Teraz jest 21 sty 2018, o 01:52



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 08:00  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Mały problem

Było późno w nocy. Wiał bardzo silny wiatr, który roznosił ze sobą zapach zgnilizny. Joen jeszcze raz sprawdził czy jego miecz luźno leży w pochwie oraz czy ulokował w sobie wystarczająco mocy. Szedł w strone lasu i zastanawiał się czy On go teraz obserwuje. Juz od ponad trzech miesięcy grasował w okolicznym lesie zabijając ludzi. Svelked. Bardzo rzadki i groźny potwór. W księgach Akademii oprócz opisu wyglądu nie ma o nim nic. Zero wiadomości. Ani sposobu zabicia, ani też żadnej wzmianki o tym jak ten potwór atakuje. Nie wiadomo skąd przybył do tego lasu. Pierwsze zaginięcia były ignorowane. Dopiero gdy wrócił pierwszy i ostatni ocalały miasto Shibbytown dowiedziało się o małym problemie w lesie. Władze miasta wysłały dziesiecioosobowy oddział, który miał sobie poradzić z problemem. Nie przerzył nikt. Ten jeden szczęśliwiec przetrwał, bo udało mu się uciec z lasu. Stracił tylko rękę. Od momentu pojawienia się potwora nie wrócił nikt kto udał się do lasu. jako że Shibbytown żyło głównie z handlu magicznymi ziołami, rosnacymi tylko w lesie, po jakimś czasie miasto zaczęło podupadać. Widząc że problem jest poważny burmistrz Shibbytown Edvard Mulldoch wyznaczył nagrodę w wysokosci 2000 sztuk złota za głowę potwora. Nagroda przyciągneła wielu śmiałków. Najemnicy, żołnierze, zwykli chłopi, wszyscy chcieli się wzbogacić. Atakowali grupą i osobno. Nikt nie przeżył. Potwór powtażał ten sam schemat. Atakował tylko pomiędzy drzewami. Ktoś z Rady miasta wpadł na pomysł żeby wykończyc potwora magią. Wysłano posłańca wraz z ocalałym do Akademii Magii Rommsen. Była to najbliższa szkoła kształcąca "magicznych" ludzi. Dzięki relacji ocalałego dowiedziano się że potwór to Svelked. Akademia postanowiła pomóc miastu. Do misji został przydzielony Joel. Początkowo był temu przeciwny, ale gdy dowiedział się o nagrodzie zgodził się. Dzięki niej mógłby ojcowizne i rzucić Akademię. Chciał żyć z Julią, tak jak żył jego ojciec. Miał własny kawałek ziemi, który go żywił i to mu wystarczało. Matka Joela miała Moc, zmarła jednak przy porodzie. Dla dziecka wyrzekła sie swojej Mocy. Ojciec umarł rok po tym gdy Joela zabrano w wieku trzynastu lat do Akademii. Joel marzył by wykupić ziemię ojca i żyć tam z Julia do końca życia. Do misji wybrano go ponieważ miał najwiekszą Moc wśród kadetów i całkiem nieżle władał mieczem. Po przyjezdzie do Shibbytown postanowił nie czekać i wyruszył do lasu pierwszej nocy. Chciał zaskoczyć Svelkeda późną wizytą. Teraz wchodząc do lasu wyraźnie czuł sie obserwowany. Wiedział że nici z zaskoczenia.Natrafił na polankę, na której pozostały jeszcze ślady po walce. Svelked wyszedł spokojnie zza drzew. Był dwa razy grubszy i półtoraraza wyższy od Joela. Chodził na dwóch nogach, co było dziwne zważając na jego ułożenie jego ciała i wagę. Był porośnięty czyms podobnym do mchu, miał ostre kły i pazury. Od Joela dzieliło go 20 metrów.
- Tylko jeden człowieczek? - wystekął.
- Ty, ty mówisz?! - zdziwił się Joel.
- Wszystkie człowieczki się dziwią przed smiercią, mały człowieczek teraz też.
- Dzisiaj ty umrzesz - wycedził chłopak.
- Człowieczek pewny siebie, człowieczek się nie boi?
- Nie boję się. Chcę z tobą zatańczyć. Tylko ty i ja - Joel wyciągnął z pochwy miecz. Była to przecietna klinga, jednak przesycona magią ognia. Jeszcze raz sprawdził skumulowanie swojej Mocy, stanął w rozkroku, wyciągnął miecz przed siebie i czekał na atak. Potwór zaczął biec ku Joelowi. Był bardzo szybki jak na swoją wagę. Chłopak też zaczął biec, wspomagając się magią szybkości. Gdy Svelked zaatakował Joel przetoczył się pod jego nogami i ciął w plecy. Trysnęło trochę krwii. Ciemnozielonej. Potwór stracił równowagę i upadł, jednak natychmiast się podniósł.
- Inny człowieczek - wystękał.
Rucił się na chłopaka zasypując go gradem ciosów. Joel parował wszystkie wspomagając się magią szybkości i siły. Zapas jego mocy powoli się kurczył.
- Lepszy człowieczek... Człowieczek wyzwanie - zastękał Svelked.
- O taaak! - ryknął Joel wymierzając pewny cios w pachwinę, króry jednak nie trafił.
Potwór zamachnął się i łapskiem uderzył Joela w głowę. Chłopakowi miecz wyleciał z ręki i upadł na ziemię. Svelked skoczył na chłopaka i obalił go.
- Lepszy człowieczek ale wciąż marny człowieczek - wywarczał potwór.
Joel wykrzyczał zaklęcie i wyrzucił z dłoni kulę ognia. Potwora odrzuciło do tyłu. Oberwało mu lewą łapę. Chłopak zaklęciem przywołał miecz do ręki.
- Magiczny człowieczek...
Svelked znów rzucił się na Joela. Chłopak unikając ciosów myślał jak zakończyc tą wyczerpującą walkę. mocy zostało mu tylko na jedno zaklęcie. Wiedział że musi je dobrze wykorzystać. Chłopak i potwór oddalili się od siebie. W jednym momencie zawrócili i zaczęli na siebie biec odległość między nimi malała. Chłopak ostatnim zaklęciem zapalił klingę swojego miecza. Svelked skoczył na chłopaka...
Wczesnym rankiem na rynku w Shibbytown zebrali się wszyscy mieszkańcy żeby czekać na Joela. Życzyli mu dobrze, ale nie dawali większych szans. W nocy było słychać ryk bestii ale nikt nie wiedział czy to ryk bólu czy zwycięstwa. W końcu do miasta wszedł Joel. W prawej ręce trzymał okrwawiony na ciemnozielono miecz, a w lewej głowę Svelkeda. Pewien mieszczanin zawołał do chłopaka.
- Paniczu jesteś ranny!
- Eee to nic takiego - zbył go Joel.
Na środku placu rynkowego stał burmistrz Edvard Mulldoch. Joel podeszedł do niego i rzucił mu pod nogi łeb bestii.
- Brawo! Pokonałeś bestię! Należy ci się nagroda! Ogłaszam że 2000 sztuk złota za zabicie Svelkeda otrzymuje panicz Joel... Ekhm... Jak się panicz nazywa?
- Joel. Tylko Joel. Poprostu Joel... - powiedziawszy to Joel padł na ziemię. Z jego lewego boku sączyła się krew. Chłopak wykrwawiał się...


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 08:48  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Proszę o ocenę i rady:)


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 09:31  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 4 mar 2010, o 11:52
Posty: 125
Lokalizacja: Wałbrzych
Offline

Na początku zapachniało mi to poszukiwaczem:D Historia baaaaardzo ciekawa nie mogę się doczekać dalszego ciągu:D
Zabrakło mi też kilku przecinków:) Ale tak to nie mam innych zastrzeżeń:D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 11:50  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Poprawka
'dzięki niej mógłby wykupić ojcowiznę':D

Ciąg dalszy zamieszczę jutro. Mam pomysł i chęć do realizacji. Może będzie książka?:D nie no... Kto chcę ciąg dalszy niech piszę:)

//Połączyłem oba posty. Duszek.


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 15:02  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Ja chcę więcej !!! :D
Bardzo mi sie podobało


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 19:12  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 3 lut 2010, o 21:51
Posty: 200
Lokalizacja: Wrocław
Offline

Super! Czekam na ciąg dalszy, na prawdę mi się spodobało ;)
Ale że przyczepić się muszę: widać, że dużo piszesz na GG, bo miejscami brakuje polskich znaków xD


Nea we wszystkich przypadkach: M: Nea, D: Nei, C: Nei, B: Neę, N: Neą, Msc: Nei, W: Neo ;]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 24 mar 2010, o 19:26  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

A właśnie że nie, bo alt mi za dobrze nie działa:D
Tak więc jutro kolejna cześć.
Heh piszę pierwszo na papierze, a potem przepisuje:)


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 13:38  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

ciąg dalszy
Przebudzenie
Jasmine pobiegła na górę. On znowu krzyczał. Musiała iść sprawdzić czy nu się nic nie stało. Chłopak, którym się opiekowała majaczył przez sen i rzucał się jakby chciał wyrwać się z uścisku sennych oprawców:
- Ja nie chcę! Zostawcie mnie! Nie pójdę tam! Tato pomóż! Tato! - krzyczał wyginając się w łóżku.
Jasmine bała się że rozerwie sobie znowu ranę. Dziewczyna usiadła obok niego, przyłożyła mu okład na czoło i zaczęła głaskać po głowie. Chłopak powoli się uspokajał. Przestał się szarpać a jego oddech zwolnił. Dziewczyna przyjrzała się jego twarzy. Miał czarne, średniej długości włosy i kwadratową szczękę.Był średniego wzrostu i nawet dobrze zbudowany. Dziewczyna domyślała się że ma on około 23 lat. Oprócz jego imienia nie wiedziała o nim nic. Ojciec Jasmine, Tom kazał jej się opiekować rannym, w ramach wdzięczności za to co zrobił dla miasta.
W tym momencie chłopak stęknął i otworzył lekko oczy. Początkowo nie zauważył Jasmine siedzącej na krześle obok jego łóżka:
- Panicz Joel nareszcie się obudził - powiedziała cicho do niego.
- Gdzie, gdzie ja jestem? - zapytał Joel.
- Cały czas w Shibbytown. Jestem Jasmine, córka Toma Burrego.
- Eee... Tom to ten ocalały?
- Tak. Przygarnął cię, jest ci bardzo wdzieczny za to co zrobiłeś. Żyjemy ze zbierania ziół. Teraz możemy wrócić do pracy.
- Uhh... - Joel złapał się za głowę - A co się wogóle stało? Nic nie pamiętam...
- Wrócił panicz z lasu, trzymając w ręce głowę tego potwora. Rzucił ją panicz pod nogi burmistrza i padł nieprzytomny. Został panicz raniony w lewy bok - wyjaśniła Jasmine.
Joel spojrzał na swój brzuch. Był ciasno owinięty bandażem. Bandaż miał na sobie ślady krwii, choć był świeży. Rana musiała się jeszcze nie wygoić. Chłopak spojrzał na Jasmine i zapytał:
- Długo tu leżę? I proszę nie zwracaj się do mnie paniczu - powiedział.
- Ależ do 'magicznych' ludzi trzeba się zwracać z szacunkiem. Za brak szacunku są kary paniczu - oburzyła się Jasmine.
- Tak wiem. Ale nie chcę być traktowany jak inni 'magiczni' ludzie Jasmine. Zostałem siłą wcielony do Akademii, sam tego nie chciałem. Wolałem normalne życie... - Joel westchnął, a Jasmine zauważyła ból w oczach chłopaka spowodowany prawdopodobnie jakimś złym wspomnieniem. dziewczyna pierwszy raz widziała jego oczy. Były niebieskie i pełne bólu.
- Dobrze. Pytał pan... Eee... Pytałeś jak długo leżysz tu. Dziś mija drugi tydzień.
- Co?! - Joel próbował się podnieść, ale natychmiast padł na poduszki przez ból spowodowany tym ruchem.
- Leż spokojnie. Rana się powoli goi, jeszcze trochę poleżysz pan... e Joel.
- Uhh... Muszę odebrać nagrodę, wrócić do Akademii i...
- Nie możesz tam wrócić! - przerwała mu Jasmine.
- A niby dlaczego nie? - zapytał chłopak.
- Bo Akademia już nie istnieje.
- Co takiego?! To niemożliwe. Śmieszny żart, ale nie udany.
- Wiesz kto to Bractwo Ognia? - spytała.
- To tylko głupie pogłoski. Nie ma żadnego bractwa - odparł jej Joel.
- Dziewięć dni temu się ujawnili. Dokonali zamachu stanu. Zabili króla i wymusili na Radzie czternastu to by koronowała na nowego władcę ich głównego kapłana, Vellstroma. Zagrozili Radzie śmiercią , tak więc Rada przystała na to żądanie i teraz Nadea ma nowego króla. Pierwszym rozkazem Vellstroma był napad na Akademię.
- O Boże - przerwał Joel. - I co dalej?
- Wysłano dziesięciotysięczny oddział wspomagany przez kapłanów Bractwa. Akademia broniła się jak tylko mogła, ale nie zdołała wytrzymać naporu wojsk. Gdy Vellstrom przysyłał kolejne posiłki było pewne że Akademia padnie. Kazano uciekać wszystkim ucznią. Wszyscy kapłani Akademii zebrali się by ochraniać ucieczkę uczniów. Specjalna grupa zniszczyła wszystkie zwoje i przedmioty z Mocą. Domyślali się że to na tym zależy Vellstromowi. Ucznią udało się uciec, a kapłani, otoczeni przez wrogie wojska skończyli marnie. Ich ciała wiszą przy wjezdzie do Rammsen. Król jednak nie znalazł tego czego szukał, ale wiedział że kapłani tego nie zniszczyli. Rozkazał wyłapywać wszystkich uczniów Akademii, zabijac ich i szukać przy nich dziwnych przedmiotów.
- Skąd to wszystko wiesz? - zapytał Joel.
- Po całej krainie podróżują posłańcy grożący ludzią co się stanie jeżeli znajdą u kogoś 'magicznego' i zbierali donosy.
- Muszę tam wrócić! Szukać Julii! Mogło się jej coś stać!
- Kto to Julia? zapytała Jasmine.
- Moja uko... ekhm przyjaciółka z Akademii - Joel westchnął i odwrócił głowę w stronę okna. Na zewnątrz było pięknie. Zaczynała się wiosna i wszystko wracało do życia po mroźnej zimie.
- Rozumiem. Możesz jechać gdzie chcesz, ale dopiero gdy wyzdrowiejesz. Do tego czasu ja i tata będziemy się tobą opiekować. Jesteśmy ci to winni.
Kolejne dwa tygodnie minęły Joelowi na leżeniu w łóżku i rozmawianiu z Jasmine. Czasem odwiedzał go Tom, by zapytać o samopoczucie i kolejny raz podziękować za zabicie Svelkeda. Chłopak polubił Jasmine.Była mądra i zawsze z uwagą słuchała co się do niej mówi. Miała długie, kasztanowe włosy, i brązowe oczy. Jej wyzaz twarzy wzbudzał zaufanie. Zawsze uśmiechnięta i skora do żartów. Pewnego dnia Joel spytał się o jej wiek, a ona szczerze powiedziała mu że ma 21 lat.
Gdy chłopak przyszedł w końcu do siebie spakował się i oznajmił Jasmine:
- Jasmine, muszę jechać. Muszę jechać szukac Julii. Dziękuję za waszą pomoc i jestem wam bardzo wdzięczny.
- Nie ma sprawy Joel. Zrobiłeś dużo dla naszego miasta zabijajac tego potwora. Shibbytown nigdy ci tego nie zapomni.
- Muszę jeszcze wejść do burmistrza po nagrodę i wrócić tu żeby odp...
W tym momencie Joelowi przerwało energiczne rąbanie w drzwi. Tom zeszedł ze schodów, podeszedł do drzwi i zawołał:
- Kto tam?
- Z rozkazu króla Vellstroma przeszukujemy domy w poszukiwaniu 'magicznych'! Otwierać! - warknął głos zza drzwi.


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 14:26  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 4 mar 2010, o 11:52
Posty: 125
Lokalizacja: Wałbrzych
Offline

Robi się ciekawie:)
Ale znowu popełniasz błędy w pisowni.
ludziom nie ludzią..... jak poprzednio zabrakło mi przecinków.....
Jednak czekam na dalsze części
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 14:46  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Wiesz... Jak piszesz późno w nocy to nie zwracasz tak na to uwagi:)


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 14:50  
Avatar użytkownika

Strażnik granicy
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 15:26
Posty: 90
Lokalizacja: Nowy Sącz
Offline

jeżeli już piszesz i umieszczasz swoją pracę na forum publicznym, to jednak zachęcam do przykładania wagi do takich rzeczy :) odłóż wstawienie tekstu na rano i popraw te przecinki czy literówki.
taka tam, ot, konstruktywna uwaga :)


there's a light inside us all, it only shines - shines as bright as we are.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 16:21  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Super :D
Jedynie w pierwszym akapicie powtarzasz za często dziewczyna i pisze się "uczniom" a nie "ucznią"


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 16:45  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 3 lut 2010, o 21:51
Posty: 200
Lokalizacja: Wrocław
Offline

Przecinki i drobne literówki są, powtórzenia się zdarzają, ale robi się ciekawie... ;]


Nea we wszystkich przypadkach: M: Nea, D: Nei, C: Nei, B: Neę, N: Neą, Msc: Nei, W: Neo ;]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 21:14  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

A tak z ciekawości: czemu właśnie taki tytuł?
Jeśli wyjdzie to w trakcie opowieści to nie mów ;)


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 25 mar 2010, o 22:43  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Ten tytuł to tylko pierwszej części się tyczy. To miał być oneshot, ale postanowiłem kontynuować:) więc tytuł całości będzie inny:)
Jutro kolejna cześć:)


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 26 mar 2010, o 15:01  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Pogoń
Julia zmuszała swojego konia do coraz szybszego galopu. Gnała przez leśną drogę, uciekając przed pościgiem. Nie przypuszczała że znajdą ją w Talangar. Jeden z żołnierzy zauważył znak na jej szyi. Znak Akademii.Z pomocą nieoczekiwanie przyszli jej wszyscy ludzie, którzy oczekując na jarmark, tłoczyli się na głównej ulicy. Dziewczyna z łatwością wtopiła się w owy tłum i tylko dzięki temu udało się jej się dostać do konia. Dostrzegli ją jednak gdy wyjeżdżała z miasta i teraz pędzili za nią w dzikim galopie. Był to specjalny oddział Vellstroma, którego zadaniem było wyszukiwanie i eliminowanie 'magicznych'. Oddział złożony z trzech żołnierzy wspomagany był czarami Bractwa więc Julia nie mogła w żaden sposób ich powstrzymać. Mogła liczyć tylko na to, że uda jej się uciec. Ale jej koń słabł. Był coraz wolniejszy i zaczynał kuleć. Dziewczyna modliła się w duchu do swojego Boga, prosząc by wybawił ją z tego. Prosiła też by nic się nie stało Terry'emu. Oddała mu paczkę sądząc że u niego będzie bezpieczniejsza. Małą, zabezpieczoną magią paczuszkę Julia dostała od Najwyższego Kapłana. Powiedział jej że ma ją chronić i nie pozwolić by dostała się w ręce Vellstroma, gdyż była by to katastrofa. Dziewczyna idąc do miasta oddała ją na przechowanie Terry'emu.
Terry był przyjacielem Julii i Joela. Joel. Od trzech tygodni nie miała od niego wieści. Strasznie się o niego bała, lecz nie dopuszczała do siebie myśli o najgorszym. Myślała że Joel poprostu szuka sposobu na tą bestię, lub czeka na jakiś odpowiedni moment. Wojsko Vellstroma przy szturmie zablokowało drogę ucieczki na południe, a Shibbytown leżało właśnie na południu, więc Julia nie bała się że dopadnie go oddział gończy. Teraz myslała jednak o ucieczce. Gorączkowo rozmyślała nad tym, co zrobić by uciec pościgowi. Magia nie działała więc jej szanse były marne. Musiała jednak czegoś spróbować. Zaczęła na ślepo wystrzeliwać kulę ognia w stronę żołnierzy. Kule nie robiły im krzywdy, a oni wołali:
- Stój dziwko! I tak cię dopadniemy! Nie uciekniesz nam!
Koniowi Julii konczyły się siły. Biegł coraz wolniej, a odległość między dziewczyną a pościgiem drastycznie malała. W końcu ją dopadli. Zrównali konie razem z jej. Jeden z żołnierzy złapał Julię za włosy i wyrzucił z siodła. Dziewczyna zleciała i poturlała się po ziemi. Wstała, i zaczęła biec, a oddział zawrócił konie i popędził ku niej. Biegła, ale w końcu ją dogonili. Zeskoczyli z koni i zaczęli iść do Julii. Dziewczyna wykrzykiwała rózne zaklęcia ale żołnierzom nie wyrządzały one najmniejszej szkody. Jeden z nich doskoczył do niej i uderzył pięścią w twarz. Julia przewróciła się. Wysypali na ziemię całą zawartość jej torby szukajac czegoś, jednak nic nie znaleźli. Dziewczyna została podniesiona, któryś z żołnierzy złapał ją od tyłu za ręcę, a drugi stanął przed nią:
- Gadaj dziwko gdzie to jest!
- Nie wiem o czym mów... - żołnierz przerwał jej uderzając ją pięścią w brzuch. Julii cały świat zaczął wirować.
- Gadaj! - wykrzyknął.
- Ale ja nie... - kolejne uderzenie. Dziewczyna czuła że zaraz zwymiotuje własne wnętrzności.
- Wiem że to miałaś! Mów gdzie to jest!
Paczka od Kapłana? Nigdy jej nie dostaniecie świnie... - trzeci cios powalił dziewczynę na ziemię. Klęczała na kolanach i wymiotowała krwią. Żołnież odwrócił się do swoich kompanów i spytał:
- Co z nią robimy?
- Znasz rozkazy Desmond, król Vellstrom powiedział nam co robić.
- Dobrze... - Desmond odwrócił się i z całej siły kopnął Julię w twarz.
Julia odleciała w tył. Padła na ziemię z twarzą zalaną krwią. Czuła ogromny ból. Żołnierz podszedł do niej i wyciągnął sztylet. Pochylił się ku niej i wykonał jeden sprawny ruch. Julia nie czuła już nic. Ból ustał całkowicie. Nie czuła już nic. Podcięto jej gardło.


Poczuj Ciemną stronę Mocy...


Ostatnio edytowano 26 mar 2010, o 15:27 przez Darth Reynevan, łącznie edytowano 1 raz
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 26 mar 2010, o 15:13  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 8 lut 2010, o 16:13
Posty: 186
Lokalizacja: Warszawa
Offline

Przyjemnie się czyta. Aczkolwiek nie pasuje mi tutaj jedno zdanie. Ostatnie.
Albo 'trupem' zamienić na 'martwa', albo całkowicie skasować to zdanie.

Aktualnie brzmi to... wulgarnie.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 26 mar 2010, o 15:37  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Proszę bardzo. Poprawione:)


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 26 mar 2010, o 16:33  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Fajnie.
Myślałam jedynie, że Joel i Julia będą żyli długo i szczęśliwie :P


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 26 mar 2010, o 19:26  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 4 mar 2010, o 11:52
Posty: 125
Lokalizacja: Wałbrzych
Offline

Bardzo ciekawie się czyta, szkoda mi Julii, myślałam, że będzie jeszcze trochę żyła, potem może torturowana, aż w końcu Joel by ją uratował i dopiero wtedy z wycieńczenia by umarła mu na rękach, on by przysiągł że się zemści.......
Ale i tak mi się podoba, nie zauważyłam żadnych podejrzanych błędów:) jest super czekam na ciąg dalszy
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 26 mar 2010, o 20:16  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Słuchaj... Nie pomyliło ci się coś z 'Krzyżakami'?:D

Zawiadamiam że dostawy kolejnych części zostają tymczasowo wstrzymane z powodów technicznych. Bardzo przepraszam wszystkich, którzy na to czekają. Usterkę postaram się jak najprędzej naprawić.

Łączę posty - Rozalia


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 29 mar 2010, o 00:29  
Avatar użytkownika

Wiedźma
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 00:02
Posty: 447
Lokalizacja: miasto czarownic
Offline

Muszę przyznać, że bardzo rytmicznie napisana historia. Bardzo naturalnie Ci to idzie, ale...rażą szarpnięcia języka potocznego. Razi brak interpunkcji i ortografia! Naprawdę poświęć temu więcej uwagi!
Jest tendencyjnie, ale czuć, że dobrze się bawisz :) Nawet troszkę przykułeś moją uwagę. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu opisu gry komp., a nie historii.
Szkoda dziewczyny....jednak jakimś szczególnym sprytem się nie wykazała. Wstydź się robić tak tendencyjnie bezmyślną babę! Choć z drugiej strony pasowała do romantycznego twardziela... ;)


I do believe in fairies! I do! I do!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 29 mar 2010, o 09:50  
Avatar użytkownika

Generał
Dołączył(a): 8 lut 2010, o 16:33
Posty: 283
Lokalizacja: Gdynia
Offline

Czyta się lekko. Niestety wydarzenia, zbyt łatwo przewidzieć. Musisz wprowadzać w błąd, mamy myśleć że coś się wydarzy i ciach, jednak się myliliśmy. Jednym słowem masz zaskakiwać. Zapewne jest to trudne ale cóż, póki nie zaczniesz próbować efektów też nie będzie...

Również wypadało by opisać jak wyglądał ten potwór. Jedno zdanie to stanowczo za mało. Każdy czytelnik chciałby go ujrzeć w swej wyobraźni. Przecież bohater nie walczył z mchem na dwóch nogach z kłami. :)Warto opisać do czego był podobny, jeśli jego kształt był dziwny to napisz jak dziwny? Co przypominał, itd.
To samo się tyczy różnych miejsc, nie mówię że opisy mają zajmować większą część. Ale jeśli nie pokarzesz otoczenia w którym dzieje się akcja. Równie dobrze każdy może stwierdzić że akcja dzieje się w próżni. Walka toczy się przy lesie, albo w lesie... Ale jakim? Obszernym ciągnącym się na północ aż do "wzgórz Wygnańców". Las był przepełniony magiczną energia, i był jedynym z największych zbiorowisk ziół i roślin, ble ble ble... To samo tyczy się reakcji, skoro Joel obudził się zdezorientowany, wypadało by opisać gdzie się znajduje? W pokoju, ale jakim? Może był to pokój Jasmine? Po czy to poznał? Na te i inne pytania czytelnik sobie nie odpowie. Ty musisz to zrobić...

Tyle... Czekam na dalszą część, może zastosujesz się do moich rad.


"Mijam ich, jestem świadkiem naocznym.
Jak nie Hagel w windzie, to Platon w nocnym.
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku.
Świat jest pełen filozofów."
— Łona
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 31 mar 2010, o 05:33  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 mar 2010, o 17:27
Posty: 50
Lokalizacja: Kosmos
Offline

Wszyscy troje zamarli. Teraz było już za późno na ucieczkę. Joel sięgnął po swój miecz i po cichu wyciągnął go z pochwy. Nie był to miecz najlepszej klasy. Zwykłe, zwyczajne, pospolite ostrze dostępne u każdego kowala. Miecz był jednak inny od innych. Na klindze wyryte zostały specjalne zaklęcia, które wzmacniały ją magią ognia. Joel stanął pod drzwiami i zastanawiał się nad rozwojem sytuacji. Był niezły we władaniu mieczem, ale napewno nie da rady kilku dobrze wyszkolonym żołnierzom. Chłopak całą nadzieje pokładał w zaskoczeniu.
Jasmine stała jak wryta i nie wiedziała co ma zrobić. Było pewne, że jeżeli znajdą tu Joela to zostaną pojmani, a potem zabici. Na ucieczkę było już za późno. Nawet gdyby próbowali uciekać tylnim oknem, to i tak żołnierze by ich zauważyli i ruszyli w pościg. Tom wyjął z szuflady sztylet, prawą ręką schował go za plecami, a tym co mu pozostało z lewej uchylił zasuwę i uchylił lekko drzwi, tak żeby nie było widać wnętrza. Wystawił głowę i przywitał dwóch mężczyzn stojących pod drzwiami. Trzeci stał przy koniach.
- Chwała królowi!
- Chwała. Przeszukujemy każde mieszkanie w mieście – burknął żołnierz.
- Jestem sam w domu, nikogo u mnie nie ma – odpowiedział Tom.
- To się okażę, gdy sprawdzimy twój dom.
- Ale ja jestem tylko biednym, samotnym kaleką – Tom wystawił za drzwi kikut za drzwi by go pokazać mężczyznom.
- Rozkazy, to rozkazy. Odsuń się stary dziadzie! - żołnierz próbował wepchnąć się do środka. Tom zamachnął się by godzić napastnika sztyletem w pierś. Ten jednak, dość szybki złapał ojca Jasmine za przegub i zaczął wykręcać rękę. Chwilę się szarpali, aż w końcu żołnierz wbił sztylet w pierś Toma. Tom osunął się na ziemię i padł na podłogę. Napastnik wkroczył do domu pewnym krokiem, myśląc że nikogo więcej w nim nie ma. Zaskoczył go jednak spadający na głowę miecz Joela. Ostrzę wbiło się głęboko w głowę żołnierza. Do domu wpadł następny. Miał już uniesiony miecz i omiótł izbę wzrokiem. Zaatakował Joela. Jasmine stała oszołomiona w kącie i przyglądała się walce. Zrób coś – myślała. Musisz coś zrobić. Joel umiejętnie parował ciosy przeciwnika, ale widać było że żołnierz jest po dobrym szkoleniu i zna się na walce mieczem. Sprawnie przyjmował i oddawał ciosy Joela. Napierał cały czas na niego i zmuszał go do cofania się. Chłopak został przyparty do ściany i mógł już tylko parować ciosy, nie było miejsca na wyprowadzenie ataku. Nagle żołnierz upuścił miecz i padł na kolana. Za nim stała Jasmine z nożem w ręku. Joel wybiegł na dwór i zobaczył galopującego żołnierza. Pewnie uciekł po posiłki – pomyślał. Trzeba stąd uciekać. Zaraz zjawi się tu cały oddział.
Chłopak wrócił do wnętrza domu. Jasmine klęczała nad leżącym ojcem. Trzymał on cały czas sztylet w swojej ręce. Gdy zobaczył Joela powiedział do niego:
- Musisz stąd uciekać chłopcze. Nie możesz tu zostać. Weź ze sobą Jasmine proszę... - mówienie sprawiało mu wyraźne trudności.
- Tato! A co z tobą?
- Ja sobie jakoś poradzę skarbie... - wyszeptał Tom. - Ty jesteś ważniejsza ode mnie słoneczko – dodał.
- Jasmine?! Słyszałaś? Musimy iść. Twój ojciec sobie poradzi – Joel chwycił ją za rękę i zaczął ciągnąć Jasmine w stronę pozostawionych koni.
Joel wiedział że Tom umrze. Jeżeli się nie wykrwawi to zabiją go żołnierze, którzy wrócą tu. Chciał jak najszybciej uciekać, by uratować życie swoje i Jasmine. Schował miecz spowrotem do pochwy i podbiegł do koni.
- Pożyczymy sobie te, wskakuj – Joel pomógł jej wsiąść na swojego konia, a następnie wskoczył na swojego. Konie nie wyróżniały się niczym szczególnym. Dwa kasztanki, bardzo do siebie podobne. Ich budowa wskazywała na to, że przeznaczone były one do długich podróży i szybkich galopów. Joel rozejrzał się po ekwipunku przywieszonym do swojego konia. Dwa bukłaki z wodą, jakaś torba z jedzeniem, zapasowy miecz i inne różne rzeczy. Nic szczególnego – pomyslał chłopak.
- Musimy wstąpić do burmistrza po moją nagrodę – powiedział.
- Joel nie ma na to czasu! Chcesz wjechać w centrum miasta, wejść do burmistrza i powiedzieć że chcesz swoją nagrodę? To głupota. Napewno będą tam żołnierze. Musimy uciekać, póki jeszcze nas nikt nie ściga. Jedź za mną, znam inne wyjście z miasta. Używają go zbieracze ziół, gdy rano idą do pracy w lesie – odpowiedziała mu Jasmine.
Jechali wzdłuż muru okalającego miasto, często rozglądając się za żołnierzami. W pewnym momencie zobaczyli konny oddział, który zmierzał w stronę ich domu. Joel myślał pewnie że obsadzono wszystkie bramy w mieście i że im się nie uda. Jasmine zapewniała go jednak że to przejście jest mało znane. Gdy dotarli do małej bramy dziewczyna rozejrzała się, jednak nie zauważyła nic podejrzanego. Podjechali do bramy. Musieli zejść z koni, bo przejście było za małe dla człowieka na koniu. Udało im się wydostać z miasta. Joel zapytał:
- Co teraz robimy Jasmine?
- Nie wiem. Teraz w lesie jest znowu bezpiecznie, więc możemy pojechać przez niego, a potem wjedziemy na trakt prowadzący do Velens.
Velens leżało na półmocny wschód od Shibbytown. Było to małe miasteczko, przez podróznych nazwanym "krainom karczm i burdeli". Było to wolne miasto, nie posiadało żadnej władzy. Ludzie sami decydowali o sprawach miasta i to im odpowiadało. Jasmine powiedziała Joelowi że ma tam znajomych, którzy mogą im pomóc. Twierdziła że droga zajmie im około pięciu dni. Jadąc lasem nie musieli się obawiać o goniące ich wojsko. Gdy wjechali do lasu dziewczyna stanęła na pierwszej napotkanej polance, zeskoczyła z konia i uklękła na kolanach. Zaczęła bić pokłony ku wolnej przestrzeni, która była porośnięta trawą. Joel zdziwiony zapytał się:
- Jasmine, co ty robisz?
- Ja? Ja proszę Panią Traw o radę. Może nam pomoże.


Poczuj Ciemną stronę Mocy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 31 mar 2010, o 17:39  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Nie jestem polonistką, ale zauważyłam pewne rzeczy:

Pewnie uciekł po posiłki – pomyślał. Trzeba stąd uciekać. powtórzenie, w pierwszym zdaniu lepiej pasuje pobiegł, pojechał lub pogalopował
Joel pomógł jej wsiąść na swojego konia, a następnie wskoczył na swojego. znowu się powtarzasz, a poza tym: Joel miał dwa konie?
Musimy uciekać, póki jeszcze nas nikt nie ściga. Jedź za mną, znam inne wyjście z miasta. Używają go zbieracze ziół, gdy rano idą do pracy w lesie – odpowiedziała mu Jasmine.
Jechali wzdłuż muru okalającego miasto, często rozglądając się za żołnierzami.
Ja bym tu dodała coś o jego niezdecydowaniu, ale ostatecznej akceptacji tego planu
W pewnym momencie zobaczyli konny oddział, który zmierzał w stronę ich domu. Ich? To znaczy Jasmine i Joela?
Joel myślał pewnie że obsadzono wszystkie bramy w mieście i że im się nie uda. Moim zdaniem to "pewnie" jest nie na miejscu
Velens leżało na półmocny wschód od Shibbytown. Tu zwykła literówka
Było to małe miasteczko, przez podróznych nazwanym "krainom karczm i burdeli". nazwane i krainą (chyba, że to tak specjalnie)

To tyle ;)
Mam nadzieję, że nie obrazisz się za to czepianie się.
A tak ogólnie to bardzo fajnie :D


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 31 mar 2010, o 20:12  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 3 lut 2010, o 21:51
Posty: 200
Lokalizacja: Wrocław
Offline

Patiku napisał(a):
przez podróznych nazwanym "krainom karczm i burdeli".[/i] nazwane i krainą (chyba, że to tak specjalnie)


Wydaje mi się, że miało być "nazywanym"... Ogólnie makabra z tymi literówkami. Ale ta nazwa akurat mi się bardzo podoba ;)

Darth Reynevan napisał(a):
- Ale ja jestem tylko biednym, samotnym kaleką – Tom wystawił za drzwi kikut za drzwi by go pokazać mężczyznom.

Daruj, ale ten tekst powalił mnie na kolana :lol: Mam tę scenę przed oczami i jakoś niezbyt dramatycznie wygląda...

Wydaje mi się, że troszkę za szybko biegniesz z akcją. Jeden bohater pojawia się i umiera, potopią Ci się w tej krwi niedługo... Ale robi się naprawdę ciekawie, tak więc czekam na ciąg dalszy :D


Nea we wszystkich przypadkach: M: Nea, D: Nei, C: Nei, B: Neę, N: Neą, Msc: Nei, W: Neo ;]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 20 kwi 2010, o 16:47  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 8 kwi 2010, o 17:57
Posty: 39
Lokalizacja: Gliwice City
Offline

wszystkie niedoskonałości już właściwie zostały zauważone więc dodam tylko, że mi się podoba :)


Wszelka filozofia, chociaż dużo gada i dowodzi, jest dzieckiem wobec śmierci, która milczy.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 23 kwi 2010, o 12:31  
Avatar użytkownika

Strażnik granicy
Dołączył(a): 28 mar 2010, o 09:14
Posty: 76
Lokalizacja: Białystok
Offline

Przy pierwszych słowach zapachniało mi nie Mieczem Prawdy tylko... Wiedźminem Geraltem;) Ogólnie miła historia, ciekawe jak rozwinie się dalej. Ja już widzę różnice między pierwszą cześcią, a ostatnią. Jest trochę lepiej. A co do literówek, to zdarzają się one nawet w Mieczu Prawdy wydawnictwa Rebis. Pisz, pisz, pisz, jeśli chcesz pisać na poważnie. A jeśli chcesz pisać dla siebie to pisz, pisz i jeszcze raz pisz.


Smoki istnieją. I nie próbuj się ze mną sprzeczać.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 23 kwi 2010, o 15:08  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 19 mar 2010, o 20:58
Posty: 180
Offline

Mi sie bardzo podoba:)
Ja sam bym nigdy czegoś takiego nie napisał. Gratuluje:)
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Mały problem
PostNapisane: 13 cze 2010, o 19:40  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 10 maja 2010, o 19:16
Posty: 19
Offline

jak dla mnie ekstra! ;D

Czytając znalazłam wiele podobieństw do MP, np. likwidowanie "magicznych" kojarzy mi się z Bractwem Czystej Krwii, pościg za Julią przywodzi mi na myśl bojówki wysyłane za Spowiedniczkami, a ten cały Vellstrom to wykapany Tobias Brogan ;) to tyle ode mnie ;)

z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy ;)
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL