Teraz jest 26 kwi 2018, o 10:27



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 28 kwi 2010, o 20:31  
Strażnik granicy
Dołączył(a): 9 lut 2010, o 21:24
Posty: 58
Offline

Och dajcie spokój z tą krwią i krajaniem w plasterki xP Troszkę humoru chyba nikomu nie zaszkodzi :)
Od razu wyjaśnię jedną sprawę: to nic osobistego, Sev, imię bohaterki jest po prostu zbiegiem okoliczności, nazwą, która pierwsza przyszła mi do głowy ;P
Ps. Też Cię lubię ;]


Wystarczyło jedno spojrzenie w Nadprzestrzeń, żeby rozpoznać czyja dłoń sięgała w stronę klamki. Mahoniowe drzwi były obłożone tyloma zaklęciami, że nawet mucha zastanowiłaby się kilkanaście razy przed lądowaniem. No cóż, każdy dba o swoje bezpieczeństwo tak, jak potrafi. Na szczęście szybka reakcja właścicielki pokoju uchroniła gościa przed niespodziewanym atakiem magicznej energii.
Ciche zgrzytnięcie zamka było zazwyczaj powodem do niepokoju. W tym wypadku oznaczało przybycie kogoś o wiele gorszego od złodzieja czy nawet mordercy. Ci przynajmniej po wykonaniu roboty zostawiali po sobie względny porządek.
-Czego?- spytała siedząca przy biurku dziewczyna. Zmarszczyła brwi, wcale nie po to, aby wyglądać na zdenerwowaną. Przecież nie można stać się takim, jakim już się jest.
-Przyszłam pożyczyć ołówek.- powiedziało niewinnie stojące w drzwiach różowe ‘coś’. Rozejrzało się po pokoju.
-Nie mam ołówka. Spadaj.
‘Coś’ dalej uparcie stało w drzwiach, starając się wyciągnąć szyję na maksymalną długość, aby zobaczyć, co takiego dzieje się na zagraconym biurku.
-Co robisz, Seval?- spytało.
Seval najwyraźniej nie miała ochoty odpowiadać, tylko jedną ręką zsunęła wszystkie dokumenty do wielkiej szuflady przygotowanej właśnie na takie okoliczności, odsłaniając piękny, dębowy blat. Co prawda jego uroda przyćmiona była warstwą brudu składającego się głownie z pozostałości po kawie w kształcie okręgów.
-Straszny u ciebie bałagan, Sev.
-Słuchaj, Gabbie, wyglądasz na nieco zagubioną. Może pójdziesz się odnaleźć, co ty na to? Proponuję zacząć od stajni.
Twarz Gabbie przybrała kolor szlachetnej purpury. Odwróciła się na pięcie, zamiatając dookoła blond warkoczami, po czym wyszła z pokoju z zamiarem trzaśnięcia drzwiami. Szybkie zaklęcie spowalniające zabrało jej całą radość z wyładowywania złości na przedmiotach nieożywionych. Sev uśmiechnęła się do siebie z dziką satysfakcją i zaczęła wyciągać z szuflady papiery. Oczywiście wszystkie były pomieszane, jakby w szufladzie szalał mini tajfun. Na szczęście ze środka nie wiało, więc odetchnęła z ulgą, że nie będzie musiała biegać po pokoju za uwolnioną trąbą powietrzną. Tym bardziej, że ostatnio udało jej się go posprzątać. Przemknęła spojrzeniem po pomieszczeniu i po chwili spuściła wzrok, nie chcąc zawstydzać swojego sumienia. Przynajmniej jeszcze kilka dni temu było tu czysto.
Przy takim nawale pracy brak czasu na przyziemne sprawy był normą. Sprzątanie znajdowało się właśnie na liście spraw przyziemnych. Tak naprawdę Seval najzwyczajniej w świecie nie lubiła porządku i najlepiej czuła się w tak zwanym artystycznym nieładzie. Powtarzała to sobie wiele razy, ale i tak w końcu przegrywała ze swoim sumieniem, które uparcie twierdziło, że pod tą piękną nazwą kryje się zwykłe lenistwo.
-Znowu to zrobiłaś.- powiedziało lustro z wyrzutem. Seval zasłoniła sobie twarz ręką i spojrzała przez palce na małe zwierciadło stojące tuż obok nieapetycznego stosu referatów. Małe świńskie oczka patrzyły na nią zza mgiełki. Lustro zmarszczyło brwi.
-Daj spokój.- powiedziała wreszcie.- Nie mogłam przecież zostawić tych zaklęć. Za takie rzeczy wywalają na bruk.
Lustro rozpogodziło się, chociaż nie wyglądało na usatysfakcjonowane. Ostrzegawczo błysnęło ramką.
-Następnym razem to jej wygarnę…- obiecało.
-Tak, na pewno.- zbyła je machnięciem ręki Seval. Zwierciadło nadęło policzki i skryło się w jednej z rys. Najwyraźniej niezwrócenie na nie uwagi było tak dotkliwe, że najnormalniej w świecie obraziło się. Ale humory magicznego zwierciadła były teraz najmniejszym ze zmartwień Seval.
Przed nią piętrzyła się mało zachęcająca sterta sprawdzianów. Spojrzała na zegar. Zostały jej trzy godziny do północy, więc musiała się spieszyć. Wzięła pierwszą z brzegu kartkę i przeczytała temat.
-Fluktuacyjność pola magicznego i jego wpływ na… Ja nie mogę pracować w takich warunkach! – krzyknęła, podnosząc zwierciadło, w którym widniała jej zniekształcona twarz. Potrząsnęła nim kilka razy w górę i w dół.
-Hej, hej! Przestań tak trząść bo mi obraz rozmywa!- wrzasnęło przerażone lustro. Seval odstawiła je na biurko i usiadła zezłoszczona.
-Zachowuj się jak na porządne lustro przystało.- rzuciła i wróciła do czytania.
-Jejciu… Nawet pożartować nie można.- powiedziało z wyrzutem i zajęło się swoimi lustrzanymi sprawami, czyli najwyraźniej nicnierobieniem.
Seval po raz kolejny starała się znaleźć jakiś dobry powód dla którego zgodziła się zostać nauczycielką. Po raz kolejny żadnego nie znalazła. Miała ochotę zebrać do kupy wszystkie wypracowania i wcisnąć w gardło temu, kto powiedział, że praca nauczyciela daje satysfakcję i pozwala spełniać się zawodowo. Miała za złe swojej siostrze, że namówiła ją na wzięcie udziału w tym całym cyrku. Magiczny Rycerski Uniwersytet! Dobre sobie… W ogóle kto wymyśla takie durne nazwy? Rycerz powinien ganiać z mieczem za smokami, a nie biegać w kółko za skrajem płonącej szaty.
-Też tak myślę.- odezwało się zwierciadło.
-Zamknij się. I nie czytaj mi w myślach.
-Nie czytam. Ja lustruję. Jak na porządne lustro przystało.
-Nie obchodzi mnie jak to nazywasz, masz natychmiast przestać.- powiedziała ostrzegawczym tonem Seval, spoglądając kątem oka na zwierciadło.
Uśmiechnęło się pojednawczo i rozmyło. Odetchnęła z ulgą po raz kolejny wracając do pracy. Rozczytanie uczniowskich bazgrołów było o wiele trudniejsze niż przypuszczała. Pewnie z powodu szerzącego się analfabetyzmu i wrodzonej głupoty wśród szlacheckich dzieciaków, które w nosie miały zasady pisowni. Uważały, że świat powinien działać według ich własnych reguł.
Po dobrej godzinie czytania udało jej się nie dostać oczopląsu, z czego była niesamowicie dumna. Jej poprzedniczka nie miała tyle szczęścia. Wykończyła się po dwóch miesiącach pracy z tymi małymi potworami. Jednak Seval była zupełnie inna. Miała charakter. I nie znosiła pracy z trudną młodzieżą. Co, jak można się domyślić, było połączeniem łudząco podobnym do mieszaniny powietrza z wodorem.
Jej wychowankowie także nie żywili do niej głębszych uczuć. Być może poza nienawiścią. Seval była postrachem całej uczelni i szczerze mówiąc była z tego zupełnie zadowolona. Nie jest łatwo zdobyć rozgłos w tak krótkim czasie. Pracowała jako nauczycielka zaledwie cztery miesiące, a uczniowie już na samą myśl o lekcji z profesor Seval dostawali konwulsji, duchoty i ataku biegunki. Poza tym była jedyną czarownicą w mieście posiadającą odpowiednią wiedzę i zdolności, aby uczyć młodsze pokolenia. Być może przekaz odrobinkę szwankował, ale nie przejmowała się tym zbytnio, dopóki ktoś jej za to płacił. I to niemałe pieniądze, prosto z królewskiego skarbca. Do pełnego wizerunku groźnej, złej czarownicy brakowało jej tylko kapelusza i kilku brodawek na twarzy.
Odruchowo sięgnęła w stronę zwierciadła i przyjrzała się sobie. Z lustra patrzyła się na nią czarnowłosa kobieta w kwiecie wieku. Ciemne, lekko skośne oczy dodawały jej uroku, a mocno zarysowana szczęka - drapieżności. Długi warkocz, przepisowe uczesanie nauczycieli, opadał jej przez ramię na kolana. Czoło zdobił delikatny mars, dodający jej powagi. Usta miała kształtne, chociaż wcale jej się nie podobały. Przysunęła lustro bliżej twarzy i zmarszczyła brwi, jak miała w zwyczaju.
Po lewej stronie nosa błyszczał czerwony pryszcz. Z przerażeniem uniosła dłoń, żeby zbadać intruza burzącego porządek jej wizerunku, jednak pod palcami miała tylko gładką skórę. Lustro zachichotało.
-Teraz to żeś przesadziło.- warknęła i z całej siły cisnęła lustrem w ścianę.
Ściana okazała się zbyt twarda dla kruchego zwierciadła toteż z głośnym brzękiem roztrzaskało się. Odłamki spadły na podłogę, wtórując głuchemu odgłosowi upadłej ramki. Gdzieś spod niej wydobył się znajomy głos.
-Ała.- powiedziała ramka po chwili zastanowienia.
-Masz za swoje.- fuknęła Seval.
-Ale żeby od razu uczciwym zwierciadłem w ścianę? Teraz przez tydzień się nie pozbieram… - burknęło z wyrzutem. Po chwili jęknęło boleśnie.- Ał… chyba jakiś odłamek wpadł mi do oka.
-Przecież ty nie masz oka.- przypomniała.
-Ale mam bardzo wrażliwą ramę. I na dodatek antyczną!
-Doprawdy? Nie sądziłam, że antyk może cechować takie bezguście.
-Jesteś podła!
-Dziękuję.
Jęczące lustro leżało na podłodze jeszcze jakiś czas, dopóki jego narzekanie nie zbrzydło Seval. Był to bardzo długi czas, gdyż jej pokłady cierpliwości są niemal nieskończone. Dopiero o północy, kiedy miała zamiar iść do domu, zebrała odłamki szkła i położyła na biurku.
-Leż spokojnie do rana to może jutro cię skleję.- powiedziała na odchodne, cicho zamykając drzwi.
-Wiesz, nie mam jak się ruszyć.- rzuciła zgryźliwie ramka, ale nikt jej nie usłyszał, gdyż została całkiem sama w ciemnym pokoju.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 28 kwi 2010, o 21:47  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 8 lut 2010, o 16:13
Posty: 186
Lokalizacja: Warszawa
Offline

Fajniutkie, leciutkie i ogólnie bardzo przyjemne. Jedynie trochę chaotyczne, ale idzie się przyzwyczaić.
Strasznie mi się Lustro spodobało i mam nadzieję, że się w sobie pozbiera ;)
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 09:53  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Tak, mi też się bardzo podobało. Niecierpliwie czekam na kolejną część :D


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 11:24  
Strażnik granicy
Dołączył(a): 9 lut 2010, o 21:24
Posty: 58
Offline

:) Oto następna chaotyczna część opowieści:

Seval przyszła do pracy z samego rana. W ogóle istniało powszechne przekonanie, że profesor nigdy nie sypia i pija hektolitry kawy, co w rzeczywistości było bliskie prawdzie. Wcześniej wielgachne wory pod oczami zatuszowała odrobinką magii i od razu poczuła się lepiej. Włożyła jedną ze swoich czarnych sukien sięgających ziemi. Zresztą wybór był dość oczywisty, bo każda wyglądała idealnie tak samo: długie rękawy, w których można było schować dłonie, obszyte koronką, podobnie jak wycięty w literę ‘v’ dekolt. Wszystkie obleczone były delikatnym czarem niekurzenia się. Było to całkiem przydatne, gdyż jej mieszkanie nie należało do najporządniejszych.
Usunęła zaklęcia, które nałożyła na drzwi wychodząc poprzedniej nocy. Lustro leżało na stole tak, jak wtedy je zostawiła.
-Mam nadzieję, że cię nie obudziłam.- powiedziała.
-My, ramki, nie miewamy snów.- burknęła ramka z wyraźnym wyrzutem. Najwidoczniej miała dość bycia odseparowaną od swojej płaskiej części, przez którą mogła oglądać świat. Seval od niechcenia machnęła ręką, a szkło uniosło się w górę. Kawałki lustra zaczęły powoli krążyć wokół siebie, miarowo przyspieszając, aż w końcu zmieniły się w chmurę wirujących odłamków. Gdzieś w środku tej kotłowaniny widać było zarys lustrzanej tafli, która wraz z upływem czasu coraz bardziej przypominała lustro. Kiedy ostatni odłamek trafił na swoje miejsce, Seval wzięła w dłoń zawieszone w powietrzu lustro i połączyła go z ramką.
Złośliwe zwierciadło znowu było sobą. Odetchnęło z ulgą pomimo braku płuc.
-Dzięki, Sev.- powiedziało z wdzięcznością. Widać cała noc leżenia w kawałkach nauczyła je ogłady, pomyślała Seval.- Masz dzisiaj ślicznie podkrążone oczy.
-A jednak nie…- mruknęła pod nosem. Wiedziała, że przed lustrem nie ukryje się nawet taka odrobinka magii jakiej wymaga zatuszowanie barwy skóry. Ale to wcale nie był powód, żeby przypominać o tym jak okropnie wygląda.
Seval przerzuciła stertę papierów, którą zostawiła wczoraj w nieładzie. Udało jej się odkopać ostatnie wypracowanie. Szybko przeliczyła słowa i złośliwie postawiła wielki minus za pominięcie trzech wyrazów. Tym sposobem zakończyła pracę. Być może nie było to zbyt eleganckie zakończenie, jednak wcale jej to nie obchodziło. Po prostu była szczęśliwa, że kolejny raz wygrała wyścig z czasem.
Przeciągnęła się w fotelu, a na jej biurku zmaterializował się kubek gorącej kawy. Upiła mały łyczek i westchnęła z zadowoleniem. Nareszcie może zacząć kolejny ciężki dzień obfitujący w krzyki, wrzaski, narzekania i lamenty uczniów. Nie mogła się doczekać ich reakcji na widok ocen. Większość z prac była tak marna, że można było za nie dać jedynie epsilon. Kilku osobom udało się zdobyć delty z minusami. Na tym kończyła się skala ocen w jej klasie. Jestem zbyt pobłażliwa, pomyślała Seval, dopijając kawę. Lustro prychnęło.
-Brak ci podejścia do uczniów.- stwierdziło.- Nie nadajesz się na nauczycielkę.
-Chciałam zauważyć, że to *ja* dostałam tę posadę, a nie wypłowiały kawałek szkła, więc może wsadzić sobie ten komentarz w…
Pukanie do drzwi przerwało jej w najlepszym momencie. Nie znosiła, kiedy jej przerywano.
-Wejść!- krzyknęła.
W drzwiach pojawiła się malutka głowa bufinka. Ogromne zielone oczka zerkały na nią niemalże z poziomu podłogi. Długie uszy opadały ku ziemi, co sprawiało, że stworek wyglądał żałośnie i niewinnie. W łapkach trzymał zmiętą chusteczkę i uśmiechał się rozbrajająco.
-Dyrektor Hadmat wzywa szanowną profesor Senuvalian na dywanik. – powiedział bufinek i rozpłynął się w powietrzu, zanim zirytowana Seval zdążyła rzucić w niego stemplem do papieru. Lustro zaśmiało się i także znikło gdzieś w odmętach odbicia. W pokoju zrobiło się pusto. Nawet nie zdążyłam spytać się, o co właściwie chodzi, pomyślała ze złością.
Kobieta mruknęła niezadowolona i spojrzała w Nadprzestrzeń. Lustro siedziało przy stole i grało z bufinkiem w karty. Zwierzątko na widok Seval rzuciło karty i zaczęło uciekać, ale ze splątanymi nogami daleko nie uciekło. Lustro zerknęło na karty bufinka.
-Oszukiwałeś!- krzyknęło oburzone. Bufinek jęknął.
-Czego chce dyrektor?- spytała rzeczowo Seval. Lustro wstało od stołu i zrobiło kilka kroków w stronę stworka. Podniosło je za długie uszy i szturchnęło palcem w pękaty brzuch.
-Cały czas oszukiwałeś!- wrzasnęło.
-Mów w końcu.- pogoniła je zniecierpliwiona Seval. Bufinek zerkał to na lustro, to na Seval, nie wiedząc do kogo się odezwać. Po chwili zwinął się w kłębek i rozpłynął w powietrzu.- Spłoszyłeś bufinka!
-Przegrałem z nim swoje zdobienia. – burknęło lustro i odwróciło się plecami do Seval, najwyraźniej nie mając zamiaru z nią rozmawiać. Seval spiorunowała go wzrokiem, po czym opuściła Nadprzestrzeń, zostawiając lustro sam na sam ze swądem przypieczonej skóry. Znowu znalazła się w swoim fotelu, z pustym kubkiem w dłoni. Westchnęła głośno i odstawiła go na biurko. Pozbyła się wszelkich osłon, którymi obłożyła drzwi, wstała i najzwyczajniej w świecie wyszła.
Jej gabinet znajdował się w najdalszym zakątku budynku. Był tak daleko, że nikomu nie chciało się tam chodzić i panował w nim względny spokój. Cisza korytarza była pieśnią dla uszu styranych wysłuchiwaniem uczniowskich wrzasków, a miękki dywan ciągnący się przez całą jego długość sprawiał wrażenie wyjątkowo komfortowego. Nie żeby zaraz na nim spać, ale miał w sobie jakiś dywaniczny urok. Na kamiennych ścianach wisiały portrety uczonych, jak na porządną szkołę przystało. Z krzywych ram uśmiechali się nadęci ludzie, zerkając sarkastycznie i z niejaką uciechą w stronę przechodniów. Osobiście Seval kazałaby spalić wszystkie te gryzmoły, gdyż jej zdaniem psuły całą harmonię korytarzy.
Szczególnie nie lubiła obrazu przedstawiającego jej praprapraprapraprapradziadka Humcainra Wielkouchego, który nadymał się jeszcze bardziej niż przeciętni uczeni. Zastanawiała się, jakim cudem tak wielki człowiek zmieścił się na takim małym obrazie. Kiedy lepiej się przyjrzeć, można było zauważyć, że malarz odciął mu kawałek lewego ucha, nie mieszczącego się w ramach oraz kilka guzików wystających poza kontur. Siwa broda, jak na starszego człowieka przystało, była długa i chaotycznie opadała na wielkie brzuszysko niczym mały wodospad, który zupełnie przypadkiem zapomniał o prawie ciążenia. Seval nie potrafiła odnaleźć w nim żadnego podobieństwa. I wcale się nie starała. Jej dziadek, chociaż był wielkim człowiekiem, najwyraźniej pominął kilka lekcji prezencji, kiedy właśnie mówiono na temat klasy i dostojności. Na jego prawdopodobnie białym surducie malowniczym wzorkiem rozpełzały się tłuste ślady palców, ustępujące miejsca jedynie brązowym plamom kawy.
Seval dotarła do skrzypiących schodów i szybko zbiegła na dół. Stopnie biegły wzdłuż ścian wieży, zakręcając w kółko. Mogło się od tego nieźle zakręcić w głowie, jednak Seval nigdy nie narzekała na problemy z koordynacją ruchów. Już w połowie drogi do jej uszu dotarły dźwięki rozpoczynającego się dnia szkolnego. A mianowicie: krzyki, jęki, płacze, lamenty, żale, sporadyczne przekleństwa, wrzaski, tupot stóp i przytłumiony chichot. To ostatnie wyjątkowo ją irytowało. Stanęła przed drzwiami prowadzącymi do wieży, wzięła głęboki wdech, prostując plecy, by wyglądać na osobę zdecydowaną i pewną siebie. Delikatnie uniosła podbródek. Nacisnęła klamkę i zdecydowanym ruchem popchnęła drzwi prowadzące prosto do serca dżungli.
Szeroki korytarz był pełen uczniów. Bardziej przypominało to zoo niż jakąkolwiek poważną instytucję. Dzieci były w różnym wieku: od lat siedmiu do trzydziestu. Pomimo powszechnej opinii to właśnie ci najstarsi sprawiali najwięcej problemów.
-Bunck, postaw go na ziemię.- powiedziała Seval do jednego ze starszych chłopaków, stojących tuż przy wejściu do sali. Mały chłopiec dyndał pod sufitem jak kukiełka, zawieszony na jednej nodze. Kiedy spostrzegł profesor Seval, przeraził się jeszcze bardziej i chyba wolałby być dalej dręczony przez kolegów, którzy nawiasem mówiąc niepostrzeżenie kierowali swe kroki w stronę wyjścia, niż spotkać się oko w oko z legendarną wiedźmą. Seval od niechcenia machnęła palcem i dwoje rozbójników skamieniało tuż na rogu korytarza. Wiszący chłopiec spadł z hukiem na ziemię i rąbnął głową w posadzkę, po czym rozsądnie wziął nogi za pas i chwiejnie odbiegł w nieznanym kierunku. Kobieta nie zwróciła na niego uwagi. Za to wszyscy nagle zwrócili uwagę na nią. Z zapartym tchem przyglądali się profesor Seval idącej w stronę dwóch skamieniałych uczniów. Stanęła na linii ich wzroku i przyjrzała się uważnie rozdziawionym ustom i wytrzeszczonym oczom.
-Widzę, że dobrze się bawicie chłopcy.- powiedziała jadowicie spokojnym głosem.- Któż wpadł na ten durny pomysł, hm? Ach tak… Bunck Neymar, mój ulubieniec.
Gałki oczne Buncka nerwowo się poruszyły. Najwidoczniej wcale nie miał ochoty być ulubieńcem profesor Seval. Wszyscy starali się unikać jej jak ognia, gdyż z reguły zwrócenie jej uwagi kończyło się dość nieprzyjemnie. Obrzuciła znaczącym wzrokiem gapiów, którzy nagle zniknęli w dość niemagiczny sposób, dając pani profesor swobodę działania.
-Masz szczęście, że spieszę się na spotkanie, Neymar. – spojrzała się na sufit, a nieruchome dotąd ciała uczniów powędrowały za jej wzrokiem. – Podczas zwisania głową w dół do mózgu dociera więcej krwi. To sprzyja myśleniu, Neymar. Dalej, nie krępuj się, masz na to dużo czasu.
Odeszła, zostawiając jęczących uczniów dyndających pod sufitem. Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc jak jeden z nich umieszcza swoje śniadanie piętro niżej. Sunęła korytarzem niczym czarne widmo, rozsiewając za sobą mgiełkę strachu i paniki. Uczniowski instynkt samozachowawczy nakazywał im usunąć się z drogi mrocznej chmurze wędrującej w stronę drzwi gabinetu dyrektora.
Seval zastukała delikatnie, nie chcąc wystraszyć odźwiernego bufinka, który miał w zwyczaju znikać przy najmniejszym hałasie, zabierając w Nadprzestrzeń pęk kluczy. Drzwi lekko się uchyliły i wyjrzał z nich szeroko uśmiechnięty pyszczek bufinka. Jego długie uszy ciągnęły się po ziemi, a pęk kluczy pobrzękiwał zawieszony na szyi. Na widok Seval zwierzątko pisnęło i schowało się za drzwiami, zza których dobiegał niski głos dyrektora.
-Senuvalian, jak sądzę?- spytał zupełnie niepotrzebnie Hadmat. – Wejdź, moja droga.
Seval weszła, chociaż i tak zrobiłaby to nawet bez zaproszenia.
-Pan mnie wzywał, dyrektorze? – spytała obojętnie, siadając na sofie obitej skórą. Nie miała pojęcia czyją.
-Tak.- przyznał dyrektor, po czym odchrząknął, nie wiedząc od czego zacząć. Szczerze mówiąc, nie wiedział co podkusiło go do zadania tego pytania.- Senuvalian, powiedz mi najdroższa, lubisz pracę w naszej szkole?
Seval spojrzała na niego lodowatym wzrokiem, prawie zapominając z kim rozmawia. Dyrektor łagodnie odtrącił jej chłód i skierował na stojącą niedaleko szklankę z wodą. Na szkle pojawił się biały szron. Seval usiadła wygodnie i założyła nogę na nogę, co było dość nieodpowiednią pozycją, kiedy nosi się suknie. Kawałek zgrabnej kostki wysunął się spod materiału.
-Nie ma nic rozkoszniejszego od stada biegających dzikusów o poranku.- powiedziała z nieszczerym uśmiechem. Dyrektor odkaszlnął i zajął się przekładaniem papierków.
-Grunt to dobre podejście.- powiedział nieco zmieszany.- Lubisz wyzwania, prawda?
To pytanie ją zaskoczyło. Usiadła porządnie i przechyliła głowę. Wiedziała, że dyrektor wymyślił kolejną głupotę, z którą ona będzie musiała sobie poradzić. Cały Hadmat, pomyślała z goryczą. Przypomniała sobie, jak kiedyś wrobił ją w pilnowanie dzieciaków po godzinach. Od razu postanowiła o tym zapomnieć. Tym razem nie da sobie wcisnąć smoka w worku.
-Co ma pan na myśli? – spytała podejrzliwym tonem.- Chyba nie pilnowanie jakichś dzieci?
Dyrektor przełamał się i spojrzał jej prosto w oczy.
-To nie jakieś dziecko, Senuvalian.
-O nie…
-Daj mi skończyć.
Seval podniosła się z sofy i zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę wyjścia.
-Wychodzę. Nie namówi mnie pan na zostanie niańką.
-Poczekaj, moja droga. Nawet się nie obejrzała. Położyła dłoń na klamce z zamiarem otworzenia drzwi i poczuła na plecach dreszcz. Delikatne ostrzeżenie skierowane w jej stronę. Powoli odwróciła głowę i zmrużyła oczy. Hadmat trzymał w dłoni małą, srebrną kulę.
-To nie jest jakiś dzieciak.- powtórzył. – Zaszczyci nas obecnością sam książę Vantey.
Tego Seval nie mogła już znieść. Bo przecież nie mogła prawda?
-No pięknie! Najpierw moja siostrunia zmusza mnie do łażenia za hałastrą bachorów nie widzących niczego poza czubkiem własnego nosa, a teraz mam zostać opiekunką jakiegoś smarkacza, który jest sumą tych nieszczęść i pozjadał wszystkie rozumy z własnym włącznie?! – wybuchła. Dyrektor Hadmat ostrzegawczo ściągnął brwi.
-To nie prośba, Senuvalian.- zaznaczył.- To rozkaz.
Seval stanęła jak wryta. Jeszcze nikt nie użył wobec niej rozkazu. Do tego w tak brutalny sposób. Miała ochotę powiesić Hadmata na żyrandolu i zdzierać z niego skórę. Po kawałeczku. Zauważył jej nienawistne spojrzenie i zacisnął palce na srebrnej kuli. Poczuła niemiły uścisk w gardle i przełknęła ślinę. Stwierdziła, że jednak szkoda jej jest żyrandola.
-Skoro tak stawiasz sprawę, Hadmacie, uczynię co należy, żeby wychować to rozpieszczone szczenię na prawdziwego bojowego psa.- rzuciła obojętnie i wyszła, nie czekając na reakcję. Chciała trzasnąć drzwiami, ale nie była w stanie. Głęboko odetchnęła i weszła w Nadprzestrzeń.
Za każdym razem wyglądała tak samo. Znajdowała się w miejscu otoczonym szarą mgłą gdzie nie istniało nic poza nią i czasem. Zrobiła krok do przodu i z szarości wyłonił się czyjś kontur. Wysoki mężczyzna, niezbyt przystojny jak na jej gust, stanął tuż przed nią i spojrzał z góry. Jego pozbawione źrenic i tęczówek oczy wyglądały dość niepokojąco. Ubrany był, jak zwykle, w jakieś dziwne fatałaszki z różnych epok. Oparł dłoń na biodrze w dość dziwacznym geście i wykrzywił twarz.
-Och daj spokój.- powiedziała do niego znużona Seval.- Nie mam ochoty na twoje przedrzeźnianie.
-Wyglądasz jakbyś była przeżuta i wypluta przez trolla. – stwierdził z uśmiechem i przyjrzał się jej uważnie.- Po czym znowu połknięta, strawiona i…
-Dobrze! Zrozumiałam aluzję.- przerwała mu zanim dokończył w dość nieestetyczny sposób. – Powiedz raczej skąd wiedziałeś, że tu jestem.
-Nudziłem się. – powiedział, jakby było to zupełnie oczywiste.- Wiesz, tkwienie w czterech rogach potrafi być nużące.
-Dziwne z ciebie lustro. – podsumowała i obeszła go dookoła, kierując się w stronę drzwi, nie wiadomo jakim cudem stojących w samym środku nicości.- Wracam do siebie.
Otworzyła je, po czym z wielkim hukiem zamknęła z drugiej strony. Gdyby nicość miała ściany, pewnie popękałyby w niektórych strategicznych miejscach, po czym runęły zawstydzone swoją słabością wobec gniewu Seval.
Kiedy ponownie znalazła się w swoim pokoju, mogła w pełni poddać się narastającej frustracji. Zamaszystym gestem zasłoniła okno, przez które wpadały do środka irytująco radosne promienie słoneczne. Ciężkie kotary nie przepuszczały światła i wspaniale tłumiły dźwięki dobiegające z dziedzińca. Kiedy wokół zapanował mrok, klasnęła w dłonie. Pod sufitem pojawiły się trzy płonące ogarki, spowijających pomieszczenie w pomarańczowej poświacie. Seval zsunęła wszystkie przedmioty z biurka do szuflady, a te, które spadły na ziemię spopieliła wzrokiem. Zawsze, kiedy się denerwowała, zaczynała sprzątać.
Stojące na półce lustro zawibrowało cicho i rozejrzało się po pokoju.
-Ciemno tu jak w zakamarkach Ghruntagu.- zauważyło. Seval nawet na nie nie spojrzała. – Zły humorek, jak widzę. Czyżby dyrektor przydzielił ci dodatkową eskortę dzieciaków?
Seval mruknęła coś pod nosem, najwyraźniej sama do siebie. Lustro sprytnie stwierdziło, że na razie lepiej jest milczeć. Nie miało ochoty znowu spotkać się ze ścianą. Kobieta wzięła się za układanie ciężkich woluminów w biblioteczce. Kiedy otworzyła szklane drzwiczki, ze środka wyfrunęła rodzinka moli, po czym zapikowała w dół, z zamiarem posmakowania dywanu. Seval nie lubiła moli za to, że zżerały jej ubrania. I dywany. Tuż przed zetknięciem z cennym nabytkiem, grupa owadów rozczłonkowała się w powietrzu.
Lustro głośno przełknęło ślinę.
-Masz jakiś problem?- spytała Seval.
-Skądże znowu!- odparło zdecydowanie.
-To dobrze.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 12:16  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Podoba mi się :D
I taka mała prośba: wypisz oceny z ich polskimi odpowiednikami i napisz czym dokładnie jest ta Nadprzestrzeń


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 12:38  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 8 lut 2010, o 16:13
Posty: 186
Lokalizacja: Warszawa
Offline

Podejrzewam, że można to z powodzeniem przełożyć na amerykańską skale
A - 5 - alfy
B - 4 - bety
C - 3 - gammy
D - 2 - delty
E - 1 - epsilony
Ale to już tylko moje przypuszczenia i niech autorka potwierdzi/zaprzeczy.

Przy okazji, Hunt3r, piszesz to 'na bieżąco' czy masz tego więcej odłożonego w 'szufladzie'. Jeżeli jest tego więcej, to nie każ nam czekac i wrzucaj wszystko ;)

W całym tym chaosie jest porządek. Takie absurdalno-prachettowskie klimaty, podane w zdecydowanie bardziej strawnym dla mnie sposób (Prachetta nie trawię - choć jego humor uwielbiam ;P).
Jedyne co mi odrobinę przeszkodziło to przy fragmencie z grą w karty, nie mogłem się od razu połapać kto co mówi, i musiałem się drugi raz w to wczytać.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 14:13  
Strażnik granicy
Dołączył(a): 9 lut 2010, o 21:24
Posty: 58
Offline

potwierdzam przypuszczenia Kielby co do ocen ;) hmmm... mam napisany jeszcze kawałek ale wolę się znęcać nad ludźmi, poza tym niedługo będę musiała zrobić małą przerwę w pisaniu (matura, niech ją piekiełko pochłonie) i drugie 'poza tym': piszę jeszcze drugą książkę, na której bardziej skupiam swoją uwagę, więc wolę rozłożyć to jakoś w czasie ;]
Co do Nadprzestrzeni, powiedzmy, że jest to miejsce, gdzie nie ma absolutnie nic i właściwie ono także nie istnieje ;d
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 16:23  
Avatar użytkownika

Generał
Dołączył(a): 8 lut 2010, o 16:33
Posty: 283
Lokalizacja: Gdynia
Offline

Przyjemnie się czyta. Chaosu jest trochę, jakbyś nie nadążała za myślami, pisząc. Ja tak to odczułem. Ogólnie bardzo pozytywnie. Chociaż to nie mój klimat, muszę przyznać, że dobry tekścik. Tak jak napisał mKiełba, fragment z grą w karty jest niezrozumiały. Trzeba się mocno wysilić, żeby coś z niego pojąć. Są też wątki gdzie się załamuje płynność, jak znajdę chwile, to postaram się je wskazać. ;) A ten drugi tekst i książka są w podobnym klimacie?:P


"Mijam ich, jestem świadkiem naocznym.
Jak nie Hagel w windzie, to Platon w nocnym.
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku.
Świat jest pełen filozofów."
— Łona
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 19:01  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 3 lut 2010, o 21:51
Posty: 200
Lokalizacja: Wrocław
Offline

Ech, ale mam zdolną Siostrę... ;)


Nea we wszystkich przypadkach: M: Nea, D: Nei, C: Nei, B: Neę, N: Neą, Msc: Nei, W: Neo ;]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 19:08  
Strażnik granicy
Dołączył(a): 9 lut 2010, o 21:24
Posty: 58
Offline

Ammon napisał(a):
A ten drugi tekst i książka są w podobnym klimacie?


Nie, to zupełnie coś innego. Więcej powagi, wplecionych wątków filozoficznych, więcej dbałości o szczegóły, styl itp. Ale też fantasy ;)

Nea napisał(a):
Ech, ale mam zdolną Siostrę...


cóż... rodziny się nie wybiera xP
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 29 kwi 2010, o 20:03  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 4 mar 2010, o 11:52
Posty: 125
Lokalizacja: Wałbrzych
Offline

bardzo ciekawe :) czekam na dalszy ciąg
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 1 maja 2010, o 12:53  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 4 lut 2010, o 10:29
Posty: 115
Lokalizacja: Wrocław
Offline

Świetny wstęp. :) Brakuje paru przecinków i gdzieś tam coś tam mi nie pasowało w składni, ale to tylko drobne korekty. :) Sama przyjemność czytania przysłania te niedoskonałości. Naprawdę zabawny i ciekawy tekst.

Lustro the best. ! :)


Spike, my love! ^^
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 18 maja 2010, o 17:24  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 4 mar 2010, o 17:28
Posty: 94
Offline

Fajniuche opowieści :) Mi się bardzo podobały..I ta Seval..Taka zbutnowana lekko.. :D


"υ¢zυ¢ια яzą∂zą яσzυмєм." - тяzє¢ιє ρяαωσ мαgιι ."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 8 cze 2010, o 14:06  
Strażnik granicy
Dołączył(a): 9 lut 2010, o 21:24
Posty: 58
Offline

Oj zupełnie zapomniałam o pisaniu opowiadanka ^^' Następny króciutki fragment, nie najwyższych lotów gdyż albowiem chyba wybiłam się z rytmu... ;P


Po raz kolejny przestawiła grube tomiszcze ‘Magicznych zagadek Koberga’ i wymiotła spod niego nieistniejący kurz. Kiedy tak przekładała książki z miejsca na miejsce, jej zły nastrój nieco ostygł i była w stanie wydusić z siebie nieco więcej zgryźliwych uwag niż chwilę temu. Lustro bardzo się ucieszyło, a także odetchnęło z ulgą, kiedy zaczął wracać jej normalny nastrój.
-Wyobrażasz to sobie? Mam zajmować się królewskim bachorem.
-Niesłychane.
-To po prostu jawna kpina. Tak mi dziękują za przywrócenie renomy tej rozwalającej się skorupie przez pomyłkę nazwanej szkołą…
-Słuszna uwaga.
-Nawet nie zwiększyli mi za to pensji! Złodzieje!
-Owszem.
-Co za ludzie żyją na tym świecie… Rzekłabym raczej: potwory.
-Masz rację.
-Przestań.
-Tak jest.
-Mówię serio.
Lustro westchnęło i dało za wygraną. Seval, zirytowana, powróciła do swoich normalnych zajęć, czyli ogólnie rzecz biorąc picia kawy i przeglądania papierów. Z niesmakiem spojrzała na dno kubka i pstryknęła palcami. Na jej biurku pojawił się bufinek. Zwierzątko, przerażone tak małym dystansem dzielących je i Seval, odskoczyło do tyłu i z łoskotem spadło na podłogę.
-A spróbuj tylko zostawić sierść na dywanie…- pogroziła leżącemu na ziemi bufinkowi. Z trwogą zwiesił długie uszy, a w jego oczach odmalował się niewypowiedziany strach.- Kawa się skończyła.
Seval nie zdążyła dokończyć zdania, a bufinek rozpłynął się w powietrzu, po czym w jednej sekundzie był z powrotem, trzymając w łapkach dzbanuszek z życiodajnym naparem. Sądząc po jego minie i nerwowym przestępowaniu z łapki na łapkę, kawa była gorąca.
-Pani kawa.- powiedział służalczym tonem.
-Idealnie.- raczyła mu odpowiedzieć Seval, nie odwracając wzroku od niezwykle fascynujących sprawdzianów. Znęcanie się nad bufinkami zaliczało się do długiej listy jej sadystycznych przyjemności. Dopiero, kiedy usatysfakcjonowana znalazła kolejny błąd, przypomniała sobie o małym zwierzątku, które ze łzami w oczach przygryzało wargę. –Postaw to tutaj.
Odsunęła stos kartek, robiąc miejsce na dzbanek. Wdzięczny bufinek w mgnieniu oka odstawił naczynie, po czym zniknął w pośpiechu. Dolała sobie kawy i upiła łyczek.
Degustację przerwało lustro.
-Spójrz na to.- powiedziało. Wraz z odbiciem pokoju schowało się w rysie, odsłaniając zupełnie nową wizję. Przed wejściem do szkoły stał mały książęcy orszak, pełen ludzi w lśniących zbrojach i idiotycznie barwnych szatach. Na jego czele podążała zdobiona kareta prowadzona przez śnieżnobiałego konia. Zatrzymała się tuż przed bramą, gdzie, niczym palik wśród walącego się ogrodzenia, sterczał dyrektor.
-Zrób głośniej.- poleciła, a lustro podkręciło głos.
Dyrektor skłonił się przed otwierającymi się drzwiczkami powozu.
-Witam waszą książęcą mość w naszych skromnych progach.- powiedział, przywołując na twarz pseudouśmiech. Z karety wysiadł chłopiec mający około lat piętnastu. Machnął niedbale ręką i dyrektor się wyprostował.
-Co to?
-Szkoła, paniczu.- odpowiedziała przymilnym tonem krzątająca się dookoła niego opiekunka.
-To nazywacie szkołą?- spytał nienaturalnie podniesionym głosem.- Ta kupa walących się murów?
-Już go lubię.- mruknęła ironicznie Seval.
Dyrektor wyglądał na nieco speszonego. Rzucił okiem na budynek, z którego tynk odpadał wielkimi płatami, a spróchniałe drewniane ramy w oknach skrzypiały zniechęcająco.
-No…- zająknął się. – Z wierzchu być może nie wygląda najlepiej. Ale wasza książęca mość raczy zajrzeć do środka.
-Nie sądzę.- odparł zadufany książę i odwrócił się na pięcie.- Jedziemy stąd. Nie wejdę do tego brudnego… budynku.
-Ależ książę! Nasza szkołą jest jedną z najlepszych w całym królestwie.- zapewniałrozpaczliwie dyrektor.- Nigdzie wasza wysokość nie znajdzie bardziej wykwalifikowanej kadry niż u nas. Być może nie wiadomo jeszcze waszej wysokości, że to właśnie u nas jedną z nauczycielek jest czarodziejka Senuvalian.
-Senuvalian?- spytał zaintrygowany książę.- TA Senuvalian?
-Oho… - mruknęła Seval.- Widać, że staruszkowi bardzo zależy na tych dodatkowych funduszach. Czyżby jego barek opustoszał?
Dyrektor odchrząknął i pokazowo pstryknął palcami, a u jego stóp pojawił się bufinek, który ukradkiem dmuchał w łapki. Książę otworzył usta ze zdumienia.
-To ona? Myślałem, że…
-Ależ nie książę, to nie Senuvalian. To jeden w naszych posłańców.- wytłumaczył pospiesznie Hadmat i zwrócił się do zwierzątka.- Idź po czarodziejkę.
Bufinek jęknął, a dyrektor posłał mu znaczące spojrzenie. Zniknął.
Pojawił się w samym kącie pokoju, gdzie Seval oddawała się przyjemności podglądania swoich przełożonych. Lustro wróciło na swoje miejsce.
-Pewnie liczy na to, że zrobisz małe hokus-pokus.- powiedziało ironicznie unosząc brew. Seval wzięła głęboki wdech, dając sobie czas na zastanowienie. Wymruczała pod nosem kilka przekleństw i poczuła się lepiej.
-Pani już wie?- spytał niepewnie bufinek.
-Tak, wiem.- odpowiedziała, a zwierzątko znikło. Spojrzała na lustro. –Idziemy.
-Przepraszam… my?- spytało z niedowierzaniem.
-Musimy czymś zainteresować jego idiotyczną dziecinność.- prychnęła.- Gadające zwierciadło jest dobre jak wszystko inne.
-Gadające zwierciadło…- burknęło urażone.- W dzisiejszych czasach nikt już nie zwraca uwagi na piękno moich ram…
-Nie biadol. – rzuciła.
Weszła w Nadprzestrzeń, trzymając w dłoni zbuntowane lustro. Wszystko tu wyglądało tak, jak ostatnim razem, czyli najnormalniej w świecie nie wyglądało w ogóle. Przeszła kilka kroków prosto ku ukrytym w nicości drzwiom.
-Tylko mnie nie upuść.- przypomniało stojące za jej plecami lustro.
Odwróciła się i uciszyła je spojrzeniem, ale nie zdołała przełamać uporu, jaki zwykle pojawiał się podczas kontaktu czyjejś dłoni z antycznymi ramami pełnymi zdobień.
-Rozumiem, że dbasz o swoje klejnoty, ale to nie czas na zabawę w faceta.- przypomniała, otwierając drzwi.
Przeszła przez zasłonę i znalazła się tuż za plecami księcia. Zaskoczony chłopiec odwrócił się i spojrzał jej prosto w oczy, z początku nie dowierzając, a następnie starając się pokazać swoją wyższość nad żywą legendą Senuvalian.
-Jesteś tą słynną czarodziejką, jak mniemam?- spytał.
-A ty jesteś tym słynnym księciem, jak sądzę?- odpowiedziała mu pytaniem, akcentując szczególnie jego tytuł. Książę zmarszczył brwi w odpowiedzi na jawną ignorancję jego statusu. Widocznie liczył na głęboki pokłon i całowanie butów. No cóż, chyba się przeliczył.
-Jestem wysoko urodzonym królewskim synem.- podkreślił, chociaż jego głos nie brzmiał tak pewnie, jak przed chwilą.- Powinnaś się ukłonić.
-Ależ, panie, nie śmiem zniżać się do twego poziomu.- odparła chłodno.
Młody książę nadął policzki, a opiekunka jęknęła przerażona. Rycerze z orszaku zbliżyli się na wyciągnięcie miecza. W tym momencie dyrektor się ocknął.
-Spokojnie, wasza książęca mość, Senuvalian z pewnością chciała jedynie uszanować twą pozycję. Prawda?- zwrócił oczy ku Seval, która w odpowiedzi ciskała pioruny. Wkrótce uznała tą walkę za bezsensowną, lecz jej druga, wredniejsza osobowość już obiecała rewanż. Zacisnęła pięści, zupełnie zapominając o trzymanym w ręce lustrze. Rama jęknęła i powierzchnia zwierciadła zafalowała.
-Ała!- krzyknęło.- Nie ściskaj mnie tak!
Książę odskoczył przerażony, wpadając na jednego ze zdumionych rycerzy. Reszta orszaku także zrobiła krok do tyłu, a Seval, zrozumiawszy sytuację, uśmiechnęła się pod nosem.
-Oczywiście.- przyznała dyrektorowi rację. Spojrzała ukosem na lustro tak, by wszyscy zwrócili na nie uwagę.- A teraz proszę mi wybaczyć, książę, lecz właśnie pracowałam nad odczarowaniem tego nieszczęśnika. Cóż, przeszkodził mi podczas rzucania czarów i… każdemu może się zdarzyć zły humor, prawda?
To mówiąc, weszła w Nadprzestrzeń, znikając za granicą książęcej percepcji. Lustro spojrzało na nią z wyrzutem. Wiedziała już na co się zanosi, więc szybko przeszła na drugą stronę międzyświata, ku drzwiom do swojego pokoju. Nie zdążyła dotknąć klamki, a lustro położyło jej dłoń na ramieniu. Nawet przez gruby materiał sukni czuła jej przenikliwy chłód. Po chwili zdrętwiała jej ręka i odwróciła się, by spojrzeć w twarz pełną złości. Lustro patrzyło na nią spod oka, w którym wirowały jakby kawałki ostrego szkła.
-Nigdy więcej tego nie rób.- powiedziało lodowym tonem.
Seval drgnęła, jakby przez jej emocjonalnie odizolowany umysł przecisnęła się mikroskopijna cząstka niepokoju. Spojrzała na ramę i zauważyła na jej nieskazitelnie gładkiej powierzchni wysadzanej klejnotami malutką ryskę. Musiała w złości niechcący wbić w nią paznokieć.
-Przepraszam.- odpowiedziała na pozór spokojnie.
Wyraz twarzy lustra złagodniał. Wytarło zalegającą w kąciku oka łzę i odeszło w stronę wyimaginowanej ławy, na której stała beczułka z czerwonym winem. W pełni ostentacyjnie ją zignorowało. Niezrażona tym faktem wzruszyła ramionami i weszła do swojego przytulnego pokoju.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 8 cze 2010, o 14:46  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Jak dla mnie super! Cieszę się, że wreszcie dodałaś kolejną część i z niecierpliwością czekam na następną.


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 12 cze 2010, o 18:59  
Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 10 maja 2010, o 19:16
Posty: 19
Offline

ja również czekam z niecierpliwością ;)
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 25 sty 2011, o 00:18  
Strażnik granicy
Dołączył(a): 9 lut 2010, o 21:24
Posty: 58
Offline

Tak sobie pomyślałam, że miło by było wrócić do tej opowieści ^^ Na początek lekki fragment, gdyż muszę znowu wczuć się w klimat :P


Spojrzała na zegar. Ziarna piasku w szklanej rurce wskazywały na to, że za kilka minut zaczyna się lekcja. Ostrożnie postawiła lustro na półce. Widocznie poczuło się bardzo urażone, gdyż nawet nie zostało, aby się z nią podroczyć.
-Jakieś ty wrażliwe…- mruknęła, ale odpowiedziało jej tylko uparte milczenie.
Zirytowana chwyciła pióro, atrament i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. W typowy dla siebie, szyderczy sposób omiotła spojrzeniem portrety swoich niezbyt wdzięcznych przodków. Po raz kolejny stwierdziła, że w całej rodzinie tylko ona była normalna. No… prawie. Przypuszczała, że jej krewni nawdychali się zbyt dużo oparów rtęci i innych żrących substancji, które w znacznym stopniu wypaliły im mózgi. Wzdrygnęła się na samą myśl o dołączeniu do tego pocztu dziwaków i odmieńców.
Jej osoba wypełniła szkolny korytarz niczym cisza zwiastująca nadejście burzy. Jak zwykle, z głową uniesioną ponad wszystko dokoła, poszybowała majestatycznie w stronę drzwi od klasy. Klamka wygięła się pod ciężarem jej woli i ustąpiła z jękiem, oznajmiając przybycie wielkiej czarodziejki Senuvalian.
Pomieszczenie, pomijając brak okien i kopcące pod sufitem świece, było przytulne. Ściany ozdobione gobelinami przedstawiającymi krwawe sceny walk zdawały się idealnie komponować z nastrojem czarodziejki. Podłogę pokrywały wycięte w ciemnym drewnie znaki. Seval lubiła straszyć nimi uczniów i pomimo wielokrotnych skarg nigdy ich nie usunęła. Cała tajemnica polegała na jednym małym szczególe… Te znaki nie były zwykłymi bazgrołami, a wypracowanym i tkanym przez wiele lat zabójczym zaklęciem. Nie zostało ono skończone. Według krążącej wśród uczniów legendy jedynie Seval wiedziała, w którym miejscu należy nanieść poprawki, aby uruchomić machinę zniszczenia.
-Witam waszą wysokość.- rzuciła od niechcenia Seval na widok puszącego się w pierwszej ławce księcia. Był, jak stwierdziła Sev, zbyt młody lub zbyt głupi aby zrozumieć jej ironię i pogardę zawartą w dwóch ostatnich słowach. Uśmiechnęła się do siebie, widząc jak młodzieniec z typowym dla arystokratów wyrazem twarzy przyjmuje honory. - Ostatnio omawialiśmy magiczne wiązania, tak?
-Tak, profesor Senuvalian. - odpowiedziała chórem cała klasa.
-Nalie’ha. Pokaż mi swoją księgę.
Mała dziewczynka z rudą czuprynką wstała i szybkim krokiem podeszła do biurka, przy którym Seval delektowała się kawą dostarczoną przez wyjątkowo domyślnego bufinka. Nalie'ha wręczyła jej opasły tom pokryty przypalaną skórą. Czarodziejka otworzyła go na ostatniej zapisanej stronie. Przed jej oczami tańczyły wytopione w kartce litery. Małe zaklęcie było jeszcze niedojrzałe, nie nabrało mocy. I całe szczęście, pomyślała Seval zmieniając ostatnie słowa, które uznała za błąd.
-Nigdy nie powinnaś używać wzmocnienia przy tak delikatnych zaklęciach. - upomniała dziewczynkę Seval. - Na niektóre rzeczy zwyczajnie potrzeba czasu.
Profesor oddała Nalie’ha księgę i odprowadziła ją wzrokiem na miejsce. Pozostali uczniowie ukradkiem pozmieniali swoje zaklęcia, które odpisali tuż przed lekcją. Seval przeszła przez salę, szeleszcząc suknią. Nikt, poza księciem oczywiście, nie miał odwagi się odwrócić, by spojrzeć cóż takiego profesor Senuvalian wyciąga ze swojej magicznej gabloty. Książę Vantey zdążył zauważyć jedynie kulę wielkości kurzego jaja zanim Seval odwróciła się i wbiła w niego mordercze spojrzenie. Ciało księcia wypełnił niepokój i niebywałe uczucie chłodu. Oczy zaszły mu mgłą i nie był w stanie zobaczyć cóż takiego skrywało wnętrze gabloty.
Profesor zatrzasnęła drzwiczki i zabezpieczyła zamek zaklęciem, co zwykła czyni odkąd słynny Sekehi lai Navte, któremu marzyło się zostać arcyzłodziejem, nie rozkręcił potężnych zawiasów. Jednak drzwiczki od gabloty były tak ciężkie, że wypadając przygniotły go do ziemi, łamiąc mu większość żeber i nos. Na szczęście dla Senuvalian i nieszczęście dla niego, profesor odnalazła go pierwsza, zanim któreś z pozostałych dzieci zajrzało do środka przeszklonej szafy, bądź co gorsza dotknęło jakiegokolwiek niebezpiecznego przedmiotu. Sekehi został wydalony ze szkoły. Ale jak wszyscy wiedzieli, tak naprawdę został usmażony przez profesor Seval i upchany w wielkiej urnie stojącej na środku szkolnego holu.
Seval podeszła do biurka i postawiła na nim mały stojak na trzech nogach ozdobiony ochronnymi glifami. Delikatnie umieściła na nim niewielką szklaną kuleczkę. Wewnątrz niej wirowały czerwone plamki. Gdy tylko zetknęła się z metalem, wydobyły się spod niej kłęby pary, a stojak rozżarzył do czerwoności.
-Czy ktoś z was wie co to takiego?- spytała Seval. Milczenie klasy powiedziało jej, że jednak nie wiedzieli.- To Leih Tyacc. Oko Duszy. Wystarczy kropla tego płynu, aby wyssać życie ze wszystkich tutaj obecnych. W czasach dynastii Bahrr roztworem z Oka znaczono ciała apostatów. Człowiek naznaczony Okiem Duszy zatraca się w magicznym szale, który spala od wewnątrz jego ciało, a duszę odsyła do Ghruntagu.
-To straszne… -jęknął ktoś z końca klasy.
-Leih Tyacc rzeczywiście jest strasznym narzędziem. Ale po dodaniu do niego odrobiny odpowiedniej magii…- Seval przesunęła dłonią nad stojakiem, a roztwór wewnątrz kuli przestał wirować i zmienił odcień na złoty. - Może służyć jako niesamowicie skuteczny środek leczniczy. Podobno jest tak silny, że przywraca do życia tych, którzy nie zdążyli jeszcze przekroczyć bram Alahorii.
Książę Vantey wpatrywał się z niedowierzaniem i fascynacją w złotą kulę. Senuvalian zmarszczyła brwi, a płyn znów zmienił odcień na czerwony. Podniosła Oko Duszy i ukryła w dłoni.
-Leih Tyacc może czynić cuda. Jest tylko jeden, a w zasadzie kilka problemów. Po pierwsze, trzeba znać zaklęcie ochronne aby w ogóle dotknąć kuli z płynem. Po drugie, należy odpowiednio dobrać dawkę, aby uzyskać optymalny efekt. Po trzecie, aby zmienić moc niszczenia w moc leczenia konieczna jest znajomość czaru przemiany, a ten zna tylko jedna osoba.
Seval poczekała, aż ucichną podniecone szepty i uczniowie skupią się na tym, co najważniejsze. Twarz profesor przybrała poważny wyraz. Obracała w dłoni kulę, która co chwilę zmieniała odcień z czerwonego na złoty i odwrotnie. Tak, musiała to przyznać, popisywała się przed grupką małolatów. Delikatnie uniosła Oko Duszy nad swoją dłonią i wlała w nie zaklęcie dezaktywujące. Oko zbielało i ponownie opadło na dłoń. Płomień świec przygasł, jeszcze bardziej pogrążając twarz Seval w mroku.
-I najważniejsze… - powiedziała po chwili milczenia.- Nikt nie ma prawa do decydowania o czymś życiu lub śmierci.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tutuł gdzieś się zapodział ^^'
PostNapisane: 31 sty 2011, o 12:34  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 27 lis 2010, o 17:54
Posty: 148
Lokalizacja: miasto pod Poznaniem
Offline

fajne opowiadania.
Oczywiście lustro jest najlepsze. :lol:


Jestem ulubienicą Lorda Rahla
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL