, jaka zaszła w Terrym. Wiem, że moje pytanie nie znajdzie realnej odpowiedzi, bo przecież nie znam tego człowieka, ale ciekawi mnie jak Wy to widzicie.
Odnoszę wrażenie, że Terry pisał z radością, póki sam dla siebie odkrywał swój świat, póki podążał za wizją, a nie próbował narzucić jej ram. W pewnym momencie zgasła spontaniczna inspiracja, wyłoniły się definicje i cele. Terry postanowił się określić poprzez filozofię. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby przyznawał się do tego, co naprawdę praktykuje, bo powielanie schematu powieści Rand mogłoby ujść za oddanie jej honorów, próbę ożywienia jej idei, ale nie uchodzi, bo Terry sam o tym nie mówi. Przynajmniej ja na takie jego słowa się nie natknęłam. (Mówię tutaj o Źródle i NP, już chyba nie raz do tego nawiązywałam w postach.)
Liczne powtórzenia, które zapychają całe strony jego późniejszych powieści, potrafią znudzić najbardziej zagorzałego czytelnika i naprawdę nie trzeba przytaczać historii na kilku stronach, bo czytelnik nie pamięta, o czym czytał rok wcześniej. To jest przedłużanie tekstu na siłę, by osiągnąć te 500 stron, a to jest zwyczajnie żałosne.
Popisywanie się statusem 1 miejsca na liście bestsellerów NY Timesa nie jest niczym szczególnym, jeśli to miejsce osiągnęło się raz, za sprawą swojego debiutu prawie dwadzieścia lat temu. Trochę brak daty przy tym chwycie marketingowym, ale gdyby się zjawiła, mogłoby to wyglądać śmiesznie, a nie tak dumnie, jak obecnie się prezentuje.
Do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy - przerwy w funkcjonowaniu jego strony, w związku z wielkimi zmianami, jakie trzeba umieścić, reklamując nową powieść. Oczywiście nie on prowadzi stronę, ale on zarządza jej wizją, godzi się na nią i nie uwierzę, że te rzeczy dzieją się bez jego wiedzy. Wolę prostą stronę bez picu, ale za to poczucie, że za nią stoi człowiek z wizją. Nie musi mi się spowiadać, czy pisze obecnie, czy nie, jak mu idzie i czy chcą przepuścić jego maszynopis na lotnisku. Wystarczy sam fakt, że pisarz utrzymuje nić kontaktu z czytelnikami i od czasu do czasu sam chętnie wspomni o swoim dziele, ot nic więcej. Nie potrzeba mi zagadek, promocyjnych filmików i czaru marketingu.
Dodatkowo - jak można sprzedać prawo do postaci, którym się dziękowało za inspirację (nie przywołam, w którym tomie) bez chęci brania udziału w tym, jak zostaną wykorzystane? Nie przekona mnie, że to biznes, że to twardy rynek czy coś, nie TG, który karmił mnie wielkimi ideami "patrz, a nie tylko słuchaj", "upraszczaj, nie komplikuj". Normalnie: czyny zdradzają kłamstwo. TG ma jakąś żelazną zasadę nie podróżowania poza granice USA, toteż nigdy jego stopa nie stanęła na planie, ciekawe czy chociaż zobaczył scenariusze i jaka suma przekonała go do machnięcia na to ręką.
Czy obecny manewr z powieścią o Magdzie Searus to chwyt marketingowy, czy powrót do fascynacji swoim światem? Uważam, że to pierwsze. Który to już raz TG mówi, że powieść nie nawiązuje do MP? Ewidentnie sam jest zmęczony tematem tego świata, ale być może właśnie o to proszą go wydawcy, bo przecież to jest to, co przyniosło wysoką liczbę egzemplarzy i to chlubne 1 miejsce! Dwa kontrakty na trzy książki zostały podpisane już dwa, a może trzy lata temu. Do dziś jednak nie wiadomo o nich nic pewnego. Zdanie, które mieliśmy możliwość przeczytać kilka lat temu, będące rzekomo pierwszym zdaniem powieści nie nawiązującej do MP, do dziś nie pociągnęło za sobą żadnych informacji. Jeśli owa książka ma nie dojść do skutku, TG może mnie swobodnie o tym poinformować, przecież nie wszystko nam w życiu wychodzi. Jeśli trwają nad nią prace, też może o tym wspomnieć.
Po marnej OM, która jest kpiną po wszystkim, co zrobił wcześniej TG wydaje książkę własnym wysiłkiem i tylko w wersji wirtualnej (no dobra, z ograniczoną ilością drukowanych egzemplarzy). Co ja sobie mogę pomyśleć? Fajny chwyt, żeby zarobić na tłumaczeniach (w większości państw ebooki nie są aż tak popularne, więc wydawnictwa pójdą na nazwisko autora i pewnie wydadzą tytuł w wersji klasycznej), ale ani my, ani wydawnictwa nie będą się na to nabierać długo. To raczej nie zwiastuje niczego dobrego dla wspomnianych kontraktów.
Moim zdaniem więc TG na początku swojej przygody z pisaniem miał mocne zadatki na pisarza, ale w trybach przemysłu zamienił się w karierowicza. Strasznie mi przykro ze względu na postaci, które mimo idealizmu jakim są naszkicowane, szczerze pokochałam. Tli się we mnie iskierka nadziei, że za jakieś sto lat, czy coś koło tego, ktoś weźmie te książki do ręki, znajdzie prawdziwego Richarda i Dennę ;) i zwróci im honor.


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TG - pisarz czy karierowicz?
PostNapisane: 6 lip 2012, o 16:44  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

W sumie z całym tekstem można się zgodzić, że Terry wygląda może nie na zmęczonego pisaniem, ale tym światem. Moim zdaniem pisarz powinien w pewnym momencie zamknąć swój świat, gdyż jak ciągnie daną historię dość długo to widać że pewne rzeczy się nie zgadzają z poprzednimi częściami, a wtedy po prostu odechciewa się czytać. Zakończyć serię można na sposób zamknięty (globalny kataklizm, śmierć bohaterów) lub otwarty ("żyli długo i szczęśliwie", następne pokolenia władały światem wg nauczań głównych bohaterów). Ta druga opcja pozwala na dopowiadanie swoich rzeczy, wizji poprzez fanfici, opowiadania, gry, czy sesje rpg. Owszem, pozostawia to pewien niesmak "bo to nie jest tworzone przez twórce świata", jednak jest to lepsze od wymyślania na siłę przez twórcę.
Przyznam że opisy które się pojawiały niejednokrotnie w kolejnych tomach, przeskakiwałem. Po co mam czytać coś co wiem? Więc skakałem po parę wersów w przód aż natrafiłem na coś nowego. Kurde, po to poszczególne książki są układane w całość, by czytać je wg. kolejności. Równie dobrze można skakać po tytułach jak pszczółka z kwiatka na kwiatek i będzie się znało sens całej sagi, bo w każdym tomie jest opisana dana sytuacja jaka miała miejsce w tomach poprzednich. owszem, można wspomnieć o czymś lub przypomnieć, ale bez przesady...


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TG - pisarz czy karierowicz?
PostNapisane: 8 lip 2012, o 19:04  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Osobiście nie wiele się dopchałam do najnowszej książki, zresztą mój angielski jest na tak żałosnym poziomie że nawet nie próbuje, aczkolwiek OM czytałam (R9 jakoś mi się nie chciało) i też się zastanawiałam nad tym co on tak właściwie ma zamiar ze sobą zrobić... Osobiście nie mam żadnego sentymenty do PPM, gdyż ten tom był jednym który mi się najmniej podobał (poza OM), jak dla mnie Terry dopiero się uczył jak pisać i właściwie dochodził o czym chce pisać, a od KŁ miał wizje, którą przedstawił. Osobiście wybitnych niespójności w książkach nie widziałam, stąd też bardzo mi się podobała ta saga, aczkolwiek co do samego stylu jego... Nigdy nie określiłabym go dobrym. Co najwyżej zadowalający. Nie wymagałam od niego nigdy zbyt wiele, żadnej kwiecistości opisów, pięknych zdań, ani nic z tych rzeczy. Zależało mi na pięknej historii, jednak jak każda historia musi mieć swój koniec, nie można wiecznie do niej wracać jak to robi mimo wszystko TG.
Są pisarze którzy całkowicie żyją stworzonym przez siebie światem i pracują nad nim całe życie, inne dzieła niezwiązane, jeśli się w ogóle takowe pojawiają są mało znaczące. Jednak nadal w ich pisaniu nie widać znudzenia. (Za przykład jako żywo polecam Tolkiena) Goodkind takim pisarzem nie jest. Męczy się, ewidentnie się męczy. Tylko po co? Jak nie wiadomo dlaczego coś się robi to wiadomo że dla pieniędzy.... Niestety mój szacunek dla TG mocno został nadwyrężony już parę miesięcy temu i chyba nie uda mu się go odzyskać.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TG - pisarz czy karierowicz?
PostNapisane: 9 lip 2012, o 07:58  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Czy ja wiem czy Terry jest takim karierowiczem, jakby nim był to pojawiałyby się dodatkowe materiały do MP począwszy od kalendarzy poprzez komiksy a skończywszy na gumowych agielach :P (hehe przypomniała mi się rozmowa ze starego forum przed powstaniem serialu :P ) Po za tym z tego co wiem (chyba że sie myle ale nie dotarłem do żadnych takich informacji) to pisanie jest głównym zajęciem zarobkowym Goodkinda a jakoś żyć trzeba i miec za co :P. Większość oprócz tego że pisze ma tam jakąś innę prace które zapewnia im utrzymanie a pisanie książek jest tylko takim dodatkiem. Po za tym wydawnictwo jak naciska na Terry'ego by wydawał kolejne książki związane ze światem MP bo wiedzą że to się sprzeda a tylko o to im chodzi :P Tutaj jest podobna sytuacja jaką miał Pan Asimov (pewne mało kto tu słyszał :P) przy Fundacji. Po napisaniu pierwszej trylogii powiedział że już nie będzie wracał do niej i zaczął pisać inne powieści. Wydawca po zobaczeniu ich powiedział: "No ciekawe to ale kiedy znów dostanę coś z Fundacji?". Naciskał, naciskał aż w końcu kontynuacja się pojawiła. I tak zapewne było w przypadku Terrego. Prosta zasada coś przynosi dochody to trzeba z tego ciągnąc jak najdłużej. Oprócz wydawnictwa również fani domagali się by powstały kolejne książki. Pewnie po pojawieniu się Spowiedniczki Terry został zalany wiadomościami od fanów co z kontynuacją itp.
Co do filmików reklamowych, to, to już jest normalna praktyka. Towar bez reklamy się nie sprzeda a i nowych czytelników trzeba przyciągnąć. A czy jest lepszy sposób niż spoty reklamowe na Youtube?
Wracając jeszcze do kontynuacji. Podajcie mi chociaż jednego pisarza który reaktywował jakiś cykl i dorównywał on pierwszemu. Ja takiego nie kojarze. Dobrym przykładem jest tu pani Canavan i jej trylogia Zdrajcy która nie umywa się nawet do trylogii Czarnego Maga.


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TG - pisarz czy karierowicz?
PostNapisane: 19 mar 2014, o 11:32  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 18 mar 2014, o 21:09
Posty: 13
Offline

Szczerze mówiąc od niedawna zastanawiam się nad tym. Całą serię przeczytałam z ogromnym zapałem. Jestem pewna, że po kilku latach do nich wrócę. Od tych książek zaczynałam, to one są dla mnie inspiracją. Osobiście uważam, że te 11 tomów idealnie opisuje 1 wielką całość, od początku do końca. Moja wyobraźnia wzbogaciła się, nawet miałam sny związane z MP;) Teraz przeczytałam Pierwszą Spowiedniczkę. Bardzo polubiłam ten tom, mam już w domu Debt of Bones i czekam, aż będę miała więcej czasu(angielski trochę może mi zająć:)). Ale tak zastanawiam się nad tą całą kontynuacją. Czy to potrzebne? Wiem, że żeby wydać ostateczny 'werdykt' muszę zaznajomić się osobiście z WM i nowym TK. Lecz mam taką niezbyt miłą myśl: że to już nie to samo, treść będzie bardziej wymuszona itd. Nie chcę stracić sympatii do tego autora. Na dzień dzisiejszy MP jest moją ukochaną pozycją;) Co prawda nie miałam na razie okazji zaznajomić się z szerszym gronem fantastyki, bardziej kojarzę tytuły z seriali lub filmów. Na pewno to nadrobię. Co zdecyduję jeszcze do końca nie jestem pewna(ale jak to zawsze bywa ciekawość zwycięża;))
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: TG - pisarz czy karierowicz?
PostNapisane: 25 mar 2014, o 01:58  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 6 sie 2013, o 16:50
Posty: 190
Lokalizacja: Ruda Śląska
Offline

Hmm z tego co się doczytałem o Terrym to karierowicza w nim nie widze raczej coś w stylu mędrca, on raczej unika ludzi, z tego co kojarze to mieszka daleko od cywilizacji, chociaż może to jest jego droga do celebryctwa itd. Co do pisarza to jak pisałem już wczesniej ma łeb nie od parady, w jego dziełach możemy znaleść odwołania do czego tylko dusza zapragnie: wiary, wielu wydarzeń historycznych, do czasów komuny itd... . Najlepsze jest to że on to pisze dla wszystkich co widać np: po rozbieżności wiekowej na forum czy stylu życia, poglądów, A nie jest to pisane dziecinnym językiem, wyrafinowanym też nie.Fascynujące jest również to ze kożdy odnajdzie tam siebie swoje odbicie lustrzane. Dobra widze że odbiegam od tematu a więc pisarz jak najbardziej karierowicz może choć wątpie ale za to chwałe wieczną ma zapewnioną, jak to pisała nasza noblistka chociaż żywot krótki jego "rybki" przetrwają do końca świata i o jeden dzień dłużej x)


TALGA VASSTERNICH
VENI VIDI VICI
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL