Teraz jest 15 lis 2019, o 04:35



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 17:53  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 6 sie 2010, o 16:47
Posty: 45
Offline

Cytuj:
Dyskryminujesz ich bo jesteś przeciwna legalizacji która wyrównuje ich prawa z prawami osób hetero. Nie ma się po co zastanawiać bo to nie możliwe, gdyż człowiek się rodzi ze swoją orientacją.


Drugie zdanie jest bardzo interesujące. Ma kolega jakieś dane naukowe które by tego bezsprzecznie dowodziły. Bo ja takowych nie widziałem, ani w te, ani we wte. Ba nie wiedziałem nawet jednoznacznych badań, które by te skłonności jakoś odnosiły do fizjologii mózgu a takowa zależność powinna istnieć. Zatem na razie to z perspektywy nauki błądzenie we mgle.

Cytuj:
Nie homoseksualistami a osobami z zaburzeniami seksualnymi nabytymi poprzez wychowywanie się w patologicznej rodzinie. Homoseksualista to osoba która trwale odczuwa pociąg do tej samej płci a nie przez jakiś czas czy od jakiegoś czasu.


To już kwestia definicje. A te jak wiadomo są względne. Poza tym kto powiedział, że na skutek molestowania czy złego wychowania nie można nabyć TRWAŁYCH skłonności seksualnych. Przecież za młodu to skłonności seksualnych się w ogóle nie ma, więc jakże sprawdzić czy dane niemowlę było od urodzenia homo lub hetero i potem sprawdzić jak rozwój i wychowanie wpłyną na tą skłonność?

Cytuj:
Taki pogląd miał choćby Hitler dlatego zabijał homoseksualistów, gdyż uważał ich za zagrożenie dla rozwoju Niemiec, nie widział w nich pożytku społecznego więc miał zamiar zagazować około 1,5 mln swoich obywateli za to, że mają inne skłonności.


To akurat jest ciut nadużycie. W nazizmie istniały wewnętrzne nurty pro-homo nawet po Nocy Długich Noży. Wicie spartański ideał dwóch wojowników-kochanków. Natomiast tych których tępiono tępiono za zniewieściały tryb życia i to jego postrzegał Adi jako zagrożenie dla jego militarnej machiny w jaką zamienić chciał społeczeństwo Rzeszy.


"Never compromise. Not even in the face of Armageddon" - Walter 'Rorschach' Kovacs

"Nie mam żadnych szans, ale muszę je wykorzystać" - Herbert Achternbrusch

"Bóg jest, nawet jeśli go nie ma" - Emil Cioran

"Człowiek, jak każda małpa, jest zwierzęciem społecznym, a społeczeństwo rządzi się kumoterstwem, nepotyzmem, lewizną i plotkarstwem, uznając je za podstawowe normy postępowania etycznego.(...) To czysta biologia." - Carlos Ruiz Zafon
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 2 wrz 2013, o 08:31  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 2 wrz 2013, o 08:06
Posty: 2
Offline

Co do narkotyków to powinni zalegalizować tylko miękkie.Badania które przeprowadzono na marihuanie dowodzą,że marihuana nie szkodzi.Niektórzy nawet mówią że pomaga w chorobach żołądka i w kłopotach ze skórą.Jeśli chodzi o związki partnerskie to jestem przeciw, ponieważ gdyby każdy był gejem,czy lesbijką to nasz gatunek ludzki by nie przetrwał ;p.Stanowczo nie popieram eutanazji i aborcji.Według mnie kazdy ma prawo do zycia.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 2 wrz 2013, o 19:36  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 2 wrz 2013, o 11:49
Posty: 4
Offline

Legalizacja jest tematem rzeką, co osoba to inna opinia, zwłaszcza jeśli chodzi o miękkie narkotyki. Osobiście podchodzę do tego sceptycznie, nie ze względu na działalność marihuany (osobiście bardzo lubię), gdyż wiele badań potwierdza jej pozytywne działania (Tylko 4 potwierdzone przypadki śmierci od roku 1933) ale ze względu na fakt, że państwo położy na tym swoją łapę vatowską, co nie tylko wymusi kombinowanie ludzi ale także zwiększy popyt w podziemiu a co za tym idzie problemy będą rosły wykładniczo. Możecie to uznać za głupią teorię patrząc np na Holandię ale tam jest inn rząd inna mentalność, nasz nałoży 70% podatku + marża sprzedawcy i w taki magiczny sposób gram bedziemy mieli za około 70-90 zł. Moja prywatna opinia, bujna wyobraźnia robi swoje ;P
Co do ciężkich narkotyków nie mam obecnie wyrobionego zdania.

Jestem za eutanazją ale tylko wtedy gdy wyglądać to będzie mniej więcej tak:
Mam 40 lat, idę do notariusza, lekarza czy kto się tym zajmuję. Spisuję akt, w którym zamieszczę treść mniej więcej taką:
" Ja Imię Nazwisko, proszę rodzinę i lekarzy, którzy się mną opiekują o eutanazję jeśli mój stan jest agonalny" Coś w tym stylu.

Do aborcji powinno podchodzić się indiwidualnie, w końcu to ja nie będę ponosił tego brzemia tylko osoba, która się na to zdecydowała.

Związki homo mogą być, tylko niech nie pozwolą im adoptować dzieci!


Takie moje wypociny, może ktoś ma podobne odczucia.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 3 wrz 2013, o 07:59  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Hm... teraz tak mnie naszło, bo jak wiadomo temat miękkich narkotyków, ostatnio jest coraz bardziej na fali. Szczerze, to już nie wiem w które 'badania naukowców' wierzyć, jedni propagują to, drudzy to. I tak naprawdę jednej jak i drugiej stronie chodzi o jedno - o pieniądze. Także szczerze nie wierze w skrajne opinie żadnej ze stron. Czy Maryśka uzależnia? Na pewno tak, ale nie w taki sposób jak heroina. Czy to uzależnienie jest szkodliwe? Każde jest, w jakimś stopniu. To od telefonów komórkowych też jest :P

Fakt, faktem, że ktoś za nas decyduje o naszych wolnych i świadomych wyborach co do szkodzenia sobie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego taki alkohol jest legalny (kurna, no przecież ludzie jak się porządnie narąbią to są gorsi niż po trawce :P), czy papierosy (szkodliwość straszliwie wysoka!), a taka marihuana już nie... No ale ktoś kiedyś wrzucił to do jednego wora razem z innymi narkotykami i weź tu wytłumacz połowie społeczeństwa że to nie jest to samo :P

Ale nie wiem czy słyszeliście o projekcie który już ruszył, albo ma niedługo ruszyć... o sorry nie projekcie a badaniach :) - grupka osób w wieku średnim, ma regularnie palić jointy przez ileś lat. Naukowcy mają sprawdzić jaki wpływ marihuana ma na zdrowe osoby po tych paru latach palenia. Elita znalazła sposób na legalne popalanie, mając głęboko w dupie szaraczków :)

Co do eutanazji, to tu zawsze się pojawia problem wszelkich nadużyć. Gdyby to miałoby być faktycznie tak, że człowiek gdy jest jeszcze świadom sam się na taką ewentualność decyduje i przede wszystkim wyznacza osobę odpowiedzialną za podjęcie decyzji czy już jest w takim stanie (osoba której zaufa) to może i owszem. Choć z drugiej strony - punkt widzenia zależy od sytuacji. Teraz człowiek może myśleć że nie chce żyć jak warzywko, ale jak już się znajdzie w takiej sytuacji to może za wszelką cenę trzymać się tego życia, ale nie móc przekazać tej informacji... Także ta eutanazja to jest bardzo trudny etycznie temat i chyba jednak wolę tak jak jest.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 3 wrz 2013, o 21:06  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

Bananowy napisał(a):
Badania które przeprowadzono na marihuanie dowodzą,że marihuana nie szkodzi.

Jakieś liche te badania Pan masz. :P Marihuana szkodzi jak każdy wszystko co żyje i rośnie na tej ziemi. Jak wypijesz za dużo wody to wypłuczesz wszystkie minerały i padniesz. Mam kumpla co jara już od kilka lat (nie pytajcie ile na dzień, nie mam pojęcia) i to WIDAĆ, że zielsko szkodzi. Po samym spojrzeniu, które jest tępe i osowiałe. Ma różne dziwne odpały i spóźnioną reakcję o około pół sekundy, więc nikt mi nie wmówi że marihuana nie ma skutków ubocznych, jest zdrowa i w ogóle 100% eco. Pomijam fakt substancji smolistych które trafiają do płuc zanieczyszczając je. Odsyłam do pierwszej lepszej akcji antynikotynowej, tam to jest lepiej opisane.


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 4 wrz 2013, o 11:16  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Tak o szkodliwości Marihuanny - http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Rational_scale_to_assess_the_harm_of_drugs_(mean_physical_harm_and_mean_dependence)_pl.svg
ładnie przedstawione.
No i ogólnie trochę na wiki można poczytać - http://pl.wikipedia.org/wiki/Marihuana - Jest tu o wpływie na układ oddechowy (ale ładnie zaznaczyli że to przez palenie mariuhany, jak wiadomo można ją jeszcze jeść, np w ciasteczkach :P), jak i zarówno na zdrowie psychiczne, aczkolwiek osobiście mam sceptyczne nastawienie do wszelkich chorób psychicznych, gdyż jak się zastanowić to każdy z nas choruje na co najmniej 90% z nich (poczytajcie sobie objawy, mąż mi prawie popadł w hipochondrie po takiej lekturze :P).

I tak zielsko otumania, ale nie na stałe, tylko po spaleniu człowiek jest dziwny. A z tą reakcja... hm, albo 'mój człowiek' (:P) jest wyjątkiem, albo problemy z refleksem biorą się skąd indziej, bo dopiero co miał robione badania i refleks ma dużo ponad przeciętne, a jara co dzień od lat wielu.
Kiedyś słyszałam że wpływa na bezpłodność u mężczyzn... ale to są przypadki rzadkie - osobiście nie znam żadnego, kumpel ojca kumpeli kumpla ponoć się tego nabawił, ale to też kto wie czy nie od czegoś innego? Albo po prostu był nie płodny i teraz zwala winę na zioło? :P

Ach no i dochodzi jeszcze fakt czystości towaru - teraz już może mniej 'dealerów osiedlowych' się w to bawi, ale kiedyś łatwo można było trafić na 'skuna' - czyli towar maczany w jakimś chemikaliu - więc tak, od tego można się mocno rozchorować :)


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 7 wrz 2013, o 21:22  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 21 cze 2010, o 07:57
Posty: 127
Lokalizacja: Warszawa
Offline

Hmm temat odkopany po dość długim czasie ale muszę powiedzieć, że nadal dosyć ważny. Ja osobiście od pierwszego posta zmieniłem poglądy na temat narkotyków. Jestem zdecydowanym zwolennikiem legalizacji zarówno miękkich jak i wszystkich innych narkotyków. Sam nie zamierzam dotykać żadnego z nich, nie kręci mnie to wcale, ale uważam, że wolni ludzie w wolnym kraju powinni mieć prawo decydowania o swoim życiu i jeśli ktoś chce ćpać, niech ćpa, jego problem, niech tylko nie będzie później leczony za pieniądze innych. Człowiek odpowiedzialny ponosi konsekwencje swoich wyborów i państwo nie powinno mieć prawa ograniczania jego decyzji o ile nie naruszają praw innych ludzi.


Disce, sed a doctis. Indoctos ipse doceto.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 wrz 2013, o 17:00  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 6 sie 2013, o 16:50
Posty: 190
Lokalizacja: Ruda Śląska
Offline

Więc tak aborcja zdecydowanie NIE!!! bo tak czy siak to jest morderstwo gwałt czy zagrożenie życia to nie żadna wymówka, gwałt to może i jest tragedia ale czy nie jestesmy gorsi jak zabijjamy co do zagrożenia życia czemu życie matki jest wazniejsze od życia dziecka no chyba że obojgu zycie jest zagrożone, co do narkotyki już teraz są dość powszechne jakby je zalegalizować to 3/4 narodu łaziło by najarane a to niezawsze fajnie wygląda więc też nie . Eutanazja wydaje mi sie nie najgorsza poniewasz znam kilka przypadków mogła by być użyta np przy ludziach tzw roślinkach bo to jest utrapieniem dla bliskich a ta osoba nic z tego życia nie ma a tygodniowy pobyt w izolatce w dużym stopniu działa na psychike to wyobrazcie sobie rok czy dwa w łuzku dobra moze rodzina go odwiedza ale z biegiem czasu coraz rzadziej w koncy jedyny kontak to przewijanie i karmienie, w długo letnich spiączkach bo juz sie z tego nie wybudzi a niestety później jest podobnie jak z roślinką tylko rze bliscy żywią jeszcze nadzieje na przebudzenie co do związków partnerskich to mi to że tak powiem zwisa byle nie afiszowali z tym.


TALGA VASSTERNICH
VENI VIDI VICI
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 wrz 2013, o 20:15  
Avatar użytkownika

Fensigliere
Dołączył(a): 22 sie 2010, o 10:08
Posty: 624
Lokalizacja: Lubin
Offline

Obrazek
Na początek prezent dla kolegi Riko, polecam, bardzo pożyteczna książka :) Przy okazji współczuje rodzinki, która zostawia najbliższe osoby, jeżeli nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, smutne.

A teraz do tematu: Aborcja stanowczo nie, nawet w przypadku gwałtu. Jasne, gwałt to tragedia, traumatyczne przeżycie dla dziewczyny, ale czy wyskrobanie dziecka coś zmienia? Jak dla mnie to tylko dodaje kolejne traumatyczne przeżycie, którego później może tylko żałować. A jeżeli nie jest w stanie dziecka wychowywać (szkoła, hajs, całe mnóstwo innych powodów), to może je oddać do adopcji, najlepiej dla niej i dla dziecka, kiedy trafi do normalnej rodziny. Eutanazja jest ok, pod warunkiem że lekarz obiektywnie stwierdza, że pacjent jest śmiertelnie chory i czeka go tylko bycie warzywem. A wiadomo jak może być - staruszek ma spory majątek, więc zapłaćmy trochę lekarzowi, to szybciej się go pozbędziemy...
Riko Rahl napisał(a):
co do narkotyki już teraz są dość powszechne jakby je zalegalizować to 3/4 narodu łaziło by najarane a to niezawsze fajnie wygląda więc też nie .
:lol:
Głupota. Powszechne jest zielsko. Reszta, wiadomo, jest tu i tam, ale czy powszechna? Wiadomo, że ktoś, gdzieś tam, wciągnie kreskę amfy czy łyknie jakąś tabletkę, ale nie powiedziałbym żeby to było powszechne. Ludzie którzy nałogowo ćpają to dość wąski margines społeczeństwa. A co jest dokładnie niefajnego w zjaranych ludziach? Bo zdarzyło mi się spotkać całe mnóstwo niefajnych, a nawet bardzo niefajnych pijanych ludzi, ale ani jednego niefajnego zjaranego człowieka, byli uśmiechnięci, szczęśliwi i przyjaźni dla wszystkiego. Peace and love :) Głupota 2, że 75% społeczeństwa byłaby naćpana. Może jestem jakimś niepoprawnym optymistą, ale wierzę że w dniu legalizacji nie byłoby tak, że wszyscy pobiegną do sklepów, kupią sobie kartonik LSD, działkę hery, parę tabletek i gram zielska po czym wrócą do domu i wezmą wszystko na raz... A jak ktoś jednak weźmie? To tym lepiej, po co idioci w społeczeństwie? :)
Osobiście jestem za zalegalizowaniem wszystkich narkotyków i nieleczeniem uzależnionych z pieniędzy podatników. Do tego oczywiście trzeba by było zwiększyć świadomość społeczeństwa o narkotykach, ale tym już mogliby się zajmować sprzedawcy w takich sklepach, by odpowiednio ostrzegać co się kupuje i jak to odbije się na zdrowiu. A jak ktoś mimo wszystko wpadł w bagno? To niech teraz zapłaci za to żeby się z tego bagna wyciągnąć.


"Pamiętaj chłopcze, że człowiek rozumny zawsze woli stać na uboczu, gdyż świat znacznie lepiej widać, kiedy samemu jest się skrytym w mroku."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 wrz 2013, o 21:59  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

Fenrin napisał(a):
Osobiście jestem za zalegalizowaniem wszystkich narkotyków i nieleczeniem uzależnionych z pieniędzy podatników. Do tego oczywiście trzeba by było zwiększyć świadomość społeczeństwa o narkotykach, ale tym już mogliby się zajmować sprzedawcy w takich sklepach, by odpowiednio ostrzegać co się kupuje i jak to odbije się na zdrowiu.

Doszłoby do anarchii, ludzie pod wpływem narkotyków doprowadzaliby do różnych, czasem bardzo skrajnych czynów. Idę o zakład, że wzrosła by statystyka morderstw czy wspominanych przez Ciebie w akapicie wyżej gwałtów. Swoją drogą, edukowanie ludzi o skutkach wzięcia narkotyków przez sprzedawcę? Nie bądź naiwny... jaki procent by tego przestrzegał? Jakby przekroczył 10% to będzie dużo. Byłoby tak samo jak z papierosami czy alkoholem. Pomijam sprawdzanie dowodów, bo wystarczy dopłacić do flaszeczki parę złotych i zaraz znajdziesz chętnego żulika spod sklepu który Cie wyręczy. Z narkotykami byłoby tak samo. A może wprowadzenie ewidencji kto ile kupił?
-Panie Ikśiński, ale ja tu w zeszyciku mam zapisane, że Pan już dzisiaj kupował paczkę LSD.
-No tak, ale to było dla mnie, ale teraz przyszedłem kupić dla babci, a wie Pani ostatnio ją męczy sroga sraczka i ciężko jej wyjść z domu...

:D


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 11 wrz 2013, o 22:15  
Avatar użytkownika

Fensigliere
Dołączył(a): 22 sie 2010, o 10:08
Posty: 624
Lokalizacja: Lubin
Offline

To wtedy by było proszenie kumpli:
- Ej, słuchaj, wykupiłem już zapas hery na miesiąc, nie sprzeda mi więcej, kup mi działkę, to mogę kupić Ci trochę mety :D
Ale może i racja, rzeczywiście jestem niepoprawnym optymistą, wierze że ludzie jednak są w miarę inteligentni :P Ale mimo wszystko wierze, że na początku rzeczywiście byłby wielki zachwyt legalizacja i może parę osób by się przećpało, ale zaraz wszystko by się ustabilizowało. Ale jak mówiłem, jeżeli chodzi o wiarę w ludzi to mimo wszystko jestem optymistą ;)


"Pamiętaj chłopcze, że człowiek rozumny zawsze woli stać na uboczu, gdyż świat znacznie lepiej widać, kiedy samemu jest się skrytym w mroku."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 wrz 2013, o 00:05  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

Nie łapię :P
Fenrin napisał(a):
Może jestem jakimś niepoprawnym optymistą, ale wierzę że w dniu legalizacji nie byłoby tak, że wszyscy pobiegną do sklepów, kupią sobie kartonik LSD, działkę hery, parę tabletek i gram zielska po czym wrócą do domu i wezmą wszystko na raz...

Fenrin napisał(a):
Ale mimo wszystko wierze, że na początku rzeczywiście byłby wielki zachwyt legalizacja i może parę osób by się przećpało, ale zaraz wszystko by się ustabilizowało.

To w końcu jak? :D

Jakby było naprawdę? Nie wiadomo i ciężko to oszacować. Na pewno byli by tacy którzy by spróbowali z ciekawości i istnieje szansa ze zostaliby w tych szponach na dłużej. Ciężko ich tutaj winić, jak młody ludź biegnie pierwszy raz napić się piwa "na legalu" to nikt go nie będzie szykanował, chociaż sam siebie truje (co prawda w mniejszym stopniu, ale jednak). A gdy taki ludź popada w alkoholizm to wszyscy mu pomagają, gdybyś całkiem zabronił pomagać ludziom w potrzebie to powstałaby ogólnospołeczna znieczulica na problemy innych.
Finansowanie z pieniedzy podatników ma to do siebie, że stabilizuje rynek. Leczenie uzależnień jest cholernie drogie, wyobrażasz sobie pokrywanie tego z własnej kieszeni gdybyś sam wpadł w taki nałóg? Ceny by tylko rosły, bo lekarze jak to było ukazane w "Ludziach bezdomnych" nie leczyliby za darmo.

Swoją drogą... pieniądze jakie wydajesz na składki zdrowotne nie są jakieś ogromne. Taki prosty przykład. Ty dasz pięć złotych na taką składkę. Niby nic, pewnie ciężko by było nawet witaminę C za to kupić. Ale jak tysiąc zdrowych ludzi rzuci piątaka, to już masz pięć tysięcy i możesz spokojnie wyleczyć np. młode dziecko z zapalenia które nieleczone może je zabić. Czym jest Twoje pięć złotych, odmówione piwo, paczka chipsów w stosunku do życia dziecka?


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 wrz 2013, o 00:17  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 6 sie 2013, o 16:50
Posty: 190
Lokalizacja: Ruda Śląska
Offline

Fenrin ja mam normalną rodzine ale twoja to cie najwyraźniej dość mocno skrzywdziła jak jestes takim sukinsynem, jakbys sie nauczył czytac wszystko a nie tylko te wyrazy które umisz to byś sie doczytał wyjaśnienia, osobiscie znam rodzine w której juz żyje juz ponad 10 lat roślinka i powiedz mi co on z tego życia ma, a jego rodzina sie męczy tak samo jak on, wykonczył swoją żonę jego syn miedzy innymi się przez niego powiesił co ty na to. Co do narkotyków to troche przezyłem i troche zobaczyłem do czego sie posuwali aby zdobyc działke jak konczyli po dłuższej kuracji i ile skonało osób np: taka prawdziwa historia trzech ziomków jarało sobie na dachu wieżowca jeden chciał poleciec na ksieżyc wzioł karton napisał rakieta i zeskoczył z dachu po chwili do kumpli doszło ze dosyć długo go niema wzieli karton napisali misja ratunkowa i zeskoczyli. fen co ja ci sie będe tłumaczył taka jest moja opinia i gówno cie to powinno obchodzić wyrób sobie własną opinię a nie zeruj na innych co do pisowni to mam z tym problem na który niema rady i musze z tym żyć

Regulamin Forum punkt dziewiąty i dziesiąty:
Uszanuj wolność słowa i myśli, prawo do swobodnego prezentowania i głoszenia swoich racji przez każdego użytkownika
• Nie obrażaj i nie poniżaj innych - takie zachowanie będzie surowo karane


Jest to kolejny raz kiedy nie stosujesz się do regulaminu dlatego dostajesz ostrzeżenie.
A tłumaczenie się "problemem z pisaniem" to szczyt kretynizmu bo każda przeglądarka ma wbudowany słownik który odrazu podkreśla błędy. Eruanno


TALGA VASSTERNICH
VENI VIDI VICI
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 wrz 2013, o 18:59  
Avatar użytkownika

Fensigliere
Dołączył(a): 22 sie 2010, o 10:08
Posty: 624
Lokalizacja: Lubin
Offline

Riko Rahl napisał(a):
Fenrin ja mam normalną rodzine ale twoja to cie najwyraźniej dość mocno skrzywdziła jak jestes takim sukinsynem
Cały ja, miło mi :)
Riko Rahl napisał(a):
jakbys sie nauczył czytac wszystko a nie tylko te wyrazy które umisz to byś sie doczytał wyjaśnienia
Jednego wyrazu z tego zdania, pomijając brak jakichkolwiek "ogonków", to rzeczywiście nie umim ;)
Riko Rahl napisał(a):
osobiscie znam rodzine w której juz żyje juz ponad 10 lat roślinka i powiedz mi co on z tego życia ma, a jego rodzina sie męczy tak samo jak on, wykonczył swoją żonę jego syn miedzy innymi się przez niego powiesił co ty na to.
Znak zapytania Ci się zgubił. A co ja na to? Szkoda gościa, ale jak wspominałem, jestem za eutanazją, o ile diagnoza jest obiektywna, oczywiście. Jego syna też szkoda, słabą psychikę miał... ale sporo innych problemów, w szczegóły wgłębiać się nie zamierzam.
Riko Rahl napisał(a):
taka prawdziwa historia trzech ziomków jarało sobie na dachu wieżowca jeden chciał poleciec na ksieżyc wzioł karton napisał rakieta i zeskoczył z dachu po chwili do kumpli doszło ze dosyć długo go niema wzieli karton napisali misja ratunkowa i zeskoczyli.
O! Wspaniały przykład! Bynajmniej nie jest to dowód na to, że nie można legalizować narkotyków, wręcz przeciwnie, należy je zalegalizować, a selekcja naturalna zrobi resztę :) Wiem jak zachowuje się człowiek po zjaraniu i albo musiał być kompletnym kretynem by wydumać, żeby lecieć na Księżyc kartonem, albo to wcale nie była marycha... Tylko teraz kto inny jak nie kretyn bierze coś pokroju LSD czy grzybków na dachu wieżowca? (swoją drogą jeżeli ich widziałeś po tych lotach to zaczynam rozumieć co miałeś na myśli mówiąc, że ludzie po zjaraniu wyglądali niezbyt fajnie...).
Riko Rahl napisał(a):
fen co ja ci sie będe tłumaczył taka jest moja opinia i gówno cie to powinno obchodzić wyrób sobie własną opinię a nie zeruj na innych
I w tym momencie poległem. Tłumaczyć mi się, broń Boże, nie musisz. Powiedz tylko, jeśli możesz, po co dzielić się opinią na forum skoro ma to współużytkowników gówno obchodzić? Nie jestem jeszcze pewien co chciałeś powiedzieć mówiąc o żerowaniu (bo zerować to można browara jak mało zostało), jeżeli chodzi Ci o to, że w swoim poście po części odpowiadałem na Twój post, to tak, bo był to post najnowszy i to że Ty się w tym temacie odezwałeś zachęciło mnie żebym i ja wygłosić swoją opinie. A jeżeli o to, że czerpie opinie od innych... Cóż, w temacie jest kilkadziesiąt postów różnych osób, ciężko żebym pisząc dopiero teraz nie miał poglądów podobnych co ktoś wcześniej.

Xan napisał(a):
To w końcu jak?

Ano, tak jak mówię, byłby zachwyt, ktoś mógłby się przećpać, ale to tylko przyspieszyłoby ustabilizowanie się sytuacji. Znaczy się, selekcja naturalna kogoś by tam poświęciła, a to wszystko dla dobra i wolności społeczeństwa :)

Xan napisał(a):
Jakby było naprawdę? Nie wiadomo i ciężko to oszacować. Na pewno byli by tacy którzy by spróbowali z ciekawości i istnieje szansa ze zostaliby w tych szponach na dłużej. Ciężko ich tutaj winić, jak młody ludź biegnie pierwszy raz napić się piwa "na legalu" to nikt go nie będzie szykanował, chociaż sam siebie truje (co prawda w mniejszym stopniu, ale jednak). A gdy taki ludź popada w alkoholizm to wszyscy mu pomagają, gdybyś całkiem zabronił pomagać ludziom w potrzebie to powstałaby ogólnospołeczna znieczulica na problemy innych.
Finansowanie z pieniedzy podatników ma to do siebie, że stabilizuje rynek. Leczenie uzależnień jest cholernie drogie, wyobrażasz sobie pokrywanie tego z własnej kieszeni gdybyś sam wpadł w taki nałóg? Ceny by tylko rosły, bo lekarze jak to było ukazane w "Ludziach bezdomnych" nie leczyliby za darmo.

Ja myślę, że jednak ceny by malały, bo tak działa wolny rynek i konkurencja... Ale może to znów moja bezgraniczna wiara w ludzie, że nie powstałoby jakieś lobby lekarskie pragnące wyruchać wszystkich uzależnionych ;)

Xan napisał(a):
Swoją drogą... pieniądze jakie wydajesz na składki zdrowotne nie są jakieś ogromne. Taki prosty przykład. Ty dasz pięć złotych na taką składkę. Niby nic, pewnie ciężko by było nawet witaminę C za to kupić. Ale jak tysiąc zdrowych ludzi rzuci piątaka, to już masz pięć tysięcy i możesz spokojnie wyleczyć np. młode dziecko z zapalenia które nieleczone może je zabić. Czym jest Twoje pięć złotych, odmówione piwo, paczka chipsów w stosunku do życia dziecka?
Będzie mi tu na emocje wjeżdżał, z dzieckiem chorym na zapalenie... ;) Czy jest mi żal piątki, żeby uratować dzieciaka? Jasne, że nie, ale składki już płacimy, a mało jest akcji typu dotacje i "oddaj 1% podatku" bo ktośtam ma cośtam i potrzebuje czegośtam? A wolałbym oddać tego piątaka rodzicom tego dziecka do ręki, niż dać go urzędnikowi, którzy przekaże to urzędnikowi, który przez urzędnika przekaże rodzicom 50 groszy.


"Pamiętaj chłopcze, że człowiek rozumny zawsze woli stać na uboczu, gdyż świat znacznie lepiej widać, kiedy samemu jest się skrytym w mroku."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 15 wrz 2013, o 09:31  
Avatar użytkownika

Spowiedniczka
Dołączył(a): 12 mar 2010, o 15:07
Posty: 934
Lokalizacja: Węgierska Górka
Offline

Fenrin napisał(a):
Ja myślę, że jednak ceny by malały, bo tak działa wolny rynek i konkurencja... Ale może to znów moja bezgraniczna wiara w ludzie, że nie powstałoby jakieś lobby lekarskie pragnące wyruchać wszystkich uzależnionych ;)

Ano, bezgraniczna wiara w ludzi. :P Ceny już szaleją, bo koncerny farmaceutyczne chcą zarobić. Gdzieś było mówione, że lek na AIDS już jest gotowy, tylko nie opłaca się go wypuszczać w rynek, bo lepiej schodzą "spowalniacze" choroby. A świńska / ptasia grypa? Bujda, żeby tylko naciągnąć ludzi na leki wzmacniające i przeciwgrypowe.

Fenrin napisał(a):
Czy jest mi żal piątki, żeby uratować dzieciaka? Jasne, że nie, ale składki już płacimy, a mało jest akcji typu dotacje i "oddaj 1% podatku" bo ktośtam ma cośtam i potrzebuje czegośtam?

Z tym że to masz dobrowolne składki ponad to, co już dajesz. Taki dobry uczynek który idzie na Twoje konto "gdzieś tam na górze" :P

Fenrin napisał(a):
A wolałbym oddać tego piątaka rodzicom tego dziecka do ręki, niż dać go urzędnikowi, którzy przekaże to urzędnikowi, który przez urzędnika przekaże rodzicom 50 groszy.

A tutaj się zgodzę, za dużo biurokracji jest w systemie darowizn. Była kiedyś sytuacja, że piekarz rozdawał bezdomnym chleb. Resztki jakich nie udało mu się sprzedać. Państwo nałożyło na niego podatek i kazało go spłacić... nie pamiętam dokładniej ile, ale leciało to w dziesiątkach tysięcy. Paranoja.


Chcesz poznać tajemnicę wiecznego szczęścia? Patrz na stronę 246.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 19 wrz 2013, o 10:21  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Aborcja - NIE!

Eutanazja - początkowo miałem mikroskopijne wątpliwości (może w wybitnie specyficznych sytuacjach), zwłaszcza że wiem co przeżywają przyjaciele, których prawdopodobnie będą czekać wybory z ty związane, ale po lekturze tego, co tu napisaliście - NIE! Cuda się zdarzają i czasem jedno słowo w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze potrafi człowiekowi przywrócić rozum, więc dziękuję ;).

Miękkie narkotyki - to już trudny temat i wątpliwości większe. Niby wszystko fajnie, selekcja naturalna ok, tylko co z tymi, którzy ich nie brali, a coś im się stało przez tych, którzy brali? To moja wątpliwość. Osobiście, w gronie osób, gdzie przynajmniej jedna osoba jest trzeźwa - wszystko fajnie. Tylko nie każdemu można zagwarantować przyzwoitkę, która zatrzyma go przed wyskoczeniem z bloku bez popatrzenia nawet, czy ktoś nie idzie dołem. Wszystko jest dla ludzi i jak to wielokrotnie mówił Richard, nasze życia mamy przeżyć sami, bo nikt ich za nas nie przeżyje. Nawet dawcy krwi mają bana tylko za narkotyki dożylne, więc nie sprzeczam się z wszelkimi dobrymi stronami jointa. Tylko to jedno pytanie - co jeśli po jointcie zrobisz komuś coś, czego nie da się cofnąć ani wyleczyć? Ergo - dla ogółu - NIE! Dla jednostek, które mają dość oleju w głowie - może.

Twarde narkotyki - NIE!

Homoseksualizm - do pewnego stopnia. Nie zabronię być komuś bycia takim, jaki jest. Obnoszenie się z tym - dziwne. Ludzie posądzają wtedy o homofobię, a fobia to przecież strach, podczas gdy ja czuję obrzydzenie. Nie biegam przecież z dziewczyną po ulicy i sztandarem - "JESTEM HETERO! HANDLUJ Z TYM!" :D, obściskując ją namiętnie i pożerając ją "na jamochłona". Kwestie spadkowe, rodzinne, wszystko w domowym zaciszu - ok. Dla jakichkolwiek form adopcji/przekazywania takiego wzorca osobom under18 - stanowcze, definitywne i niepodważalne NIE! Zbyt duże ryzyko zrobienia krzywdy, która może się stać źródłem czegoś jeszcze gorszego.

Papierosy - chciałbym zacząć ten temat. Rozumiem mechanizmy nałogu itp itd, ale tak serio, czemu by tego nie zabronić? Na tej samej zasadzie którą napisałem przy miękkich narkotykach. Bierne palenie, zwłaszcza dzieci to realne zagrożenie pomijając osoby których nawet się nie zna na przystankach (nie oszukujmy się - kary za palenie w miejscach publicznych to mit, jak bardzo bym chciał żeby tak nie było, i i tak wszyscy je olewają). Żeby nie było, że zabraniam bez alternatywy - wiem, że te plastry/tabletki to średnio, ale e-papierosy. Wszystko co wydostaje się do otoczenia jest w porównaniu z dymem papierosowym jak para wodna - a podobno jest to para wodna :D Anyway, wychodzą taniej, efektywniej choć to może być prywatne odczucie (ale potwierdzone przez przynajmniej kilku kolegów, którzy się przerzucili), no i przede wszystkim zdrowiej dla osób postronnych. A sprzeciw toksycznym substancjom, które mogą się znaleźć w substancjach do nabijania wkładów do mnie nie trafia - decyzja o samobójstwie już zapadła wraz z normalnym papierosem w ustach - jaka różnica jak szybko/efektywnie to zadziała? Wszystko ok, dopóki odpowiadamy tylko za własne życie.


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 20 wrz 2013, o 10:13  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Wiśnia - nie wiem ile miałeś do czynienia z osobami które w jakikolwiek sposób zażywały miękkich narkotyków, ale serio... nikt, ale to nikt mi nie wmówi że po Maryśce może człowiek wydumać że w kartonie poleci na Marsa i skoczy z któregoś piętra... Może i pomyśli, zapewne się będzie z tego pomysłu śmiał bez przerwy przez godzinę, ale ostatecznie nawet nie kiwnie palcem w stronę okna bo mu się nie będzie chciało. Tak działa zioło - pozwala w trochę inny sposób spojrzeć na coś co nas otacza, dać wkręte, ale przede wszystkim zniechęca do jakichkolwiek działań. Z reguły tylko człowiek siedzi i się śmieje. Co w tym złego? Jak można tym drugiego człowieka skrzywdzić? Zjarany człowiek nie ma motywacji do czynienia czegoś, w jego wyobrażeniach wszelkie pomysły są dużo ciekawsze i zabawniejsze. Pewno nie każdy tak samo reaguje na zioło, ale nie spotkałam się z człowiekiem który by się stał agresywny po tym, tak jak ma to miejsce w bardzo wielu przypadkach po alkoholu... Jeśli ktoś coś zrobił złego po spaleniu się, tzn. że ten człowiek musiał mieć dużą motywację do tego, więc prawdopodobnie jakby był całkowicie trzeźwy uczyniłby to dużo, dużo szybciej.
Poza tym, gdyby stał się cud i by u nas to zalegalizowali to oczywiście by trzeba było wprowadzić szereg przepisów, które by regulowały bezpieczeństwo. Jak chociażby zakaz sprzedaży nieletnim, zakaz palenia w tych samych miejscach co z papierosami, z tym że w pubuch to dodatkowo chyba jeszcze w jakiś innych miejscach, w końcu nie każdy musi chcieć mieć fazę :P
Twoje podejście - nie pozwalajmy wszystkim bo ktoś może coś złego zrobić, kojarzy mi się z Kononowiczem i 'nie będzie niczego'. Bo w tym wypadku by trzeba było usunąć alkohol ze sklepów, zniszczyć wszelkie bronie, czy to wiatrówki czy normalne, zabronić używania noży itp :P Wybacz jeśli uraziłam, po prostu mi się tak skojarzyło ;)


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 22 wrz 2013, o 12:01  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Elenwe napisał(a):
Twoje podejście - nie pozwalajmy wszystkim bo ktoś może coś złego zrobić, kojarzy mi się z Kononowiczem i 'nie będzie niczego'. Bo w tym wypadku by trzeba było usunąć alkohol ze sklepów, zniszczyć wszelkie bronie, czy to wiatrówki czy normalne, zabronić używania noży itp


Nie nie... nie mam na myśli zabraniania tego co już się dzieje... Skutek w rzeczywistości i tak będzie niewielki i tak, bo kto chce to i tak to zrobi, a kto nie - ten nawet na to nie spojrzy i prohibicja byłaby dokładnie w ten sam sposób. Nie jestem za tym. Miałem na myśli, że w myśl zasady wszystko jest dla ludzi, utopia wyglądałaby tak, że po zioło/alkohol sięgali by tylko ci, którzy nawet pozwalając sobie na trochę więcej niż powinni mieliby na tyle oleju w głowie, żeby zatroszczyć się o kogoś, kto po przekroczeniu pewnych granic trzaśnie im w twarz i powie - wypiłeś za dużo, idź spać. Niestety jak się okazuje dla pewnych ludzi nie powinno być wszystkiego i to miał być przekaz tego co napisałem ;)


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 15:42  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

Lubię kontrowersyjne tematy, więc i ja się tutaj wypowiem. Zacznę jednak od tego, że zaskoczyło mnie, ile wielbicieli Richarda walczącego o to, by każdy mógł decydować o swoim życiu, ma tak konserwatywne poglądy. Osoby drażliwe uprzedzę, że jestem libertarianinem...

Homoseksualizm: Nic mi do tego, co kto z kim robi w łóżku. Jeśli wszyscy zainteresowani podchodzą do sprawy z własnej, nieprzymuszonej woli, to niech sobie robią co chcą. Nie przeszkadzałyby mi też małżeństwa par homoseksualnych i nie stosowałbym dla nich jakichś szczególnych ograniczeń. Drażliwym tematem jest kwestia adopcji, ale moim zdaniem to wydumany problem. Ludzie protestują przeciwko temu, by dzieci były wychowane w homoseksualnych domach, ale chyba lepsze takie domy niż domy dziecka. Takie pary pragnące mieć dzieci, są zwykle gotowe na przyjęcie obowiązków macierzyństwa/tacierzyństwa, a już lepiej mieć dwie matki niż nie mieć żadnej. I wiem, co mówię. Na studiach uczę się o tym, jaki wielki wpływ na dziecko mają jego rodzice i jak krzywdzący dla dziecka jest ich brak.
Nie twierdzę jednak, że powinno się dawać dzieci wszystkim jak leci. Heteroseksualne pary też nie mają łatwo w adopcji dziecka. W wypadku par homoseksualnych położyłbym nacisk na dwie rzeczy. Dziecko musi samo zdecydować, czy chce być adoptowane przez taką niezwyczajną rodzinę i opieka społeczna powinna nadzorować, by dziecko nie było wychowywane pod naciskiem na obranie takiej orientacji, jaką mają rodzice zastępczy.
Przeważnie istnieją obawy, że dziecko, wychowywane przez homoseksualistów, będzie homoseksualistą. Jeśli orientacja seksualna jest wpajana przez rodziców, to jakim cudem istnieją homoseksualiści, skoro ich rodzice byli hetero? (jakoś się w końcu urodzili) Jeśliby jednak ilość gejów i lesbijek wzrosła, to tylko dlatego, że w przeciwieństwie do ludzi wychowywanych tradycyjnie, takie osoby byłyby w stanie zaakceptować swoją orientację, zamiast z nią walczyć i w efekcie mieć poważne zaburzenia psychiczne prowadzące nawet do samobójstwa. Jeśli nasze społeczeństwo miałoby być zdrowsze psychicznie, to nie byłby to aż taki wielki problem dla społeczeństwa...

Narkotyki: Dostęp do narkotyków w dzisiejszym świecie jest taki łatwy, że nawet dziecko z podstawówki może sobie załatwić takie narkotyki, jakich zapragnie. Ba, znam jednego chłopaka z 1gim, który handluje trawką... Zdobycie narkotyków i tych miękkich, i tych twardych nie jest problemem. Dlaczego więc wszyscy ludzie nie ćpają? Dlaczego legalizacja miałaby pod tym względem coś zmienić? Dostęp do narkotyków nie byłby prostszy niż jest obecnie, a ludzie naprawdę mają prawo decydować o własnym życiu. Nie powinno nas interesować, czy biorą, a czy ze względu na narkotyki nie będą zagrożeniem dla zwykłych ludzi. Legalizacja narkotyków dałaby tyle, że w końcu byłoby wiadomo, w których miejscach prowadzić kampanię przeciwko narkotykom i można by wprowadzić analogicznie do testów alkomatem, testy na obecność narkotyków we krwi wśród osób na stanowiskach (czy w sytuacjach), od których zależy bezpieczeństwo innych. Póki zażywanie narkotyków jest nielegalne, to nie sprawdzamy m.in. kierowców pod tym kątem, dopóki nie dochodzi do tragedii... Do tego dochodzi jeszcze fakt, że opodatkowując narkotyki, moglibyśmy zapchać sporą część dziury budżetowej. Codziennie grube miliony trafiają do kieszeni przestępców zajmujących się handlem narkotyków. Prowadzi to do tworzenia się zorganizowanych grup przestępczych i zapewnia im nietykalność - multimilioner mający znajomości w półświatku przestępczym może wszystko.
Legalizacja narkotyków uderzyłaby też w kryminalistów. Ludzie woleliby zapłacić w sklepie troszkę więcej, mając pewność, że dostają to, co chcą dostać (sanepid lub jakiś inny urząd by nadzorował) i mając to od ręki. Spora część półświatka przestępczego by upadła.

Eutanazja: Tutaj jest krótka piłka. Pozostawianie ludzi na siłę przy życiu to nie raz tortura. Bywałem w zakładzie opieki społecznej i wiem, jak wygląda życie tych ludzi. Wielu z nich chce umrzeć. Ja na ich miejscu chciałbym umrzeć. To ciężka decyzja dla rodziny i ostatecznie to ona zdecyduje zgodnie z własnym sumieniem, czy woli zachować przy życiu swego krewnego, zrzucając na niego torturę życia w takim stanie, czy też wolą skrócić jego męki. Nie mówię o sytuacjach wątpliwych, bo nie o to chodzi, by zamiast spróbować kogoś uleczyć, go zabić. Mam na myśli sytuacje, gdy nie da się już nic naprawić. Jestem za tym, by zalegalizowano eutanazję, bo sam chcę kiedyś z niej skorzystać i odejść godnie, a nie w cierpieniach.

Aborcja: No to zaczyna się najbardziej kontrowersyjny temat. Richard był przeciwny wszelkiemu rodzajowi aborcji. Tak, jak i on, kocham życie, lecz mam odmienne od niego przekonania. Uważam, że aborcja powinna być legalna. Ja sam nie zabiłbym swojego dziecka, ale zastanowiłem się, czym w gruncie rzeczy jest zakaz aborcji. Jest to zmuszanie ludzi, którzy chcą zabić własne dzieci, by się nimi zajęli i wprowadzili je do naszego społeczeństwa. W takim wypadku może warto się zastanowić nad zrobieniem przedszkoli w więzieniach? Wiem, powiecie, że zawsze rodzic może oddać dziecko do adopcji. Ale czy na pewno? Czy ludzie nie potępiliby matki po tym, jak widząc ją przez 9 miesięcy z brzuchem, zauważyliby, że nie ma ani brzucha, ani dziecka? Znikomy ułamek ludzi ma odwagę narazić się na potępienie wszystkich swych znajomych i na swego rodzaju wykluczenie ze społeczeństwa. Ci przymusowi rodzice pozostają jednak mordercami swych dzieci, bo mimo że one żyją, ich rodzice zamordowali je we własnych pragnieniach i marzeniach.
Poza tym, to istnieje bardzo mocno rozwinięte podziemie aborcyjne. Szacuje się, że wbrew polskiemu prawu, co roku popełniane są tysiące aborcji. Nie zawsze jest to szczególnie skomplikowane. Wystarczy jedno lekarstwo z apteki, z pomocą którego można wywołać poronienie. Jest to jednak niebezpieczne dla zdrowia niedoszłej matki. Skoro już nie możemy uratować dziecka, to uratujmy chociaż matkę. Jeśli nie przed inwazyjną aborcją, to przed samobójstwem, które wśród ciężarnych nastolatek nie jest znowu takim rzadkim wyborem.
Przede wszystkim chodzi jedna o pomoc. I matce, i dziecku. Wiele z zabójczyń własnych dzieci chciało dokonać zbrodni z przyczyn dość błahych dla takich postanowień. Gdyby aborcja była legalna, można by postawić warunki, jakie musi spełnić kobieta, by zostać dopuszczona do zabiegu. Powinna moim zdaniem przebyć ileś tam spotkań z psychologiem, podczas których psycholog starałby się rozwiązać problemy tej kobiety, które niekoniecznie dałoby się rozwiązać tylko za pomocą aborcji. Bo przebyciu paru sesji z psychologiem mogłoby się okazać, że tak naprawdę problem leżał w zupełnie czymś innym. Święcie wierzę, że gdyby zalegalizowano aborcję i wprowadzono takie warunki, to nie dość, że ilość aborcji by nie wzrosła (w stosunku do tych dokonywanych nielegalnie), to społeczeństwo byłoby wtedy zdrowsze i lepiej przygotowane do wychowywania kolejnych pokoleń.

Teraz hejtujcie mnie za moje poglądy :twisted:
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 16:47  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Forum to nie miejsce na hejty, tylko na dyskusję i dlatego chętnie podyskutuję z tym co napisałeś... ;)

Cytuj:
Mam na myśli sytuacje, gdy nie da się już nic naprawić. Jestem za tym, by zalegalizowano eutanazję, bo sam chcę kiedyś z niej skorzystać i odejść godnie, a nie w cierpieniach.


Kto miałby orzekać czy da się coś naprawić czy nie? Kto decydować czy ta granica została już przekroczona, czy jeszcze nie? Jak? No i jak to się ma do przypadków, gdzie nadzieja umarła dawno, a ludzie po iluś tam latach się wybudzali/odzyskiwali zdrowie? Nie mówię, że takie przypadki są liczne... Mówię, że jeśli ktoś z tego powodu zostanie zabity - możemy sobie nazywać to eutanazją/miłosierdziem dla cierpiących/itp/itd, ale to wciąż jest morderstwo - a być może po jakimś czasie udałoby mu się z tego wyjść, to byłoby to morderstwo bezpodstawne - potrafiłbyś żyć ze świadomością, że zabiłeś kogoś z powodu błędnego przekonania?

Cytuj:
Tak, jak i on, kocham życie, lecz mam odmienne od niego przekonania. Uważam, że aborcja powinna być legalna.


Wiesz, że w tym zdaniu jest sprzeczność? To samo się tyczy problemu eutanazji, bo tak jak pisałem, to również jest morderstwo. Na początek więc zerknij, proszę, na Prawo Magii numer 9, a zaraz potem to co Richard mówił o odpowiedzialności do Daltona Campbella w DO:

Cytuj:
"Zamierzam zrobić najgorszą rzecz, jaką mógłbym wyrządzić tobie i twojemu ludowi: to, co uczyniłby wam mój dziadek. Zamierzam pozwolić, żebyście ponieśli konsekwencje swoich czynów."


Powiedz mi teraz, dlaczego za nieodpowiedzialność/głupotę rodziców zapłacić mają dzieci... i to cenę najwyższą bo cenę życia...? Mało tego... Gdzie szanujesz w takim razie libertariańskie prawa i poglądy dziecka? Czemu miałoby je utracić? Nie trafia do mnie też pogląd o opinii społecznej... Według Ciebie lepiej jest zabić dziecko zanim brzuch będzie na tyle duży, że sąsiedzi się dowiedzą, bo zepsuta opinia społeczna jest od tego gorsza? Na jaką opinię społeczną zasługuje w takim razie zabójczyni własnego dziecka?

Tak jak mówisz to są trudne tematy, ale nie mogę zacząć nawet rozważania zgodzenia się z tym co piszesz bez Twojej odpowiedzi na powyższe pytania...


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 19:18  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

Bez obrazy, ale Twoje uwagi wyglądają, jakbyś chciał się przyczepić dla zasady, bo wszystko było wyjaśnione w kontekście, z którego wyjąłeś te zdania :P Nie chce mi się bawić z cytowaniem, więc zwyczajnie wypunktuję zarzuty.

1. W wielu sytuacjach jest tak, że na czyjąś chorobę - np. raka - nie da się już nic poradzić i żaden cud nie pomoże. Śmierć jest wtedy pewna i sami lekarze mówią wtedy rodzinie, że wszystko, co mogą zrobić, to postarać się złagodzić jego ból przed śmiercią. Wtedy szprycują pacjenta morfinami i innymi takimi, ale nie zwalcza to w pełni bólu, choć dodaje stan narkotyczny do tego wszystkiego. Osobiście nie chciałbym umrzeć w bólu i mając jazdę w własnej głowie. Inne przypadki warte wspomnienia, to sytuacje, gdy ktoś zostaje "warzywem" lub zwyczajnie przykuty jest do łóżka, robi w pieluszki, ma założony cewnik, boli go gdy się lekko poruszy, ma trwałe uszkodzenie mózgu, nie wie do końca kim jest i co się dzieje, całymi dniami śpi lub patrzy się w sufit, marząc o śmierci. Trochę rozwinąłem ten drugi przypadek, ale widzę go u swego wujka. Wiem, że on chce umrzeć. Nie chcę decydować, czy on ma żyć. Chcę mieć możliwość zadecydowania o własnym losie. Mam chyba prawo popełnić samobójstwo i tylko o to prawo walczę.

2. Jeśli byś przeczytał całość, to byś widział, że sprzeczności nie ma. Moim zdaniem legalizacja aborcji jest najlepszym sposobem, by chronić życie. Nielegalna aborcja i tak ma miejsce, a osoby, które chciałyby dokonać aborcji, tylko krzywdziłyby swoim (niekoniecznie świadomym) zachowaniem psychikę dziecka. Legalizacja dałaby ludziom wsparcie psychologiczne, które mogłoby uratować dzieciom życie i tu nie chodzi tylko o samo zapobiegnięcie aborcji. Chodzi też o zapobiegnięcie krzywdzeniu dziecka poprzez wychowanie w duchu "nie chcemy cię", "lepiej by było gdybyś się nie narodził", itp. Nie chodzi o jasno wypowiedziane komunikaty, lecz o przekazywanie informacji, których możemy być nawet nieświadomi, poprzez własne postawy i zachowania. Tu też chodzi o ochronę życia.
Z drugiej zaś strony, to co powinno być dla nas ważniejsze: ludzkie życie czy potencjalne życie? Bo to, że kobieta jest w ciąży, nie znaczy, że urodzi dziecko. Może poronić, albo dziecko może "urodzić się" martwe. To, że życie naprawdę powstanie nie jest jeszcze pewne - szczególnie gdy matka nie chce tego dziecka i nie chce zmieniać swojego stylu życia. Walczymy więc o to, by chronić potencjalne życie. To czemu nie skazujemy rzeszy nastolatków za to, co wyrzucają w chusteczkach do śmieci (czy Duchy jedne wiedzą gdzie wyrzucają swoje potencjalne dzieci) i czemu nie wrzucamy do więzienia dziewczynki, które mają okres (bo nie wykorzystały komórki komórki jajowej, czyli potencjalnego życia)? Może i jestem dziwny, ale dla mnie ważniejsi są ludzie, którzy żyją teraz niż ci, którzy mogą kiedyś żyć.

3. Libertarianie uważają, że kobiety mają prawo same decydować, czy chcą urodzić dziecko czy nie, więc nie wyrzucaj mi proszę, że się nie trzymam własnej doktryny politycznej ;) Co do reszty, to już mówiłem, że moim zdaniem legalizacja aborcji ma na celu uchronić dzieci przed nielegalną aborcją i wychowywaniem przez morderców (bo z pomocą psychologa rodzic może zmienić swoje podejście do ciąży i dziecka). W wiosce Błotnych Ludzi Richard chciał zabić Starszych wioski, bo uznał, że to może zagrażać jego misji ocalenia świata, ale magia Miecza powstrzymała go od tego. Nadal jednak i on, i duchy Przodków uważali to za morderstwo.
Co do opinii społecznej, to nie mówię, że przez wzgląd na nią ludzie mają zabijać swoje dzieci. Twierdzę tylko, że przez wzgląd na opinię społeczną mordercy, nienadający się do roli rodzica, nie oddają dziecka w lepsze ręce, a wychowują je w niezdrowej atmosferze szkodzącej dziecku. Uważam to za odpowiedź na argument, że jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, to może je oddać do adopcji. Po prostu oddawanie do adopcji nie działa i jest to moim zdaniem ze szkodą dla dziecka.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 19:58  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

ad 0. Nie zniżyłbym się do oceny tekstu nie przeczytawszy go w 100% kilka razy. Myślę, że z odrobiną dobrej woli da się zauważyć, iż odnoszę się do głównych idei Twoich punktów, a nie konkretnych cytatów. Cytaty to tylko pomoc merytoryczna mająca na celu pokazanie Ci mojego punktu widzenia z perspektywy Twojej wypowiedzi.

ad 1. Ośmielę się nie zgodzić. Są stosunkowo liczne przypadki osób, które wyszły nawet z terminalnych stadiów nowotworowych mimo diagnoz lekarzy nie zostawiających ani krzty nadziei. Organizm ludzki wciąż jest pełen wielu tajemnic nieznanych lekarzom i niestety nie da się przewidzieć przyszłości. Do samobójstwa masz prawo zawsze, więc po co oddawać to prawo w ręce lekarzy, albo rodziny? Sam mówisz, że nie wydałbyś wyroku na Wujka, więc dlaczego twierdzisz, że chciałbyś by ktoś go wydał na Ciebie, jeśli sam nie będziesz w stanie?


ad 2.
Cytuj:
Moim zdaniem legalizacja aborcji jest najlepszym sposobem, by chronić życie.


Posłużę się również przykładem z serii. Jeśli dobrze to rozumiem, a staram się z całych sił, to jest w MP nawet całkiem dobry odpowiednik tego, co masz na myśli. Miałbyś 100% rację tylko w jednym wypadku - gdyby zagrożenie tym, o czym mówisz było tak pewne, jak zagrożenie Spowiednikiem. Na szczęście niektórzy dorastają do roli Rodzica właśnie dzięki ciąży, a dziecko ma wciąż duże szanse na wyjście na ludzi mimo wychowania w Domu Dziecka, czy rodzinie adopcyjnej. Rozumiem, że ktoś musi wyrabiać dolne statystyki pod krzywą Gaussa, ale właśnie dzięki temu, że rozkład zmiennej losowej jest taki a nie inny - liczy się każde życie ludzkie, ergo - w cytacie JEST sprzeczność.

(Na moje nieszczęście użyłem podobnego do Twojego argumentowania przy adopcji przez pary homoseksualne, więc do czasu postawienia sprawy na solidniejszych fundamentach zdanie moje w tym temacie zawieszam.)

Bardzo trafnie powiedziałeś o chusteczkach i okresie, ale nie wiem, czemu nie wyciągnąłeś już z tego wniosku. To dokładnie ta różnica, że przez aborcję zabijasz konkretne istniejące już życie, a na chusteczkach wyrzucasz jedynie potencjalne życie. Tu jest właśnie odpowiedź na Twoje pytanie.


ad 3. Nie zamierzałem tego jakoś specjalnie wytykać, ale to mój tekst nie został doczytany do końca. Nie mówiłem o libertariańskich prawach kobiety tylko dziecka, a idąc dalej Twoim tokiem rozumowania już zwłaszcza jeśli matka jest libertarianką. Jak może pozbawić istotę ludzką praw o które sama walczy, które sama chce mieć? Czy to nie hipokryzja? Odebrać prawo tym, którzy nie mają możliwości o nie walczyć? Jeśli chce decydować o sobie - proszę bardzo... Nie mam nic przeciwko.

Summa summarum. Nie zostałem wychowany w Rodzinie morderców i złych osób, ale każdy popełnia błędy. Chciałbym Ci powiedzieć tylko, że fakt ciężkiego alkoholizmu jednego z wujków i palenie papierosów przez ojca tak mnie od tego odrzuciły, że mam z tym tak mało wspólnego jak tylko się da. O patologicznej podstawówce też mógłbym długo opowiadać. A jednak można zdecydować o własnym losie mimo wpajanych negatywnych wzorców... Sądzę też, że pełno jest dużo bardziej budujących przypadków takiej sytuacji, w porównaniu z którymi moja - to banał.


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 21:10  
Avatar użytkownika

Mściwa
Dołączył(a): 24 sie 2013, o 20:44
Posty: 171
Lokalizacja: Oława/ Wrocław
Offline

Homoseksualizm - Nic do nich nie mam. Trzeba szanować każdego człowieka takim jakim jest. Nie widzę problemu zawierania małżeństw przez pary tej samej płci. Jedynym problemem dla mnie jest adopcja i właśnie tu powiem NIE . Moim zdaniem nasza ojczyzna nie jest na to przygotowana. Jak by traktowano takie dzieci, które wychowuje dwóch tatusiów czy dwie mamusie? Najczęściej byłyby poniżane, wyśmiewane i gnębione. No i pojawia się jeszcze jeden ważny problem. Kim będą te dzieci czy widząc swoją rodzinę staną się homoseksualistami, a może wręcz przeciwnie? Przecież idealnym wzorem dziewczynki czy chłopca jest rodzic to od nich wszystkiego się uczą i naśladują ich cechy. Zdania na ten temat są podzielone jak i dla naukowców tak i dla nas. Najważniejsze w tym są dzieci one są przyszłością naszą i narodu to o ich dobro powinniśmy się troszczyć najbardziej.

Aborcja- NIE, NIE i jeszcze raz NIE!! To jest okropne dzieciobójstwo. Mamy prawo do życia, to dlaczego mamy odbierać tej małej istocie?Co ona takiego uczyniła ma odpowiadać za czyny innych ludzi?? No ja rozumiem gwałty sama jestem kobietą, ale nie musi zabijać tego dziecka tak samo jak niechciane ciąże może urodzić i oddać do adopcji. Dużo par stara się o pociechę i nic z tego nie wychodzi. Wtedy decydują się na adopcje tak samo pokochają to dziecko jak by było ich własne. To nie jest tak, że lepiej je zabić nie będzie cierpieć bo są ludzie, którzy je pokochają jak nie w czasie młodości to jak będą dorosłe na pewno znajdą miłość. Zostaje jeszcze jedna kwestia dzieci, które mogą urodzić się poważnie chore bez kończyn, z porażeniem mózgowym, autyzmem i tu się trochę waham bo takie dzieci naprawdę się meczą i przy tym rodzice. Patrzą na nie z żalem bo nie mogą im pomóc one pozostaną już takie tu tylko może zadecydować miłość.Nie jestem pewna co ja bym w takiej sytuacji zrobiła, ale przeważa tu sumienie, troska, miłość i chciałabym żeby ono żyło. Bo jak można zabić własne dziecko?!

Narkotyki lekkie- i tu jestem też na nie. "Mówią zapal sobie na zdrowie" No i taka osoba, która nie ma silnej woli zapali. Potem sięgnie po kolejny i kolejny bo przecież legalne. To nie wystarczy zabierze się za mocniejsze i tak się uzależni. Jak nikt mu nie pomoże to umrze gdzieś na ulicy. A Ci co są na odwyku ile muszą wytrzymać z czym się zmagać?? Są też tacy co zapalą i po to nie sięgną więcej
oraz tacy co od czasu do czasu z tego korzystają jednak jest to mniejszość.

Eutanazja- Tu mam zdanie podzielone z jednej strony jak człowiek leży 10 lat w śpiączce to już na prawdę kawał życia. Ja sama bym nie chciała tak leżeć co by mi to dało jak bym się obudziła po tylu latach wszystko wokół mnie się zmieniło. Pozostaje też to, że nigdy mogę się nie wybudzić. Jesteś roślinką, którą się ogląda i dba by została przy życiu. Wiele jest takich przypadków budzą się po wielu latach i wszystko jest dla nich inne są źli, że ktoś ich wybudził. Jednak to jest brane jako zabójstwo i grzech. Ciężko ocenić co w tym wypadku jest właściwe.


"Najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody."

"Możesz zniszczyć tych, co mówią prawdę, lecz prawdy nie zniszczysz."

"Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz naprawdę mądry"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 21:39  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

wisienka91 napisał(a):
ad 0. Nie zniżyłbym się do oceny tekstu nie przeczytawszy go w 100% kilka razy. Myślę, że z odrobiną dobrej woli da się zauważyć, iż odnoszę się do głównych idei Twoich punktów, a nie konkretnych cytatów. Cytaty to tylko pomoc merytoryczna mająca na celu pokazanie Ci mojego punktu widzenia z perspektywy Twojej wypowiedzi.

Bez obrazy, ale nie zauważyłem byś odnosił się do idei moich wypowiedzi i stąd moja uwaga :)

wisienka91 napisał(a):
ad 1. Ośmielę się nie zgodzić. Są stosunkowo liczne przypadki osób, które wyszły nawet z terminalnych stadiów nowotworowych mimo diagnoz lekarzy nie zostawiających ani krzty nadziei. Organizm ludzki wciąż jest pełen wielu tajemnic nieznanych lekarzom i niestety nie da się przewidzieć przyszłości. Do samobójstwa masz prawo zawsze, więc po co oddawać to prawo w ręce lekarzy, albo rodziny? Sam mówisz, że nie wydałbyś wyroku na Wujka, więc dlaczego twierdzisz, że chciałbyś by ktoś go wydał na Ciebie, jeśli sam nie będziesz w stanie?

Nie znam żadnych cudów. Znam tylko plotki o cudach. W efekcie: nie wierzę w cuda.
Nie wydałbym wyroku na wujka, bo to jeśli już by była decyzja mojej mamy. To ona się nim opiekuje, to ona jest mu najbliższa i to ona najbardziej przeżyła to, co mu się przydarzyło. Tak czy siak, prawo zakazuje eutanazji, więc moja opinia się nie liczy. Jeśli zaś o opinie chodzi, to mój wujek pragnie śmierci i ja na jego miejscu też bym jej pragnął. Co do wydawania wyroku na mnie, to właśnie mnie nie zrozumiałeś. Ja CHCĘ, by ktoś miał prawo dokonać na mnie eutanazji i zadecydować o moim losie. Mam w planach napisać list do rodziny ściśle określający, w jakim wypadku chciałbym, by dokonano na mnie eutanazji, jeśli nie będę wtedy na tyle przy własnych zmysłach, by samemu móc o tym zadecydować. Problem w tym, że obecne prawo zabrania mi tego.

wisienka91 napisał(a):
Posłużę się również przykładem z serii. Jeśli dobrze to rozumiem, a staram się z całych sił, to jest w MP nawet całkiem dobry odpowiednik tego, co masz na myśli. Miałbyś 100% rację tylko w jednym wypadku - gdyby zagrożenie tym, o czym mówisz było tak pewne, jak zagrożenie Spowiednikiem. Na szczęście niektórzy dorastają do roli Rodzica właśnie dzięki ciąży, a dziecko ma wciąż duże szanse na wyjście na ludzi mimo wychowania w Domu Dziecka, czy rodzinie adopcyjnej. Rozumiem, że ktoś musi wyrabiać dolne statystyki pod krzywą Gaussa, ale właśnie dzięki temu, że rozkład zmiennej losowej jest taki a nie inny - liczy się każde życie ludzkie, ergo - w cytacie JEST sprzeczność.

Zaś wyciąłeś zdanie z kontekstu. Nie chodzi o to, na kogo wyrośnie dziecko i nie chodzi o oszczędzanie mu mąk ani nawet o to, czy rodzic się nadaje na rodzica. Chodzi o to, że wiele z aborcji mogłoby nie dojść do skutku, gdyby niedoszłe matki miały wsparcie psychologiczne. Wiele dzieci nie byłoby wychowywanych w niezdrowej atmosferze, gdyby matka zamiast skrywać w sobie żal do dziecka i pretensje za to, że ono żyje (a znam osoby, które mają z powodu takich relacji z matką problemy psychiczne), otrzymała wsparcie od specjalisty, który by pomógł przyszłej matce poradzić sobie z sytuacją mającą zmienić jej całe życie.

wisienka91 napisał(a):
Bardzo trafnie powiedziałeś o chusteczkach i okresie, ale nie wiem, czemu nie wyciągnąłeś już z tego wniosku. To dokładnie ta różnica, że przez aborcję zabijasz konkretne istniejące już życie, a na chusteczkach wyrzucasz jedynie potencjalne życie. Tu jest właśnie odpowiedź na Twoje pytanie.

Nie zrozumiałeś. Dziecko na etapie płodowym wcale nie ma gwarancji tego, że się urodzi i będzie żyć. Nie będę się powtarzać, ale jest wiele sytuacji, gdy dziecko się nie rodzi żywe - szczególnie gdy matka nie chce dziecka i nie zważa na to, że jest w ciąży. Skoro narodziny nie są pewne, to nie jest to wcale mniej potencjalne życie niż w wypadku chusteczek i podpasek.

wisienka91 napisał(a):
ad 3. Nie zamierzałem tego jakoś specjalnie wytykać, ale to mój tekst nie został doczytany do końca. Nie mówiłem o libertariańskich prawach kobiety tylko dziecka, a idąc dalej Twoim tokiem rozumowania już zwłaszcza jeśli matka jest libertarianką. Jak może pozbawić istotę ludzką praw o które sama walczy, które sama chce mieć? Czy to nie hipokryzja? Odebrać prawo tym, którzy nie mają możliwości o nie walczyć? Jeśli chce decydować o sobie - proszę bardzo... Nie mam nic przeciwko.

Doczytałem do końca. Napisałeś: "Gdzie szanujesz w takim razie libertariańskie prawa i poglądy dziecka?"
Dlatego odpowiedziałem, że libertarianie twierdzą, że matka ma prawo decydować czy chce urodzić dziecko, czy nie. Nie ma tu żadnej sprzeczności, której tak uparcie wyszukujesz. Ma prawo dokonać wyboru sama i żyć z podjętą przez siebie decyzją, oraz z własnym sumieniem. Nikt jej nie każe być libertarianką, by mogła korzystać z tego prawa i nie zamierzam zastanawiać się nad tym, jak ona może żyć spokojnie ze świadomością, że odmówiła wolności i życia własnemu dziecku. Ja nigdy nie będę kobietą i nigdy nie będę stać przed taką decyzją, a nawet jeślibym stał, to nie zabiłbym własnego dziecka.

wisienka91 napisał(a):
Summa summarum. Nie zostałem wychowany w Rodzinie morderców i złych osób, ale każdy popełnia błędy. Chciałbym Ci powiedzieć tylko, że fakt ciężkiego alkoholizmu jednego z wujków i palenie papierosów przez ojca tak mnie od tego odrzuciły, że mam z tym tak mało wspólnego jak tylko się da. O patologicznej podstawówce też mógłbym długo opowiadać. A jednak można zdecydować o własnym losie mimo wpajanych negatywnych wzorców... Sądzę też, że pełno jest dużo bardziej budujących przypadków takiej sytuacji, w porównaniu z którymi moja - to banał.

Jak już mówiłem: Nie rzecz w tym, że dziecko może się stać złym człowiekiem. Rzecz w tym, że moglibyśmy zapewnić mu lepsze życie - choćby pomagając jego matce.

Na zakończenie dodam jednak coś, co mogło zostać niezrozumiane we wcześniejszych wypowiedziach. Jestem heteroseksualnym mężczyzną, marzę o tym by mieć dzieci i nie zgodziłbym się na aborcję nawet jeśli musiałbym porzucić wszelkie swoje plany dla dziecka. Rozumiem, że homoseksualiści też chcą mieć dzieci i jeśli dziecku nie przeszkadzałaby orientacja nowych rodziców, to nie mam prawa zabraniać im być szczęśliwymi. Dodatkowo, gdyby moje dziecko okazało się homoseksualistą, to nie wykląłbym jego, bo przecież to jego sprawa z im sypia. Względem narkotyków, to sam ich nie biorę, ale znam osoby biorące i uważam, że mają pełne prawo niszczyć sobie życie - tak jak i my mamy prawo próbować wyrwać ich z nałogu. Co do zaś eutanazji, to nie zależy mi na tym, by na świecie było dokonywane ludobójstwo na wielką skalę, a na tym, by moja prośba mogła być zrealizowana. No cóż, jestem tchórzem. A do tego ateistą. Nie wierzę, że cierpienie i upokorzenie przed śmiercią dadzą mi zbawienie. Nie widzę sensu w tym, by cierpieć katusze, nie mogąc się nawet kontaktować ze światem zewnętrznym. Skoro ból nie miałby czemu służyć, a nic oprócz niego nie pozostałoby mi z życia, to na co mi takie życie?
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 22:03  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Ok ;) teraz rozumiem dużo lepiej, co miałeś na myśli. Mam wszelkie prawo się z dowolną częścią nie zgadzać, ale rozumiem już co chciałeś powiedzieć... Za wszelkie nieścisłości przepraszam...

Pozostały dwie rzeczy, których niestety nie mogę pominąć milczeniem:

1. Rozumiem, że libertarianie chcą, żeby prawo do decydowania o dziecku miała matka. Ze wszystkim się zgadzam, dopóki nie chodzi o decyzję w sprawie życia tego dziecka. To po prostu nie jej zakres kompetencji. Prawo do takiego decydowania przyznaję Jej tak jak bodajże jedna z możliwości oferowanych przez prawo w tym kraju - tylko i wyłącznie w momencie kiedy ma wybór: albo swoje życie albo dziecka. Prawo oferuje jeszcze dwa wyjścia bodajże - ja uznaję tylko to.

2. Nie znam Twoich podstaw biologii, ale od momentu zapłodnienia jest to już nowe życie. To kiedy ono się zakończy to inna sprawa. Na chusteczkach nie masz nowego życia. To naprawdę duża różnica.


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 22:40  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

1. Rozumiem, czemu tak uważasz, ale rozumiem też te pozostałe powody zapisane w polskim prawie. A tak po prawdzie, to jeśli od jakiegoś prawa robione są wyjątki i na podstawie niego ludzie są dzieleni na gorszych i lepszych, to te prawo nie ma większego sensu. W rzeczywistości to w takiej sytuacji wszystko to kwestia demagogii i przekonania ludzi do tego, że jest się tym uprzywilejowanym. Zamiast zaś tracić czas na rozważanie, czy danej osobie przysługuje dane prawo, lepiej poświęcić ten czas na przekonanie tej osoby, że te prawo nie jest jej potrzebne. A w końcu to życie z konsekwencjami własnych decyzji jest najgorszą karą - jak to sam powiedziałeś, nawiązując do słów Richarda.

2. Wierz mi, że znam się na tym temacie. Kwestia tego, że żyją także bakterie w Twoich skarpetach, a jakoś nie masz oporów przeciw praniu ich i zabijaniu tym samym bakterii, które już się tam zadomowiły przez całodzienne noszenie. Płód żyje, ale nie jest jeszcze w pełni człowiekiem i może nigdy nim nie zostać. Płód to potencjalny człowiek, jak i potencjalnymi ludźmi są plemniki i komórki jajowe. To, co ich wszystkich łączy to to, że nie są żyjącymi ludźmi - bo zwyczajnie nie są jeszcze ludźmi.
Szczerze mówiąc, to gdy czytałem książkę psychologiczną o okresie prenatalnym, to byłem tak zachwycony, że żałowałem, że nie jestem kobietą. Ale pytałeś o terminologię przeze mnie używaną, więc mówię, co rozumiem, gdy mówię, że ktoś żyje lub nie. Mówiąc, że coś/ktoś żyje, mam na myśli życie jako człowiek.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 12 lis 2013, o 23:10  
Avatar użytkownika

Nawiedzający sny
Dołączył(a): 17 wrz 2013, o 17:14
Posty: 802
Lokalizacja: K-ów
Offline

Myślę, że dyskusja kiedy płód to człowiek a kiedy człowiek to płód nie ma sensu tutaj... Choć wydawało mi się, że zadeklarowany Ateista zgodzi się, że pełnia materiału genetycznego człowieka to człowiek bez tej religijnej otoczki o duszy. Ale tak jak mówię - w to nie chcę się tutaj zagłębiać...


#mieczprawdy:
Obrazek

Uzależniony od wielokropków...
"Talga Vassternich"
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 13 lis 2013, o 10:19  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Aleście się nadyskutowali :P A ja nie miałam kiedy wczoraj napisać - posta w głowie miałam na dobre wypracowanie szkolne, oczywiście w nocy uleciało :)

Większość kwestii raczej zostało poruszonych, ale ja bym jednak wolała wytłumaczenie. Dlaczego człowiek staje się człowiekiem w momencie narodzenia? Jestem matką, naczytałam się zapewne więcej literatury o rozwoju dziecka zarówno w brzuchu jak i później od Ciebie (podkreślam zapewne, bo nie wiem jak bardzo Cię to fascynowało :P) i szczerze, jeśli bym oderwała się od całej otoczki wiary to ja nie widzę dużej różnicy w funkcjonowaniu dziecka, po tym jak je matka 'wyda na świat'. Zaczyna samo oddychać, ale wcześniej też 'oddychało', tylko wszystko mu było dostarczane, że tak się wyrażę - dożylnie :P (mam na myśli że krwią, a nie dosłownie :P). Ale mózg dalej się rozwija w swoim tempie, nadal tak samo organizm się uczy nowych rzeczy....

Patrząc na to ja bym się już skłaniała do określenia że dziecko staje się człowiekiem w momencie kiedy zaczyna być świadome. Kiedy zaczyna wykonywać pewne czynności z jakiegoś powodu, a nie automatycznie, instynktownie - uczysz się psychologii, powinieneś wiedzieć o co mi chodzi (sama miałam z psychologii ino jeden semestr i to dawno, więc już nie pamiętam nazewnictwa, ale coś takiego było). Instynktownie działają zwierzęta, więc co to za człowiek? Człowiek jest rozumny... Co za tym idzie, w takim wypadku jak można nazwać roczne dziecko człowiekiem? Kiedy świadomość nam się zaczyna? Co jest twoim najstarszym wspomnieniem? I nie, nie mów że to kwestia pamięci, bo jeśli tak to bym więcej z tego okresu już pamiętała... Ja swoje wspomnienie mam z niecałych dwóch latek - nie opiszę wszystkiego, ale jest silnie utrwalone we mnie przede wszystkim uczucie, więc podejrzewam że jednak to już było świadome.

Także moim zdaniem, rozumowanie człowieka jako człowieka w momencie poczęcia jest największą ignorancją ludzkości. Dla mnie człowiekiem staje się każda zapłodniona komórka, która się zagnieździ - bo wtedy zaczyna rozwijać się życie i jest nim, aż do momentu kiedy komórki obumierają, czy to ze starości, czy z powodu innych czynników zewnętrznych. Napisałeś że nie wiadomo czy taki płód rozwinie się by przyjść na świat - oczywiście, tak samo jak nie wiadomo czy Józek z 1c dożyje 80-tki. Płód nie umiera sam z siebie, bo miał pecha, nie przypasowały mu kości (te RPGowe - nie mogłam się powstrzymać ;)), ale z powodu czynników zewnętrznych, czy to słabej matki, czy to głupoty matki, albo po prostu nieszczęśliwemu wypadkowi, ale to nie powinno ujmować mu niczego, bo to nie jego wina.

Także aborcja to zabijanie i wszelkie dywagacje na temat człowieczeństwa, tłumaczenia są dla mnie tylko i wyłącznie próbą usprawiedliwienia morderstwa. Co do tego czy popieram, już się na pewno wypowiedziałam dawno temu, ale mogę dopowiedzieć:
Sama znam wiele przypadków młodocianych mam... ba, sama nią jestem. I szczerze, nie widzę nadal żadnego wytłumaczenia, by się godzić na to by one nie miały brać odpowiedzialności za swoje czyny. Zajście w ciążę przypadkowo, w dzisiejszych czasach to tylko i wyłącznie głupota. Nie żyjemy w zacofanych krajach afrykańskich gdzie trudno o zwykłą prezerwatywę. Jeśli człowiek podejmuje ryzyko pójścia z partnerem do łóżka bez zabezpieczenia to musi być świadom że może to się skończyć ciążą. Zalegalizowanie aborcji już w tym momencie burzy całe pedagogiczne podejście do młodych w tej kwestii. Gorące 13-nastki, stwierdzą - a co mi tam, w razie czego przecież zawsze można usunąć, w końcu to nic złego skoro jest na to przyzwolenie. To że dostaną potem pomoc psychologa to za mało - już nie wspominając że legalizacja wcale nie musi iść w parze z takimi praktykami, jest to aż nazbyt idealistyczna wizja. 'Lepiej zapobiegać, niż leczyć'. Wychowywać, a nie wyciągać z problemów w które wpędziliśmy brakiem wychowania. Nie, nie... Co do argumentów chociażby światka podziemnego - tak jest i będzie. Ale to o najważniejsze - kobieta która korzysta z takich usług, z reguły kończy z jakimiś nieodwracalnymi problemami zdrowotnymi - w tych łagodniejszych bezpłodnością, w tych bardziej hardcorowych nawet zakażeniami kończącymi się śmiercią (oczywiście nie zawsze, ale ta medycyna nie ma nikogo nad sobą, może być prowadzona jakkolwiek!). Jeżeli się podjęły takiego czegoś znowuż - niech biorą odpowiedzialność za swoją głupotę... Nie żal mi tych kobiet, są sobie same winne, żal mi tych dzieci, którym nawet nie dano prawa wyboru, czy chcą żyć. Śmiem sądzić że większość ludzi byłaby gotowa oddać wszystko byleby tylko móc żyć. Co rozumiem przez wszystko - zgodzić się na życie u boku matki która Cię nienawidzi, zgodzić się żyć w patologicznej rodzinie.. - bo zawsze jest nadzieja z tego uciec, a śmierć jest ostateczna. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nieodpowiedzialna siksa ma mieć prawo do decydowaniu o czyimś życiu, jak nawet nie potrafi zadecydować o swoim...

Co do Eutanazji - jak najbardziej za godną śmiercią... ale czym jest godna śmierć? Uciekanie przed bólem? To jest godne? Prosta i szybka ucieczka - jak będzie źle, zabijcie mnie. Ja żyję z przekonaniem, że człowiek nie żyję tylko dla swojego życia, bo czym byłoby to parędziesiąt lat na przestrzeni całych wieków? Niczym.. Mało optymistyczne. Człowiek żyję dla siebie, ale również dla innych, by coś osiągnąć, ale nie tylko po to by samemu czerpać z tego korzyści. Człowiek pragnie być zapamiętany, chociażby przez własną rodzinę. Jeśli nie, to szczerze mi żal tego człowieka, bo jego życie jest naprawdę puste, a jak jeszcze nie to prędzej czy później będzie.
W każdym razie - skoro żyjemy dla innych, nie powinniśmy uciekać, przyjąć godnie to co nas spotkało i nie poddawać się przy pierwszej możliwej okazji, by być nadal wzorem dla naszych dzieci, wnuków...
Moim największym autorytetem w życiu był i będzie Jan Paweł II - on umarł godnie. W cierpieniu, ale przyjął to cierpienie na swoje barki. Oczywiście, jest to osoba wierząca, ale to że jedno z drugim się przeplata nie oznacza że jedno bez drugiego nie istnieje.
Tak naprawdę, może jest wiele przypadków gdzie nie można w żaden sposób pomóc umierającemu członkowi rodziny, ale nasze prawo i tak już przewiduje wiele - można nie godzić się na pewne rodzaje leczenia, które by sztucznie utrzymywały życie. I tu jest moim zdaniem godna śmierć.
Szczerze, jeśli naprawdę chcesz zawierzyć swoje życie w rękach lekarzy, ludzi których nie znasz, którzy mogą być partaczami... Cóż.. Twój wybór, ja bym się bała w takim kraju żyć. W zeszłym roku widziałam do czego lekarze są zdolni - młodą silną kobietę w ciąży, która nabawiła się przeziębienia - zabić, jak? Tak jak w Polsce lubią najbardziej - zaniedbaniem, spychaniem odpowiedzialności, brakiem jakimkolwiek zainteresowaniem. Fajnie nie? I tacy ludzie mają decydować o tym czy ja żyję czy wegetuję?! Dziękuje...

Podsumowując - po części rozumiem i akceptuję Twoje poglądy. Bardzo możliwe że miałyby prawo bytu w świecie idealnym - gdzie faktycznie pracowali ludzi kompetentni w swych zawodach, gdzie ludzie nie byliby zawistni, gdzie nie liczyłby się tylko pieniądz. Ale w tym świecie, albo chociaż w naszym kraju - wielu z tych postulatów nie widzę by była możliwość wprowadzenie teraz, ani prawdopodobnie jeszcze przez wiele, wiele pokoleń. Mamy tak niekompetentnych polityków i prawników dla nich pracujących, że prawdopodobnie legalizacja eutanazji skończyłaby się właśnie masowym mordem staruszków dla spadku... Może pesymistycznie na to wszystko patrzę, ale zbyt poważna sprawa by patrzeć na to aż tak optymistycznie jak ty.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 13 lis 2013, o 13:34  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Ogólnie to w większości zgadzam się z Wiśnią ale też kilka rzeczy ode mnie które przyszły mi do głowy podczas czytania rozmowy.
Dla mnie (może to dlatego że zostałem wychowany jak wychowany - w rodzinie głęboko katolickiej) aborcja będzie prawie zawsze zabójstwem aa kobieta i lekarz którzy się do niej dopuszczą prawie zawsze mordercami i jeżeli będe znał taka osobę to tak będe ją nazywał. A czemu prawie zawsze? Bo jest dla mnie jedna rzecz która w minimalnym stopniu usprawiedliwia tę rzecz. A jest to zagrożenie życia matki. Wtedy mogę zrozumieć takie postępowanie. Chociaż za dobry przykład takiej sytuacji może być Święta Joanna Beretta Molla która pomimo tego ze wszyscy doradzali jej usunięcie ciąży ona się nie zgodziła i po urodzeniu dziecka zmarła. Nie mówie że każda kobieta ma tak postąpić, nie każdy człowiek jest wszak święty i dlatego jest to jedyna rzecz która zmazuje przynajmniej w pewnym stopniu stopień tego czynu. Natomiast tłumaczenie aborcji tym że dziecko i tak mogło się w ogóle nie narodzić jest dla mnie (podkreślam DLA MNIE) idiotyzmem. Dla mnie jest to już człowiek i to jest zabójstwo. Równie dobrze tak samo może tłumaczyć się człowiek który powiedzmy zastrzelił innego - A panie sędzią on przeciez i tak mógł zginąć jutro albo pojutrze co z tego że zginął już dzisiaj? W sumie dobry na to przykład jest w OM :D W sumie można go rozpatrzyć też przy Eutanazji.
A jeśli chodzi o psychologa. Jedno pytanie. Kto za to zapłaci?
Co do eutanazji. Dla mnie to również morderstwo. I jeżeli mieliby ją wprowadzić to tylko w określonych warunkach. Przedewszystkim to powinna być decyzja osoby zainteresowanej. Nie lekarza, nie rodziny, pacjenta. Powinien on w pełni świadomie wyrazić na to zgode. Oraz powinien być świadomy w czasie wykonywania tego zabiegu. Są przypadki kiedy osoba która podpisała papierek że chce eutanazji jak już doszło co do czego zmieniała decyzje. Pomimo bólu chciała dalej żyć. Taka jest siła jednego z największych instynktów człowieka - Instynktu przetrwania. A co jeżeli pacjent nie może poinformować lekarzy że zmienił zdanie? Bo jest na przykład w śpiączce i nie może się skontaktować ze światem zewnętrznym?
Co do adopcji dzieci przez homoseksualistów to czy można powiedzieć że decyzja kilkuletniego dziecka jest świadoma? Czy ono będzie sobie zupełnie zdawało sprawe o co chodzi? Po za tym każde dziecko będzie próbowało wszystkiego byle wydostać się z bidula.


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legalizacje
PostNapisane: 13 lis 2013, o 15:02  
Łowca
Dołączył(a): 10 lis 2013, o 18:02
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Offline

Trochę szkoda, że nic a nic nie rozumiecie o czym mówię i przeinaczacie szczególiki, opierając o nie swoją argumentację...

@Elenwe
Nie naczytałaś się więcej na tematy przeze mnie poruszane, co potwierdza Twój kolejny akapit. Nie jest to złośliwość, tylko ja zwyczajnie mam na studiach przedmiot o nazwie psychologia rozwoju człowieka w cyklu życia i mam tych zajęć 5h tygodniowo i w każdym tygodniu mam z 200 stron z różnych książek do przeczytania.
W kwestii podziału na to, czy coś jest człowiekiem czy nie, to chodzi tylko o nazewnictwo. Dla ciebie człowiekiem jest zapłodniona komórka jajowa. Moim zdaniem niezapłodniona wcale nie jest w mniejszym stopniu człowiekiem. Skoro zaś tak jak i ty dopuszczam antykoncepcję, to zacząłem się zastanawiać nad tym, gdzie postawić granicę. Skoro plemniki i komórki jajowe nie są dla mnie mniej ludźmi niż zapłodniona komórka jajowa, to uznałem za hipokryzję walczenie z aborcją. Dokonanie aborcji nie byłoby w zgodzie z moim sumieniem, ale nie uważam, bym posiadał prawo dyktowania komukolwiek tego, jakie ma być jego sumienie, podczas gdy sam zrównuję ze sobą zapłodnioną i niezapłodnioną komórkę jajową.

Stwierdzenie, że człowiekiem jest coś, co działa świadomie, to też naciągana definicja. Dziecko od razu po narodzinach nie działa w pełni świadomie, bo nie panuje w pełni nad swym ciałem i nie rozumie świata, w którym się pojawiło. Ciężko więc rozsądzać, czy działa świadomie. Co do zaś zwierząt, to jest wiele przypadków potwierdzających tezę, że i one działają świadomie. Nie zamierzam dyskutować o tym, czyje badania są lepsze i słuszniejsze, ale na logikę: psy świadomie wykonują pewne czynności, chcąc tym samym osiągnąć zamierzony cel - nie działają na oślep, licząc, że któreś z działań zachęci właściciela do dania mu nagrody.
Co do zaś pamięci, to tu już pomieszałaś. Pamięć a świadomość to dwie odrębne sprawy. Szczególnie, że do 2-3 roku życia następuje reorganizacja mózgu, której efektem jest amnezja dziecięca (wyjaśnień jak do niej dochodzi jest wiele). To przez wzgląd na nią nie pamiętasz nic sprzed 2 roku życia, a nie przez wzgląd na brak świadomości. Warto jednak zaznaczyć, że to nie jest tak, że dziecku wraz z osiągnięciem 3 roku życia wymazują się wszelkie wspomnienia. Zachodzi to mniej więcej stopniowo i dziecko nie budzi się nagle, nie pamiętając, kim jest i gdzie jest. Posiada wspomnienia z poprzednich lat, które stopniowo zanikają, podczas gdy jednocześnie tworzą się nowe - tak to mniej więcej działa. Warte jest jednak wspomnienia to, że dziecko w wieku 3 lat nadal kiepsko rozumie pojęcie czasu, co może dodatkowo wpływać na całą sytuację.

Podsumowując tą część mojej wypowiedzi: Dla mnie plemniki i komórki jajowe to tacy sami ludzie, co zapłodniona już komórka jajowa. Skoro dewaluuję jedne, to i drugie powinienem traktować tak samo. Przez to zrównanie pozbawiłem się powszechnie uznawanej granicy między potencjalnym człowiekiem (czyli człowiekiem, którego zabicie nie jest jeszcze zbrodnią, np. plemniki) a człowiekiem (bo zapłodniona komórka jajowa nie jest w mej opinii lepsza od niezapłodnionej). Okazuje się jednak, że nie muszę stawiać nowej granicy. O ile się orientuję, to jest ściśle określone, do którego miesiąca ciąży można dokonać aborcji.

Co do zaś stawianych warunków przed dokonaniem aborcji, to właśnie po to one są, by jakieś nieodpowiedzialne gówniary zabijały rzeszę swoich niedoszłych dzieci. Po pierwsze, ja wcale nie powiedziałem, że aborcja byłaby refundowana czy też tania. Nie mówiłem o tym, że lekarz miałby obowiązek dokonywać takich zabiegów, jeśli tego nie chce - nikt mu nie może tego rozkazać. Nie mówiłem też o tym, że psycholog byłby darmowy. No i na pewno psycholog nie jest po to, by gówniara się lepiej poczuła po zabiciu własnego dziecka. Psycholog byłby od tego, by pomóc "matce" z tymi jej problemami, które sprawiają, że pragnie aborcji. Innymi słowy ma ją odwieźć od aborcji. No i najważniejsze: osoby niepełnoletnie musiałyby dokonywać zabiegu za wiedzą i pozwoleniem swoich opiekunów prawnych.
Żeby pogodzić aborcję z polskim prawem, trzeba by było pewnie wprowadzić jeszcze parę dodatkowych warunków. Tak czy siak nie jest to wizja idealistyczna. Skoro tutaj jesteś i jesteś wręcz tutaj administratorką, to przeczytałaś serię Miecz Prawdy. Richard przekonywał kobiety, by rodziły dzieci poczęte poprzez gwałt. Rozmową przekonywał je do tego, by nie zabijały własnych dzieci. Wiele kobiet nie ma z kim porozmawiać na ten temat - szczególnie, że wstydzą się przyznać ludziom do tego, że myślą o aborcji. Psychologa obejmuje tajemnica zawodowa. Dodatkowo chciałbym zauważyć jedną rzecz. Wszyscy ludzie, jakich spotykam, uważają psychologów albo za supermanów, albo za nieudaczników. Może i nie jesteśmy supermanami, ale nieudacznikami też nie. Jestem przekonany, że bez umiałbym uratować takiemu dziecku życie. Ba, jestem przekonany, że nawet większość z "niewykształconych" Was byłaby w stanie tego dokonać.

Jeśli chodzi o eutanazję, to zaprzeczasz Richardowi. W Nadziei pokonanych postawił się przeciwko ideom Ładu. Twierdził wyraźnie, że nasze życie należy tylko do nas i nie żyjemy dla innych, a dla siebie samych. Ciężko mi zawrzeć w paru zdaniach jego postawę z tej książki, ale czytałaś ją, to powinnaś zrozumieć.
Człowiek świadomy, nawet jeśli jest chory, sam decyduje o swoim życiu. Nikt nie ma prawa mu powiedzieć, że nie da się już nic zrobić, więc go zabiją, bo tylko to mogą dla niego zrobić. Taka osoba może sama zadecydować czy chce żyć i ma prawo zdecydować, że nie chce. W wypadku zaś, gdy jest się ubezwłasnowolnionym, czyli nie w pełni władz umysłowych, to decyzję akurat musiałby podjąć ktoś inny. Ale rozwiązaniem by było to, co sam chciałbym zrobić. Czyli aby eutanazja została dokonana, musi być przedstawione oświadczenie chorego z czasów, gdy jeszcze był w pełni władz umysłowych (potwierdzone u notariusza), że w wypadku utraty władz umysłowych, chory chciałby, by dokonano na nim eutanazji. Szczerze mówiąc to o to mi chodzi, a nie o ucieczkę przed bólem. Paradoksalnie ja za bardzo kocham siebie i życie, by żyć jako nie ja. Przeraża mnie myśl, że mogę przestać być sobą (a uszkodzenia mózgu, które zapewnią mi ubezwłasnowolnienie, wystarczająco mocno pozbawią mnie mnie samego). Dodatkowo nie zachwyca mnie myśl, że moi najbliżsi zapamiętają mnie jako śliniącego się, leżącego w pieluszkach z pokrzywionymi kończynami człowieka, który umysłowo nie jest nawet mną.
Tak czy siak, nigdzie nie napisałem, że to lekarze by decydowali o życiu chorych.

@Eruanno
Wiele z poruszanych przez ciebie kwestii poruszyłem wcześniej. Zaznaczę tylko, że wcale nie tłumaczę aborcji tym, że dziecko mogło się i tak nie narodzić.
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL