Teraz jest 15 lis 2019, o 04:36



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 13 lis 2013, o 15:54  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Hm.. a ja mam wrażenie że nie starasz się zrozumieć co ja do Ciebie piszę. Co do książek - nie miałam na myśli psychologi i wielkich cudownych badań na ten temat. Mówię ściśle o rozwoju dziecka, o tym co się faktycznie z nim dzieje, co można opisać a nie się domyślać, tudzież obalać wzajemnie różnymi badaniami. O czysto praktycznych aspektach, realnych nie wydumanych.. Wybacz, ale pod tym względem - nie jestem miłośnikiem psychologii, nie twierdze że jesteś nieudacznikiem, bo w sumie to dopiero się kształcisz - bardziej uznaję psychologów za nawiedzonych, żyjących faktycznie nie na tym świecie, aczkolwiek potrafiących pomóc ludziom z problemami, o ile tylko trochę spróbują zejść na ziemię - tak w skrócie, nie miejsce na takie rozwodzenie się na ten temat. Może krzywdząca opinia - wybacz, aczkolwiek jedynie z takimi miałam do czynienia.
Pisałam konkretnie o czysto biologicznych aspektach - jak możesz powiedzieć że plemnik jest już też życiem? Do stworzenia życia jest potrzebny zarówno plemnik jak i komórka jajowa. Jak się nie zapłodni, to tego życia nie ma... Jedno bez drugiego nie ma prawa dalszego bytu.. Serio, nie rozumiem jak można to inaczej interpretować.
Większość tej wypowiedzi zresztą była specjalnie przeze mnie mocno nadkoloryzowana, byś zobaczył absurd oceniania w jakim momencie dziecko jest istotą żywą. Ale jak ty nie rozumiesz różnicy między plemnikiem a zarodkiem...
Aborcja w tej chwili jest możliwa do 6 tygodnia bodajże na szczególnych warunkach - zostało to wymyślone przez naszych cudownych speców prawnych - dlaczego tak? a dlaczego nie? Tak samo by było zrobione gdyby zatwierdzili ogólnie bo coś podać trzeba a czy to będzie miało jakiś sens... kogo to obchodzi. (i nie wiem, może zacznę podkreślać - to jest ironia. tak widzę nasze państwo zabierające się za tego typu sprawy)

Reszta nie ma znaczenia, nasza moralność opiera się tylko i wyłącznie na tym, czy traktujemy to jako zakończenie czyjegoś życia. Jeśli dla Ciebie to nie jest życie...

Co do Eutanazji... Bezpośrednio lekarz nie decyduje, nie powiem - odłączać to odłączą pacjenta. Ale to lekarz cię ratuje. To jego nastawienie decyduje od tego czy masz szanse przeżyć. To od niego zależy czy nie umrzesz przez złamaną nogę. Więc nie mów mi że on o tym nie decyduje. Jeśli zawyrokuje że ktoś jest warzywkiem, że dla kogoś nie ma ratunku... To naprawdę nie jest decyzja lekarza? To jest jego pogląd, oparty bardzo być może na jego wiedzy, być może na doświadczeniu, ale również możliwe że na znudzenie, braku czasu i ogólnym posiadania wszystkie w d....

Książkę czytałam, oczywiście - na temat tego jakie z niej wnioski wyciągałam, nie będę pisać - dużo się na ten temat rozpisywałam. Adminką akurat nie z tego powodu jestem, ale to też nieistotne :P I nie mój drogi, nie zaprzeczam. Mówię o czymś zupełnie innym niż poświęcaniem się dla dobra wbrew swej woli. Życie jest nasze, nikt nie ma prawa decydować o czymś za nas. Nie zmuszę Cię do tego byś nie chciał się zabić jak np. dowiesz się że resztę życia spędzisz na wózku. Cały czas pisałam o sensie życia. Sens życia człowieka to jest życie w jakiejś gromadzie. Chociażby tej najmniejszej - rodzinie. Jeśli człowiek ma w dupie wszystkich innych, to uważam że jego życie jest smutne. I o to mi chodziło mówiąc o godnym przeżyciu tego co nas spotkało. Jeśli naprawdę myślisz że kochające cię osoby zapamiętały by Cię jako śliniącego się człowieka, który jak to powiedziałeś - umysłowo nawet nie jest tobą (ciekawe spostrzeżenie swoją drogą, skąd takie rzeczy wiesz. Z tego co się orientuję, jednak są psychologowie którzy wręcz się dadzą zabić za to że w tym umyśle nadal jest człowiek, ino zniewolony przez swe ciało, a po prawdzie i tak nic nie wiadomo..) to też jest smutne. Jakoś bez psychologicznych studiów zauważyłam że człowiek zapamiętuje przede wszystkim te pozytywne rzeczy (chyba że ma problemy ze zdrowiem, typu depresji itp). Swoją babcię pamiętam jako silną twardą kobietę, która zawsze jak ją odwiedzałam szykowała mi moje ulubione wafelki i to że nazywała mnie Wafelkiem - chociaż nie raz widziałam jak się moczyła, nie potrafiła sklecić zdania, jak biła swoją córkę bo myślała że chcą ją zabić. Tak, te złe aspekty się też pamięta, ale to jest tylko jakieś wspomnienie, które się spycha na dalszy plan, mimo że było tego więcej, i jest w sumie świeższe. Takie stwierdzenie to jest tylko wymówka, przed sobą i przed innymi.

To iż zauważyłam że twoja wizja jest idealistyczna, znaczyło konkretnie w sumie po trochu to co powiedział Eru - psycholog - za co? Tak napisałeś, każdy sam... mhm, to na 1000 takich dziewczyn jedna będzie stać ;) Więc co to zmieni? Same płacić za aborcje, nadal to robią, jak widać to nie powstrzymuje.. Kwestia uregulowań, że rodzice muszą się zgodzić przy nieletniej. Spoko - tylko to są właśnie te drobne aspekty o które się najbardziej boję. Natura człowieka, w szczególności tego który siedzi wysoko na stołku i ma rządzić 'tępą masą' jest taka że o najważniejszych aspektach zapomina, tudzież pozawala by zostały jakieś luki - jak choćby żeby dzieci mogły zabić starego ojca, by dostać kasę... Już teraz nie ma problemu z ubezwłasnowolnieniem, a wtedy będzie większy? Podkreślę to jeszcze raz - Ideał legalizacji aborcji, czy eutanazji o jakim mówisz jest moim zdaniem nierealny. W naszym kraju poczynając, kończąc na całej społeczności ludzkiej.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 14 lis 2013, o 01:03  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

Psychologia nie bazuje na domysłach. Wiedza psychologiczna nie jest wcale mniej pewna niż teoria grawitacji. Ty natomiast czepiłaś się słówka, nie rozumiejąc, że wiem, co mówię, gdy mówię, że przeczytałem więcej na ten temat. Na zajęciach z psychologii rozwoju człowieka w cyklu życia przerabiamy fakty, rzeczy, które faktycznie zachodzą i nie są to teorie. Są to rzeczy mierzalne i sprawdzalne, potwierdzone licznymi badaniami przez nie tylko psychologów, ale i lekarzy, biologów, szczególnie neurobiologów oraz wielu wielu innych specjalistów. Przynajmniej do tej pory moje zajęcia bazowały głównie na faktach, a o psychologii traktowały niewiele. Słowo psychologia występuje w każdych moich zajęciach, choć nie każde traktują konkretnie o psychologii. Miałem rok temu wprowadzenie do psychologii biologicznej, a mieliśmy na niej czystą biologię bez ani jednego nawiązania do psychologii, a obecnie posiadam metodologię badań psychologicznych i uczę się na niej dokładnie tego samego, co mój kolega na farmacji, który też ma metodologię.

Nie rozumiem Twojego niezrozumienia. Plemnik to żyjąca komórka. Na poziomie komórkowym i plemnik, i zapłodniona komórka jajowa żyją.

W jakiś sposób specjaliści uzasadnili swój wybór. Bardzo możliwe, że wybrali w sposób taki, jaki mówisz, ale dali temu jakieś uzasadnienie, żeby się ludzie nie czepiali. Skoro zaś wystarczyło to, by uciszyć ludzi, to po co zmieniać zwycięski skład?

Nieistotne jest to, co ja uważam, a kwestia tego, że potrafię zrozumieć osoby, które tak uważają, bo uważam taką argumentację za sensowną.

O eutanazji się jasno wypowiadałem. Chodzi mi o trwałe uszkodzenia mózgu, a takie uszkodzenia są wykrywane ze stuprocentową pewnością za pomocą urządzeń. Jest to wiedza tak pewna jak ta w książkach, które czytałaś. (to nie atak, to ironia - skoro już tak to sobie zaznaczamy :P )

Nie twierdzę, że po uszkodzeniu mózgu przestałbym być człowiekiem. Byłbym nim, ale nie byłbym już taki sam, czyli nie byłbym sobą. W rzeczywistości stałość to tylko subiektywne odczucie, gdy w rzeczywistości zmieniamy się bez przerwy, ale jest zachowana pewna ciągłość. Tutaj byłbym pozbawiony sporej części swojej osobowości i cech, które w moim odczuciu mnie definiują. Naprawdę boję się przestać być sobą. Możliwe, że ten nowy ja nadal chciałby żyć, ale ja się boję nim być. Nie naciskam by mnie od razu zabijano, szczególnie gdyby było to wbrew woli nowego mnie, ale chciałbym mieć jednak takie koło ratunkowe na wszelki wypadek, gdybym chciał skorzystać z tej możliwości...
Jeśli zaś chodzi o wspomnienia, to rzecz w tym, że mój wujek jest w podobnej sytuacji od paru lat i wiem z własnego doświadczenia, że nie pamiętam go prawie w ogóle sprzed wypadku. Co prawda to żaden argument, ale zwyczajnie wiem, że niestety zapamiętam go takim, jakim jest teraz.

Ostatnia kwestia: Mam prawo zostać prezydentem RP. Ale to, że mam takie prawo, nie znaczy, że wszyscy mi będą ułatwiać zostanie nim. Wręcz przeciwnie, rzucają mi kłody pod nogi i tym samym wymagają ode mnie np. bym miał skończone 35 lat.
Chciałbym dać ludziom możliwości, które moim zdaniem im się należą, ale warunki muszą być, bo inaczej będzie tak jak mówisz, że ludzie zaczną usprawiedliwiać tym mordowanie ludzi. Po to mają być wymyślone zasady, by temu zapobiec i jestem pewien, że da się zapobiec nadużyciom.

Na zakończenie powiem, że jeśli będziemy sobie ciągle mówić, że Polska nie jest na coś gotowa, to nigdy gotowa nie będzie. Taką gadką zwykle ucina się jakiekolwiek ruchy w celu przygotowania ludzi na zmiany. Czasami trzeba jednak zrobić krok do przodu i dopiero wtedy dać ludziom czas na oswojenie się z tą decyzją. Może niekoniecznie w tym przypadku, ale czasem postęp nie może czekać na akceptację ludzi, którzy boją się zmian (czyli wg statystyk większości naszego społeczeństwa).
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 gru 2013, o 03:03  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

K. napisał(a):
Nie rozumiem Twojego niezrozumienia. Plemnik to żyjąca komórka. Na poziomie komórkowym i plemnik, i zapłodniona komórka jajowa żyją.

Wszystkie odpowiedzi, K., są tutaj. Poczytaj proszę dokładnie, zanim dodasz cokolwiek tak pozbawionego choćby iskierki woli zrozumienia współrozmówcy, jak powyższy cytat.

Nie twierdzę, że autor artykułu jest autorytetem na skalę światową w tej kwestii. Twierdzę, że logicznie, biologicznie, a nawet (jakby specjalnie dla Ciebie) - filozoficznie pokazał to, czego zdajesz się nie dostrzegać w żadnej z naszych wypowiedzi, a co w nich niewątpliwie jest.

Proszę również, byś ewentualną następną wypowiedź rozpoczął od mam nadzieję nielicznych fragmentów tegoż artykułu, z którymi się nie zgadzasz (a wnosząc po poprzednich wypowiedziach, jest ich co najmniej kilka) i do każdego podał przyczynę tej niezgody. Tak będzie dużo łatwiej nam zrozumieć o co Ci chodzi. Jeśli uznasz, że tak będzie Ci łatwiej, pomiń fragment o stanowisku Kościoła. Nie zawiera nic, czego pozostałe by nie miały i nie pozostaje z nimi w sprzeczności...

Żeby zamknąć otwartą cytatem klamrę, a także pokazać różnicę, której najwidoczniej po raz wtóry nie chcesz zobaczyć - zwróć, proszę, uwagę na fragment, któremu biologicznie nie da się zaprzeczyć, co (mam nadzieję) zakończy Twoje niezrozumienie tego, w którym miejscu patrzysz na problem ze złej perspektywy:
Cytuj:
"(...)wraz z połączeniem się plemnika z jajem zostaje utworzona pierwsza żywa komórka, która posiada ludzki kod genetyczny, kierujący całym psychofizycznym, nieprzerwanym rozwojem człowieka."


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 gru 2013, o 21:34  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

Zacznę od tego: http://www.chamsko.pl/128/aborcja

Następnie powiem: To Ty postaraj się pierw zrozumieć mnie, zanim skomentujesz moje poglądy, a nie naskakujesz na mnie, bo trudzę się by przekazać Wam, co myślę na dany temat, a Wy i tak widzicie swoje.

Wtedy przypomnę: Na czacie tłumaczyłem już swoje podejście do problemów moralnych. Gdy mówię o prawach i wolności, to nie myślę o ograniczeniach wymyślonych przez ludzi. Każdy ma prawo robić cokolwiek zechce, jeśli nie narusza tym samym cudzej wolności.

Z czego wynika: Ograniczać nas mogą jedynie cudze prawa i cudza wolność.

Problemem jest: Czy te same prawa posiada coś, co się nie narodziło i może nigdy nie narodzić?

Ja odpowiadam: Nie wiem. Ale popieram faworyzowanie przed sądem członków społeczeństwa, którzy wnoszą jakiś wkład w jego rozwój - Polska powinna bronić Polaków, Ameryka Amerykanów, Irak Irakijczyków.

Dopuszczam myśl, że: Wymyślona przeze mnie zasada powinna chronić matki-morderczynie, bo płód częścią społeczeństwa nie jest.

Wierzę natomiast, że: Zasady udzielania aborcji mogą chronić przed popełnianiem aborcji lepiej niż głupi zakaz, który można obejść choćby w przedstawiony w pierwszej linijce sposób.


Dla przesłanych przez Ciebie "mądrości" mam odpowiedź: Nic nowego i nic istotnego.

Wytłumaczę dlaczego: W moim postrzeganiu jako człowieka liczy się to, czy należy do społeczeństwa ludzi, bo o interes społeczeństwa mi chodzi. Płód może posiadać ludzki kod genetyczny (bo posiada) i może wchodzić w pierwsze interakcje ze swoją matką, ale częścią społeczeństwa nie jest i może nigdy nie być.

No i przypomnę: Prawo powinno chronić osoby, które są częścią społeczeństwa, którego tyczy się dane prawo.

I jeszcze raz: Matka to część społeczeństwa, płód nie.

Odniosę się jeszcze do cytowania moich słów: W tamtym zdaniu mam rację. I plemnik, i niezapłodniona komórka jajowa są żywe, choć nie posiadają pełnego ludzkiego kodu genetycznego. Ale żyją. No i nie widzę przeszkód, by uzupełniły braki w kodzie i zostały ludźmi.

Podkreślę jeszcze, że: Dla mnie moje dziecko już w pierwszych dniach (a właściwie godzinach) ciąży będzie człowiekiem i nie wyobrażam sobie, bym mógł je skrzywdzić.

Jednak dopuszczam myśl, że: Inni mogą uważać inaczej. A swoje opinie mogą wyprowadzić z przekonań, które wyżej uznałem za sensowne.

Pytam więc: Kim jestem, by zakazywać ludziom kierować się przekonaniami, w których widzę sens?

Moja strategia: Mam prawo być przeciwnym aborcji i widzieć jednocześnie sens w poglądach osób, które ją popierają (bo opierają się na moich przekonaniach), ale hipokrytą zostanę dopiero wtedy, gdy zakażę ludziom posiadania poglądów, które uważam za całkiem zasadne. Przed hipokryzją chroni mnie to, że ja szczerze wierzę, że możemy ocalić więcej żyć, wprowadzając zasady aborcji niż jej zabraniając. Nie muszę szukać rozwiązać pośrednich, nie muszę walczyć ze sprzecznością między tym, co mówi serce a co mówi mózg, bo ta wiara rozwiązuje wszelkie moje konflikty w tym temacie.

Na zakończenie dodam: Jeśli zamierzacie dalej w swym niezrozumieniu naskakiwać na moje poglądy, to możecie sobie odpuścić odpowiadanie na tą wiadomość, bo ja nie zamierzać się więcej udzielać w rozmowie, która ma na celu krytykowanie moich poglądów i wmawianie mi, że nie rozumiem oczywistych przekonań o ochronie płodu.
Gdy Wy wyrażaliście własne poglądy, to ja ich nie krytykowałem, a tylko poinformowałem, jakie ja mam. Nie potrzebowałem też wyjaśnień Waszych poglądów, bo nie są one zbyt odkrywcze czy skomplikowane. Tyle w temacie.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 gru 2013, o 22:53  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

I
K. napisał(a):
Następnie powiem: To Ty postaraj się pierw zrozumieć mnie


Noż przecież właśnie dałem Ci okazję, co do wytłumaczenia swojego punktu widzenia:

wisienka91 napisał(a):
Proszę również, byś ewentualną następną wypowiedź rozpoczął od mam nadzieję nielicznych fragmentów tegoż artykułu, z którymi się nie zgadzasz (a wnosząc po poprzednich wypowiedziach, jest ich co najmniej kilka) i do każdego podał przyczynę tej niezgody. Tak będzie dużo łatwiej nam zrozumieć o co Ci chodzi.


Nie wiem gdzie w kulturalnej prośbie masz naskakiwanie, zwłaszcza, że jej nie spełniłeś, czym jawnie dałeś do zrozumienia, że nie chcesz dać się zrozumieć, albo że nie przeczytałeś tego co napisałem. Innej możliwości nie ma, skoro uważamy się za inteligentnych ludzi... Skoro to ustaliliśmy:


II
K. napisał(a):
Płód może posiadać ludzki kod genetyczny (bo posiada) i może wchodzić w pierwsze interakcje ze swoją matką, ale częścią społeczeństwa nie jest i może nigdy nie być.

No i przypomnę: Prawo powinno chronić osoby, które są częścią społeczeństwa, którego tyczy się dane prawo.

I jeszcze raz: Matka to część społeczeństwa, płód nie.


Po pierwsze, tego, że takie prawo "powinno" według Ciebie w Twojej Utopii być (a już zwłaszcza tak "bezprawne"), nie skomentuję.
Po drugie: naprawdę żałuję, że dokładnie nie przeczytałeś artykułu, bo właśnie w prawnym punkcie widzenia zobaczyłbyś tam coś takiego:

Cytuj:
...dziecko poczęte, jeszcze nienarodzone należy traktować jak już urodzone, ilekroć chodzi o jego korzyść.


Raczej się zgodzisz, że życie w porównaniu ze śmiercią jest korzyścią. A skoro kwestię prawną mamy za sobą:


III
K. napisał(a):
Problemem jest: Czy te same prawa posiada coś, co się nie narodziło i może nigdy nie narodzić?

Ja odpowiadam: Nie wiem. Ale popieram faworyzowanie przed sądem członków społeczeństwa, którzy wnoszą jakiś wkład w jego rozwój - Polska powinna bronić Polaków, Ameryka Amerykanów, Irak Irakijczyków.


Jakiej narodowości według Ciebie jest w takim razie ten nienarodzony człowiek, że odmówiłeś mu ochrony życia?
I dodaj proszę jeszcze, jaki jest Twój komentarz do tego, że Bruce Dickinson miał taki wkład w społeczeństwo a nie inny, mimo tego, że ledwo przeżył próbę aborcji... I czy społeczeństwo na tym zyskało, że przeżył, czy nie... To tylko przykład pedagogiczny... jeden z wielu...


IV
K. napisał(a):
I plemnik, i niezapłodniona komórka jajowa są żywe


Nikt nigdy tego nie kwestionował... ŻODYN! :D Nie wiem, po co tracisz na to czas...


V
K. napisał(a):
Jeśli zamierzacie dalej w swym niezrozumieniu naskakiwać na moje poglądy, to możecie sobie odpuścić odpowiadanie na tą wiadomość, bo ja nie zamierzać się więcej udzielać w rozmowie, która ma na celu krytykowanie moich poglądów i wmawianie mi, że nie rozumiem oczywistych przekonań o ochronie płodu.


Pokaż mi jeden moment, w którym zwróciłem Ci uwagę na cokolwiek dając podstawę do twierdzenia, że robię to bez kultury = naskakuję... Z góry przepraszam, jeśli tak to odebrałeś, ale ja nie potrafię znaleźć takiego momentu...


Reasumując:

Proszę Cię tak grzecznie i uprzejmie jak tylko potrafię: odpowiedz chociaż raz na zadane pytania... a nie na te, których nie ma... wierz mi lub nie, ale tak rozmawia się duuużo łatwiej... Po raz kolejny ponumerowałem dla Ciebie problemy, żebyś się odniósł dokładnie do nich, a nie do innych rzeczy, o których nie mówię ergo - nie mam ich na myśli...

PS Wciąż podtrzymuję prośbę o wypunktowanie rzeczy z którymi nie zgadzasz się w tamtym artykule.


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 26 gru 2013, o 22:20  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

I.
wisienka91 napisał(a):
Noż przecież właśnie dałem Ci okazję, co do wytłumaczenia swojego punktu widzenia:

Nie o okazję chodzi, a o chęci. Jak muszę tłumaczyć jedną oczywistą rzecz 5 razy i po tych 5 razach nadal wciskacie mi cudze słowa do ust w miejsce tego, co tłumaczyłem 5 razy, to raczej o chęciach zrozumienia mowy nie ma.

wisienka91 napisał(a):
Nie wiem gdzie w kulturalnej prośbie masz naskakiwanie, zwłaszcza, że jej nie spełniłeś, czym jawnie dałeś do zrozumienia, że nie chcesz dać się zrozumieć, albo że nie przeczytałeś tego co napisałem. Innej możliwości nie ma, skoro uważamy się za inteligentnych ludzi... Skoro to ustaliliśmy:

Naskakiwanie mam choćby w tym, że zarzucasz mi brak "choćby iskierki woli zrozumienia współrozmówcy", choć tu przecież o Wasze, a nie moje zrozumienie chodzi, bo Wasze poglądy zbyt odkrywcze nie są. Do tego dochodzi właśnie domaganie się, bym przeczytał artykuł zawierający same oczywiste banały (co uwłacza mej inteligencji) i mało merytorycznej wartości (bo z tym, o czym ja mówię ma się to tak jak kartofel do pomarańczy), a narzucanie mi formy wypowiedzi też nie łagodzi sprawy.


II.
wisienka91 napisał(a):
Po pierwsze, tego, że takie prawo "powinno" według Ciebie w Twojej Utopii być (a już zwłaszcza tak "bezprawne"), nie skomentuję.

To dowaliłeś. Wiesz, że cokolwiek, co jest poruszane w tym temacie, zalegalizowane byłoby wbrew obecnemu prawu? Skoro rozmawiamy o zmianie prawa, to nie musimy się ograniczać do tego, jak prawo wygląda obecnie, bo wtedy nie zmienimy nic.
Skoro więc mówimy o zmianie, to musimy myśleć w kategoriach prawa, które nie istnieje, a skoro mamy myśleć w takich kategoriach, to nie widzę powodu, by brać wadliwe i nieskuteczne prawo, jakie panuje w Polsce, jako bazę dla nowego prawa.

Cytuj:
...dziecko poczęte, jeszcze nienarodzone należy traktować jak już urodzone, ilekroć chodzi o jego korzyść.

Nie rozsądza to wątpliwej kwestii przynależności płodu do społeczeństwa. Jestem bezduszny i patrzę na bycie obywatelem (częścią społeczeństwa) przez pryzmat ekonomiczny. Płód nie zapłacił podatków ani społeczeństwo jeszcze w niego nie zainwestowało. Matka dziecka jest naszą inwestycją i fundatorem. Nie wiem, czy płód jest częścią społeczeństwa i nie wiem, czy jest to istotne, bo w moim okrutnym świecie argument, że matka jest Bardziej częścią społeczeństwa brzmi dość przekonująco.

III.
wisienka91 napisał(a):
Jakiej narodowości według Ciebie jest w takim razie ten nienarodzony człowiek, że odmówiłeś mu ochrony życia?
I dodaj proszę jeszcze, jaki jest Twój komentarz do tego, że Bruce Dickinson miał taki wkład w społeczeństwo a nie inny, mimo tego, że ledwo przeżył próbę aborcji... I czy społeczeństwo na tym zyskało, że przeżył, czy nie... To tylko przykład pedagogiczny... jeden z wielu...

Naprawdę chciałbym, by na świecie był tylko jeden kraj, tylko jedno prawo i zjednoczona ludzkość. Ale tak nie jest. Rozmawiamy o prawie w jednym jedynym kraju - tym, w którym żyjemy - więc wystarczy nam prosty podział ludzi na Naszych i Innych. To byłoby nieuczciwe dzielić Innych i wypisywać w prawie rzeczy w stylu: Nie dotyczy Romów, Żydów i Niemców. Skoro już dzielimy ludzi na równych i równiejszych to niech równi będą sobie równi :P
Względem Dickinsona to odwołam się do poprzedniego punktu. Napędzał gospodarkę :) (muszę przy tym zaznaczyć, że bez jego pieniędzy gospodarka chyba by sobie i tak poradziła :D)

IV.
wisienka91 napisał(a):
Nikt nigdy tego nie kwestionował... ŻODYN! :D Nie wiem, po co tracisz na to czas...

Napisałem cały akapit wytłumaczenia, czemu traciłem na to czas, ale stwierdziłem, że tylko tracę na to czas i zastąpiłem akapit tym zdaniem :P

V.
wisienka91 napisał(a):
Pokaż mi jeden moment, w którym zwróciłem Ci uwagę na cokolwiek dając podstawę do twierdzenia, że robię to bez kultury = naskakuję... Z góry przepraszam, jeśli tak to odebrałeś, ale ja nie potrafię znaleźć takiego momentu...

Patrz, punkt pierwszy.

wisienka91 napisał(a):
Proszę Cię tak grzecznie i uprzejmie jak tylko potrafię: odpowiedz chociaż raz na zadane pytania... a nie na te, których nie ma... wierz mi lub nie, ale tak rozmawia się duuużo łatwiej... Po raz kolejny ponumerowałem dla Ciebie problemy, żebyś się odniósł dokładnie do nich, a nie do innych rzeczy, o których nie mówię ergo - nie mam ich na myśli...

Nie odpowiem. Nie z powodu mego niezaprzeczalnego braku kultury, ale dlatego, że ty nigdy nie zadałeś mi żadnego pytania, nie licząc aluzji do tego, że jestem hipokrytą. Na poruszane przez ciebie wyżej kwestie starałem się odpowiedzieć jak najlepiej, a jeśli coś (w twoim mniemaniu) pominąłem, to dlatego, że wydawało mi się, że moja odpowiedź tyczy się także tej części Twej wypowiedzi i jest wyczerpująca. Mam nadzieję, że się nie pomyliłem - a jeśli nie, to powtórz pytanie (możesz przy okazji to pytanie w końcu zadać :P), podkreślając przy tym, co według ciebie zostało pominięte.
Odnośnie prośby, bym jednak odniósł się do artykułu, to wybacz, ale mi się nie chce. Nie chcę być nieuprzejmy, ale autor tego artykułu podchodzi do rzeczy z kąta zupełnie niezwiązanego z moim punktem widzenia i zmierza do naświetlenia innych (nieistotnych przeważnie w moim rozumowaniu) kwestii, a polemizowanie z nim zwiększyłoby tylko zamieszanie w temacie z racji odmiennych definicji dla wielu pojęć. Już jedno pojęcie zdefiniowane inaczej zmienia znaczenie całej wypowiedzi, a tłumaczenie całej masy pojęć definiowanych inaczej na mój sposób myślenia jest zbyt problematyczne - już łatwiej zrozumieć mnie, konstruując od zera parę pojęć według moich niezrozumiałych wytycznych ;)
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 27 gru 2013, o 00:24  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Jeszcze dwie rzeczy na koniec, bo niestety jestem coraz bardziej pewny, że w ten sposób faktycznie nigdzie nie dojdziemy:

K. napisał(a):
artykuł zawierający same oczywiste banały (co uwłacza mej inteligencji) i mało merytorycznej wartości (bo z tym, o czym ja mówię ma się to tak jak kartofel do pomarańczy)


...brak słów na ignorancję współrozmówcy i tematu...

K. napisał(a):
Odnośnie prośby, bym jednak odniósł się do artykułu, to wybacz, ale mi się nie chce.


Brak iskierki woli... a miałeś same banały... dokładnie o tym mówiłem... właśnie tak byłoby mi łatwiej. Ale nie to nie.

I wybaczam. Mój świat wciąż się będzie kręcił.

M...

Edit:
Miałam nie wtrącać się, ale muszę - jeszcze jedną rzecz podkreślić powinieneś Wiśnia 'co uwlacza mojej inteligencji' - really? Uwlacza ci rozmowa z nami to po co ją prowadzisz. Jeżeli serio nasz poziom jest poniżej naszego IQ to prosze powiedz to wprost... Szkoda mi nabijania postów - tak wykorzystałam swe przywileje, Pozdro Elenwe ;)


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 27 gru 2013, o 10:47  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

Ja w zasadzie mam ino jedno pytanie, może trochę off topowo, ale bardzo mnie to ciekawi. :)

K. napisał(a):
Płód może posiadać ludzki kod genetyczny (bo posiada) i może wchodzić w pierwsze interakcje ze swoją matką, ale częścią społeczeństwa nie jest i może nigdy nie być.

No i przypomnę: Prawo powinno chronić osoby, które są częścią społeczeństwa, którego tyczy się dane prawo.

I jeszcze raz: Matka to część społeczeństwa, płód nie.


Społeczeństwo, czyli co? Tylko ludzie zamieszkujący dany teren?


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 29 gru 2013, o 00:22  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

@Wiśnia, nie zrozumiałeś mnie. Powtarzam po raz któryś: Poglądy przeciwników aborcji są jasne, oczywiste i zrozumiałe. W celu opisania ich poglądów posłużyłem się dość synonimicznymi wyrażeniami i właśnie o to chodzi. Mówienie o tym, czemu aborcja powinna być nielegalna jest zbędne, bo każdy wie, czemu powinna być nielegalna. Nie każdy zaś wie, czemu powinna być legalna. Pisanie długich artykułów o tym, co każdy wie, nic nie wnosi do rozmowy i dlatego zostało brutalnie nazwane przeze mnie banałami. Względem niewielkiej ilości merytorycznej wartości, to ile wartości merytorycznej ma dla nas "2+2=4"? Jest to dla nas tak oczywiste, że przynajmniej dla mnie stwierdzenie teraz po raz n-ty nie ma wiele wartości merytorycznej. Nazywając ten tekst "oczywistymi banałami", nie chcę obrazić poglądów autora, a stwierdzić, że to wszystko jest już dla nas wiadome.
Co do mojego lenistwa i porównania do pomarańczy, to nie chodzi mi o to, że te poglądy są bezwartościowe i nie chciałem Cię zignorować. Wręcz przeciwnie. Ten artykuł tyczy się tej części poruszanej tu problematyki, która w przedstawianych przeze mnie poglądach jest nieistotna i byłoby marnowaniem Twojego i mojego czasu, odnoszenie się do tego artykułu, szczególnie, że powiększyłoby to i tak już spore nieporozumienia pojęciowe w tej rozmowie.
Autor tekstu mówi, czemu aborcja powinna być nielegalna. Odnosi się do tych aspektów aborcji i tych punktów widzenia, które potwierdzają jego tezę. Ja chcę zwrócić uwagę na te aspekty i te punkty widzenia, o których on nie mówi. Zadaj sobie pytania: Czy rozumiesz, czemu niektóre kobiety pragną dokonać aborcji? Czy rozumiesz, jak uzasadniają swoja decyzję? Czy rozumiesz, jak sobie radzą z konsekwencjami tego czynu? Czy czujesz to, co one?
Ludzie nie są aż tak nieracjonalni. Mogą się usprawiedliwiać nieracjonalnymi tekstami, ale zawsze mają jakieś usprawiedliwienie. Zawsze jakoś uzasadniają przed sobą własne czyny - a przynajmniej tak ważne czyny. Ja staram się zrozumieć ich uzasadnienia i zrozumieć, jak się czują. Analizuję te usprawiedliwienia i zastanawiam się, czy są sensowne. Nie chodzi nawet o zgodność z moimi poglądami, ale o spójność i jakąś logikę. Patrzę, czy są to usprawiedliwienia, które mają rację bytu. Takim usprawiedliwieniem jest między innymi to, że płód nie jest częścią społeczeństwa, a społeczeństwo powinno chronić swoich członków. Ma to swój (pokrętny) sens i rozumiem, że ktoś może tak się przed sobą usprawiedliwiać. Te moje ciągłe prezentacje kontrowersyjnych opinii względem aborcji i dzieci wynikają z analizy tego, jak ktoś może się czuć i stwierdzenia sensowności danych odczuć. To nie są poglądy, które głoszę jako swoje (bo podkreślałem, że nigdy bym nie dokonał aborcji), a takie, których nie odrzucam. Istnieją tez poglądy nieodrzucane wśród przeciwnych aborcji, ale tak jak mówiłem, nie wnoszą one nic do dyskusji ani nie zwiększają naszego zrozumienia problemu aborcji z drugiej strony.

@Ela, mej inteligencji uwłacza twierdzenie, że nie rozumiem czegoś, co jest oczywiste, a wymóg bym studiował artykuł zawierający oczywistości jest własnie takim twierdzeniem - potwierdzanym ciągłą gadką o tym, że nie staram się w ogóle zrozumieć drugiej strony medalu. A tu przecież nie chodzi o drugą stronę medalu (która jest wszystkim znana), a o tą pierwszą...
Tak czy siak, nie było w tym zdaniu mowy o tym, że rozmowa z Wami uwłacza mej inteligencji.

@Xan, społeczeństwo jest definiowane na wiele sposobów. Społeczeństwem można nazwać całą ludzkość, można nazwać nim Polaków, można nazwać Ślązaków, można też lekarzy i dużo innych grup. W tym wypadku mowa była o społeczeństwie ludzi podlegających temu samemu prawu, a więc w gruncie rzeczy zamieszkujących ten sam teren. Skoro zaś mowa o prawie i instytucji państwa, to całkiem sensowny wydaje się pogląd, że państwo powinno chronić swych obywateli oraz że obywatelami są ci, którzy płacą podatki i/lub państwo poczyniło pewne inwestycje w celu, by w przyszłości płacili - podejście ekonomiczne, o którym wspomniałem.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 29 gru 2013, o 10:07  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

K. napisał(a):
@Xan, społeczeństwo jest definiowane na wiele sposobów. Społeczeństwem można nazwać całą ludzkość, można nazwać nim Polaków, można nazwać Ślązaków, można też lekarzy i dużo innych grup. W tym wypadku mowa była o społeczeństwie ludzi podlegających temu samemu prawu, a więc w gruncie rzeczy zamieszkujących ten sam teren.

W zasadzie pytałem o Twoje rozumienie tego słowa. Bo to, że można definiować na wiele sposobów to ja wiem.

K. napisał(a):
Skoro zaś mowa o prawie i instytucji państwa, to całkiem sensowny wydaje się pogląd, że państwo powinno chronić swych obywateli oraz że obywatelami są ci, którzy płacą podatki i/lub państwo poczyniło pewne inwestycje w celu, by w przyszłości płacili - podejście ekonomiczne, o którym wspomniałem.

Wydawało mi się i tak mnie uczyli, że to pierwszy i nadrzędny obowiązek państwa (ochrona obywateli), ale widocznie źle mnie uczyli. Co do "podejścia ekonomicznego" - bardzo chybiony pomysł i nie powinien nigdy wejść.


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 17:59  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Pozwolę sobie wskrzesić dyskusję, bo mi się nasunęło pytanie: co jest lepsze - zabicie madzi, rąbiąc nią o podłogę czy futrynę i udawanie, że kocyk był śliski, czy oszczędzenie duszenia niemowlęciu i dokonanie aborcji w pierwszych miesiącach ciąży, gdy jeszcze lekarz określa to "płodem" lub "zarodkiem"?
I jak się w ogóle mają przeciwnicy aborcji, kiedy słyszą o tych wszystkich wypływających mordach na małych dzieciach? Mnie z bólu skręca sama myśl, że roczne czy trzyletnie dziecko zostało zakatowane. Nie mogło się bronić, krzyczało, cierpiało, płakało, a własna matka w jakimś amoku, fazie czy furii dusiła je, topiła czy kto wie co jeszcze.
Przeczytałam Wasze wypowiedzi i w wielu miejscach brakowało mi szacunku do wypowiedzi rozmówcy. Nie będę wytykać nikomu, ale po prostu zabrakło mi tego i to smutne jest. W sumie to częste przy dyskusjach kontrowersyjnych, że każdy się trzyma swoich pojęć i chyba właśnie to stanowi najgorszą przeszkodę, by się wzajemnie zrozumieć. Ciężko bronić swoich racji, próbując jednocześnie uelastycznić się na pojęcia rozmówcy.
Yare yare.

Elen, Twoje podsumowanie psychologów zbiło mnie z nóg. Z kim Ty do czynienia miałaś? Obracam się w towarzystwie psychoterapeutów i psychologów i jakoś nie zauważyłam, by byli oderwani od rzeczywistości... Wręcz siedzą w niej głębiej, łączą przyczyny ze skutkami i nie sprowadzają człowieka do mięśnia i wody.


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 18:03  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

JDu napisał(a):
co jest lepsze - zabicie madzi, rąbiąc nią o podłogę czy futrynę i udawanie, że kocyk był śliski, czy oszczędzenie duszenia niemowlęciu i dokonanie aborcji w pierwszych miesiącach ciąży, gdy jeszcze lekarz określa to "płodem" lub "zarodkiem"?


Najlepszy jest jak zwykle złoty środek. Zwłaszcza gdy wybiera się między morderstwem a morderstwem... Oto on, by nie być gołosłownym: LINK
Potem każdy idzie w swoją stronę... Wystarczy naprawdę odrobina odwagi cywilnej, przyzwoitości i sumienia... Żadnych konsekwencji z tego powodu nie ma...


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 18:16  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Dobra, to zastanówmy się dlaczego to tak ładnie nie działa, jak w idei się oczekuje?


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 18:18  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Bo niestety niektórym ludziom brak nawet tej odrobiny dobrej woli, sumienia, przyzwoitości, odpowiedzialności, czy odwagi cywilnej. Ich brak nie upoważnia jednak nikogo do morderstwa... I hmmm... cóż to znaczy, że nie działa? Jedno uratowane w taki sposób dziecko przed losem, który opisałaś wystarczyłoby do uznania, że to ma sens... A im więcej uratowanych, tym lepiej oczywiście...


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 19:33  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Nie powiedziałam, że nie ma sensu. Widać jedynie, że istnieje jakiś czynnik, w związku z którym matki wolą zabić dziecko w domu zamiast zostawić je właśnie w takim okienku czy wybrać każdą inną humanitarną drogę.


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 19:58  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

I jest nim to, o czym pisałem... I to jest smutne... I trzeba tępić takie zachowania tak bardzo, jak tylko się da. Problem w tym, że teraz rzeczywistość (nawet ta w naszym kraju :( ) zmierza w stronę matek, które ledwo zaczęły gimnazjum. Nie wykluczam, że nawet z takich "związków" mogą zaistnieć "normalne" rodziny, ale nie oszukujmy się - nie są to liczne przypadki...

Cel jest zatem następujący: wzbudzić w tych "dorosłych" matkach Dorosłe spojrzenie na świat na tyle, żeby myśląc(tak! w gimnazjum też można myśleć...) o swojej przyszłości zadecydowały w sposób odpowiedzialny o przyszłości dzieci. Nie jest to łatwe i ze skutkami tej decyzji na pewno się zmierzą niezależnie od niej. Są bowiem takie dorosłe decyzje, których nie da się cofnąć... Zbyt wielu/wiele o tym nie wie... Ehhh...


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 21:22  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Czyli mówisz tylko o nieletnich mamach? A te starsze, które się decydują na coś tak strasznego?
I ja bym nie użyła słowa "tępić", edukować może, dawać perspektywę, wachlarz wyboru - wszystkim i w każdym wieku.


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 30 sty 2014, o 21:27  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Nie nie... to był po prostu najbardziej przerysowany przykład na potrzeby tej dyskusji... I z wachlarzem się zgadzam... Problem w tym, że niektórzy są zamknięci na cokolwiek z zewnątrz... Nie będą nawet chcieli spróbować zrozumieć...


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 31 sty 2014, o 05:37  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Ano właśnie - nie chce się rozumieć w dużej mierze z obawy przed zmianą, dlatego jest to strasznie delikatne. (Mam na myśli obawy świadome i nieświadome). Strach to oczywiście zły doradca, ale jak ktoś się nim ciasno owinie, to nic nie przemawia. A bać się można wszystkiego - od pająka pod łóżkiem po odrzucenie przez grupę/społeczeństwo/rodzinę. Oswajanie strachu to między innymi jest zadanie dla terapeuty. Czyli podsumowując na mój rozum: edukacja w każdą stronę, całego społeczeństwa > otwieranie horyzontów > szczęśliwsi ludzie.


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 14 lut 2014, o 13:00  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Okazyjne małe podsumowanie kilku rzeczy, które tu napisałem, spowodowane ich wybitnie małą rozbieżnością w czasie:

TA Kobieta to jest Matka, a to coś to jest niedoszła morderczyni, która na miano Matki (ani nawet matki) nie zasłuży już nigdy... - społeczny śmieć nie potrafiący wziąć odpowiedzialności za swoje czyny.

(Za przykładem Rajka)
RZEKŁEM.


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 4 wrz 2014, o 09:39  
Avatar użytkownika

Ksieni
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 01:41
Posty: 893
Lokalizacja: Elbląg
Offline

Wiśnia. Wychowywałeś kiedyś dziecko chore od urodzenia? Sądzisz, że takiemu dziecku dobrze się żyje, gdy cierpi? Nie znamy całej otoczki sytuacji, która popchnęła tę kobietę do takiego czynu. Nie wiemy tego czy przypadkiem nie miała na wychowaniu chorego dziecka, a to byłoby drugie. Nie mów też tutaj, że mogłaby urodzić i dziecko oddać, bo kto gotów byłby wziąć na siebie wychowanie takiego dziecka? Co by się z nim stało? Dom dziecka? Poniewieranie? Wyśmiewanie? To że kobieta coś takiego robi, mimo tego, że to może być jej najtrudniejsza decyzja w życiu, która pozostanie z nią do końca, nie znaczy, że robi to z egoizmu. Może robi to z troski o to, żeby jej dziecko nie musiało mieć takiego życia? Żeby nie musiało cierpieć? Może myśl o tym, jak będzie ono żyć, tak bardzo bolała matkę, że doszła do wniosku, że chce mu tego oszczędzić? Także nie nazywałabym tak pochopnie tej kobiety potworem i morderczynią.


Ksieni należy tytułować

Tytuł w nagłówku:
Przewielebna Panno Ksieni, Dobrodziejko!
Tytuł w treści: Wasza Przewielebność
Cześć: Waszej Wielebność cześć wyraża
Podpis: uniżony sługa N.N.
Adres: Przewielebna Panna Ksieni Dobrodziejka Margoo


"I do not fear the truth"
- "Atlas chmur"


Dobro czy zło jako takie są równie rzadkie, jak czysta czerń czy biel w przyrodzie.

Vincent van Gogh


"- To wódka? - Słabym głosem zapytała Małgorzata. Kot poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle.
- Na litość boską, królowo - zachrypał - czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!"

Michał Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata"
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL