Teraz jest 21 wrz 2018, o 03:55



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 17:41  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Mam do was takie pytanie: czy wzięlibyście przykład z Terrego i napisali byście książkę tego samego gatunku, fantasy?


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 17:46  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Ja tak, od kilku lat marze o tym żeby napisać swoją własną książke, jednak nie mam na to czasu a poza tym jestem za bardzo krytyczny wobec swoich wypociń jeśli już skrobne pare zdań


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 19:24  
Avatar użytkownika

Filar Świata
Dołączył(a): 12 kwi 2010, o 19:44
Posty: 113
Offline

Jak najbardziej. Mam już sporo pomysłów, fabuła zaczyna sklejać się w całość, więc kto wie. Może za parę lat ktoś sięgnie po moją księge :D


"Życie jest filmem, a ty jesteś jego reżyserem. Nakręć je tak aby było dobrym filmem, który nigdy się nie znudzi."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 19:28  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Ja piszę, mam fabułę:
Pewien głupi i niezdarny czarnoksiężnik zabawiał się czarną magię. Nie wszystko potrafił jednak jak najlepiej. Przez swe błędy wyrządził wiele szkód. Pewien prorok z Cesarstwa Delmarskiego, przepowiedział, że jeśłi dalej będzie się w to zabawiał, wyrządzi ogromne szkody wielu rodzinom. Niektórzy ludzie wcześniej chcieli go obalić, a inni bronić. Uznał, że ten prorok to sługa szatana i w zemście co przepowiedział i tak się stało chce go zabić i zaczęła się wojna.

Fajne czy nie co o tym sądzicie?


On miał dar prorokowania, to był jeden z pewnego zakonu.

//Łączę posty. Proszę na przyszłość używać opcji "Edycja". Margoo


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 19:35  
Avatar użytkownika

Filar Świata
Dołączył(a): 12 kwi 2010, o 19:44
Posty: 113
Offline

Ciekawe. I ten czanoksiężnik z czasem tej wojny i próbie zabicia proroka staje się zły, niegodziwy i spełnia przepowiednie? Sam nie wie kiedy się taki stał?


"Życie jest filmem, a ty jesteś jego reżyserem. Nakręć je tak aby było dobrym filmem, który nigdy się nie znudzi."
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 19:43  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Zawsze lubił praktykować magię. Próbował przekonać ludzi, że nie będzie zabawiał się w to. Więc założono mu magiczny przedmiot na ręce. Następnego dnia tego nie miał, a okoliczności gwałtownie się zmieniły. Postanowił zdobyć armię, wiedzę o magii i władzę.


On nie był prorokiem ten czarnoksiężnik. Rycerz zakonu był prorokiem.



// Znów to samo :( Margoo


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 19:51  
Avatar użytkownika

Strażnik granicy
Dołączył(a): 24 sie 2010, o 17:41
Posty: 70
Lokalizacja: Bydgoszcz
Offline

Ciekawe ;) Też kiedyś próbowałem, ale nie wyszło zbytnio (3 rozdziały napisałem xD) Teraz ani czasu ani pomysłów nie mam więc jak na razie nic z tego :D


Jest czas, w którym żyjesz.
Czas, w którym powinieneś żyć.
Ten czas może być magiczny, kiedy go przeżywasz.
Wiesz wtedy, że nigdy więcej nie zobaczysz takiego czasu
...a potem... któregoś dnia budzisz się i zdajesz sobie sprawę, że to jednak nie twój czas
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 20:49  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Fragment:

"Drenzart i Smoczy Wojownik rozbili niewielki obóz na polanie otoczonej potężnymi gąszczami."

Rano:
"Wstał już świt, słychać było śpiew ptaków i bydła ryk wyprowadzanych na pole. Drenzart lekko się przebudził. Usiadł po turecku przecierając lekko oczy. Zauważył jak coś się rusza za gąszczami, przypominało to bydle, albo jakieś inne zwierze. Chciał usnąć, lecz głośny i donośliwy ryk bydła nie dał mu spać. Sięgnął po bukłak z wodą, biorąc kilka łyków. Odkrył skórę, podchodząc do dowódcy silnie go poruszając.
- Ern, wstawaj już, musimy dojść po południu do księcia nim patrol bladnarczyków tu przejdzie.
Ern nie reagował, więc ten bardziej go poruszył odkrywając skórę.
- Ern, wstawaj - mówi Drenzart. Ern przetarł oczy mówiąc:
- Daj mi chwilkę - odrzekł cicho. Wiał silny i zimny wiatr, zrobiło się mu zimno i zerwał się czym prędzej sięgając po bukłak i pijąc troszkę wody.
- Jestem głodny - powiedział donośnie sięgając po rzeczy, broń, plecak.
- Tak samo jak ja. Jestem dobrym i doświadczonym wędrowcem. Przyzwyczaiłem się do tego. Około czterech mil stąd znajduje się wioska, może jakichś gospodarz nas łaskawie da nam coś do zjedzenia. - mówi Drenzart.
Ten westchnął, zwinął namiot i zabrał resztę rzeczy.
Reszta też się pośpiesznie zbierała swe rzeczy.
- Konie są głodne, też je będzie trzeba nakarmić - powiedział inny żołnierz.
- Wszystko w swoim czasie. Pierw pojedziemy do wioski najbliższej, leży na leśnych wzgórzach. - rzekł wędrowiec (Drenzart).
- Ludzie o tej porze jeszcze śpią i... - mówi ten sam żołnierz.
- I słyszysz bydło? Więc nie będzie zbyt wielkiego problemu. - przerwał mu Drenzart.
- Masz waść rację, wędrowcze. - odpowiedział z krzywą miną.
Drenzart założył pas z mieczem w pochwie, mieszkami i sakiewkami pieniędzy. Założył łuk i swe dwa kołczany, zwinął skóry i namiot kładąc go na konia. Za nim wężowe plącze cicho się przysuwało się do niego co raz bliżej i bliżej sycząc, jak by ostrzegały go. Ten niczego nie słyszał, te węże owinęły jego prawą nogę, Drenzart jedynie czuł jak coś się po nim rusza. Odwrócił się do pozostałych, rzekł:
- Opóźniamy się przy waszym żółwim tempie, szybciej, jeśli chcecie szybko zjeść. - tedy chciał wejść na konia, ale zauważył węże na nodze i dobywając sztyletu ukąsiło go plącze. Straszliwie go to zabolało, lecz miał w ręku broń i przeciął je zdejmując je z nogi. Ern jedynie zauważył jak się zwija z bólu. Podbiegł do niego, depcząc zabite plącze wężowe.
- Co się stało? - zapytał go. Po chwilce zwrócił uwagę na to po czym depcze.
Po jakimś czasie dotarli do wioski. Tam zjedli,a Drenzartowi pomogli.


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 30 wrz 2010, o 21:34  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Wydarzenia toczył się dalej, a wszystkiego dowiecie się gdy po nią sięgniecie. Jak wydam to wam to powiem i powiem gdzie szukać i jak.


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 1 paź 2010, o 14:33  
Filar Świata
Dołączył(a): 31 sty 2010, o 11:53
Posty: 885
Offline

Bartku, sugerowałabym to umieścić w dziale Nasza twórczość, a tak poza tym to strasznie rażące są błędy gramatyczne.


Pozdrawiam wszystkich :D
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 1 paź 2010, o 14:50  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Z gramatyki taki sobie, ale z ortografii zarąbisty.

To da się zmienić, w wolny czas to nadrobić.


// Połączyłam posty Margoo


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 1 paź 2010, o 15:10  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 27 cze 2010, o 13:32
Posty: 15
Offline

Jasne, że bym cos napisała i to tylko w takim gatunku! Szczerze mówiąc, to już nawet zaczynam tworzyć. Mam kilka rozdziałów opowieści, którą kiedyś zamierzam wydać.

Fragment:

Wtem uciekinierzy usłyszeli donośne bicie dzwonów. Znaczyło to tylko tyle, że musza się pośpieszyć, bo odkryto ich zniknięcie. Pędzili galopem nie oglądając się za siebie. Byli coraz bliżej bramy, ale wiedzieli również, że nie przejadą przez nią niezauważeni. Rycerze, postawieni już w stan najwyższej gotowości, pewnie pilnowali wrót do Pathack.
Gdy wreszcie dotarli do bramy, stało przy niej już dziesięciu mieczników. W oddali stali łucznicy, którzy natychmiast zaczęli do nich strzelać.
- Stać w imieniu Księcia Evila! - wrzasnął jeden z rycerzy.
Oni jednak nawet nie zwolnili. Przejechali koło rycerzy, którzy obawiając się stratowania, odskakiwali na boki. Łucznicy wypuścili kolejne strzały. Ominęły ich wszystkie, prócz jednej, która ze świstem pomknęła ku głowie Crisa. Chłopak bez namysłu zastawił się mieczem, odbijając strzałę. Karyan patrzyła na to ze zdumieniem. Nie widziała jeszcze by komuś udał się taki manewr podczas jazdy konnej! Zamierzała zapytać Crisa, gdzie się tego uczył.
Wtedy nadleciały kolejne strzały. Jedna z nich trafiła wierzchowca Karyan. Koń stanął dęba zrzucając dziewczynę na ziemię. Cristian szybko dostrzegł, co się wydarzyło i zawrócił konia, idąc jej z pomocą. Zobaczył też, jak do leżącej na ziemi Karyan podchodzi uśmiechnięty mściwie rycerz i unosi miecz, zamierzając ściąć jej głowę. Cris krzyknął i w mgnieniu oka zablokował cios rycerza. Zamachnął się szybko i ciął rycerza w ramię z mieczem. Żołnierz wrzasnął przeraźliwie i upadł na ziemie. Cris nie zwracał już na niego uwagi. Wyciągnął prawą rękę do Karyan i pomógł jej wsiąść na konia. Przez przypadek rękaw jego koszuli obsunął się, ukazując srebrzyste znamię na przegubie. Karyan patrzyła na nie z szeroko otwartymi oczami.
Cristian ruszył galopem do bramy, uciekając przed kolejnym deszczem strzał. Nie mieli jednak szczęścia i strzała trafiła Karyan w prawe ramię. Dziewczyna krzyknęła i prawie zsunęła się z siodła. Cris złapał ją w ostatniej chwili. Wystrzelił jak z procy, przez zamykająca się bramę, zostawiając rycerzy za sobą. Morten jechał przed nimi i był już daleko. Cristian usiłował go dogonić, jednak mu się to nie udało. Miał dodatkowe obciążenie, a koń i tak był już zmęczony.
Nagle Morten się zatrzymał. Obejrzał się przez ramię i dostrzegł pędzącego jak wicher Crisa. Poczekał na niego. Gdy chłopak się z nim zrównał, zobaczył, że z ramienia Karyan sterczy strzała. Cris zeskoczył z konia i ostrożnie zdjął dziewczynę.
- Karyan jest ranna – oznajmił. - Musisz jej pomóc.
- To za blisko miasta - rzekł Morten. - Milę dalej jest miejsce, w którym będziemy się mogli zatrzymać.
Wtedy Karyan otworzyła oczy. Spojrzała na Crisa, a potem na Mortena. Zanim znowu zemdlała, udało jej się wyszeptać:
- To on…

Uwielbiam pisać. Będę to robiła dalej, nawet jesli to, co napiszę, nie będzie się nadawało do druku. :lol:


Uczucia rządzą rozumem.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 1 paź 2010, o 15:48  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Ciekawe i fajne;]

Nie rozpisuję się za dużo na necie jeśli chodzi o mnie, wiecie na pewno dlaczego. A jeśli chodzi o błędy, to recenzent obejrzy książkę i sprawdzi czy sa jakieś błędy

Fragment z rozdziału XIII:

"Prawa Ręka LORDA DRUSHERA dostała ważną misję - ma on na celu powrócić do Brazderth'u w Khirast i znaleźć tajemną księgę i oto mu głównie chodziło. Chce jeszcze znaleźć najwspanialszego czarodzieja w Delmarii - Karlentcha Dazara, on zagraża lordowi."

Opracowałem ją całą i mam plan wydarzeń.

//Łączę posty. Myxxomatosis


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 1 paź 2010, o 20:39  
Avatar użytkownika

Starszy
Dołączył(a): 3 lut 2010, o 21:51
Posty: 200
Lokalizacja: Wrocław
Offline

Jestem pełna podziwu dla Ciebie, że masz takie wielkie plany, ale pamiętaj, że jednak plan i akcja to nie wszystko. Czytałam kiedyś wywiad z jakimś polskim autorem (głowy nie dam, ale zdaje mi się, że to była Kossakowska), w którym wypowiadał się o tym, czy ważniejszy jest warsztat czy pomysł. Po krótkiej dyskusji z dziennikarzem doszli do wspólnego wniosku, że nawet stara baśń dla dzieci może stać się wspaniałą lekturą, jeśli umiejętnie się ją spisze ;) Przyznaję, że historię wymyśliłeś całkiem całkiem, ale zwracaj może większą uwagę na język i powtórzenia.
"Ern przetarł oczy mówiąc:- Daj mi chwilkę - odrzekł cicho." - średnio po polsku to wyszło.
Życzę powodzenia w dalszym pisaniu ;)

PS. Staraj się łączyć pisane jeden pod drugim posty, bo Margoo nam padnie z przepracowania... ;)


Nea we wszystkich przypadkach: M: Nea, D: Nei, C: Nei, B: Neę, N: Neą, Msc: Nei, W: Neo ;]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 1 paź 2010, o 21:21  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Staram się, ja to wszystko i tak przemyślę i jak coś mi nie odpowiada to do zmieniam. Zawsze robię to tak, aby miało to sens jakichś.

--

Wszystko zaczęło się, kiedy Drenzart i jego brat przypłynęli na półwysep i ruszyli do Bravello, gdzie mięli się rozstać. Tam jednak zostali kilka dni.


Piszę jeszcze prolog, lecz teraz nie mam za dużo czasu, lecz mimo wszystkiego cały czas przychodzą mi do głowy nowe pomysły. W prologu zapisałem m.in.:
- walutę (trennar, wennar, sarant i elgant),
- parę opowieści,
- tradycje,
- troszkę o powstaniu krain itd.

Na końcu jest tylko krótki rozdział: "Nota wydawcy" i "Epilog".

// Łączę posty. Myxxomatosis


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 2 paź 2010, o 15:43  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 27 cze 2010, o 13:32
Posty: 15
Offline

Ja tam pisze i piszę i przestać nie mogę.;] mam tyle róznych pomysłów, że na 100% nie zamieszczę ich w jednej części, dlatego planuję kilka. Mam szczerą nadzieję, że mi się uda kiedyś uda.
Twoja opowieść Bartku tez zapowiada się ciekawie. życzę powodzenia przy dalszym tworzeniu.


Uczucia rządzą rozumem.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 2 paź 2010, o 15:56  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Wzajemnie, zaiste trudno się mi ją piszę, ale jakoś się daje.


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 3 paź 2010, o 22:00  

Bardzo chciałabym miec duzo czasu, zeby napisac ksiazke. Zwlaszcza ze zawsze lubilam pisac i bylam dobra z polskiego :P. Ale na razie sie za to nie biorę, ponieważ wolę sie zachwycać tworczością innych. Wobec siebie jestem bardzo krytyczna.
Góra
  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 4 paź 2010, o 13:24  
D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 15 wrz 2010, o 16:36
Posty: 117
Offline

Również nie mam czasu, albowiem się uczę, czytam książki itd. mam jeszcze inne obowiązki.
Gdy będę miał wystarczająco dużo czasu to będę tu na długo, to zależy od wielu rzeczy.


Tortury, narzędzia tortur znam lepsze od samego AGIELA!!! Złamali byście się szybko, oto przykłady:
1. Chińskie bardzo potężne narzędzie tortur. Nie pamiętam dokładnie jak to było ze sobą przywiązane. Coś jak gilotyna, tylko, że to opada równo z ciężarem. Jest jakichś pojemnik przywiązany z tą obudową drewnianą ostrza i coś wpada do tego pojemnika, opadając równo z ostrzem i powoli przecina np. rękę, gardło itd./p. Może inaczej jak powiedziałem, ale jest to bardzo bolesne.
2. Bicie kijem bambusowym w stopy - nie wytrzymalibyście długo.
3. Rozrywanie człowieka na drzewie: przywiązuje się człowieka za ręce i nogi od gałęzi dwóch drzew z obu stron, albo podobnie. Może nie wszystko jest dokładne, ale jest za to skuteczne. Kiedy człowiek jest przywiązany, wtedy napinało się te drzewa do siebie za mocny sznur i wtedy chyba puszczało się to i rozrywało człowieka, albo przecinało się sznur, za który się napinało drzewa. Te przecinanie sznurów jest wg. mnie mniej prawdopodobne, ponieważ tylko sznury by się zniszczyły.

___


Proszę wypisywać błędy jakieś zauważyliście. Bardzo mi się to przyda.

Fragment z XIII rozdziału:

"Bitwa zaraz się zacznie. Już to generał Trygant obserwował truchlejący ze strachu przez lunetę na siły dwóch książąt. Opuścił lunetę do dołu. Lekko odwrócił głowę za siebie.
- Każ zakuć wszystkich czarowników tak, by nie mogli się bronić magią i to już! - wykrzyknął do stojącego za nim kapitana. Dowódca nic nie mówił tylko szybko pobiegł. Siły dwóch władców były w pełnym stanie gotowości. Ciężkozbrojni rycerze stali na przedzie chroniąc łuczników, kuszników i machiny oblężnicze jakie się dało. W skład machin zaliczały się tylko kilka tuzinów balist i katapult. Łucznicy konni stali zaraz przy zbrojnych. Tabory były w połowie lasu i polu bitwy. Karlentch Dazar, Drenzart Treywack, książę Dersin i Lersmart byli w głównym namiocie na gęstym sosnowym wzniesieniu. Siedzieli przy stole. Na tymże stole leżała mapa miasta. Narysowane było pole, zaznaczone wojska przy lesie i tabory były prostokątami. Każda jednostka miała albo broń jednostki, lub pierwsza litera jednostki.
- Zaiste, bitwa wygrana będzie, ludzie wyzwoleni. Tak jak już wspominałem wcześniej - trzeba wysadzić w powietrze beczkami prochu przednie mury i...
- Wtedy oczywiście spuścimy na nich grad strzał, wyślemy jazdę, konnych łuczników i całą armię rzucimy do ataku. - przerwał Drenzartowi książę Dersin. Wędrowiec zaznaczył już któryś ras wjazd jego i czarodzieja z ciężkozbrojną jazdą.
- Bitwa będzie krótka, po ostrzale poślemy na przód jazdę - odezwał się książę Dersin dobywając sztyletu i wbijając go w mapę miasta. Do namiotu zbliżał się spokojnym marszem Ern.
- Nie czekajmy dłużej. - powiedział Drenzart. Wszyscy wstali, tedy wlazł do namiotu dowódca i stanął na baczność.
- Książę Dersin - powiedział - nasi zwiadowcy dostrzegli wrogą jazdę szarżującą na wprost nas.
- Każ podpalić lont, i niech nasi konni łucznicy i twoi jeźdźcy się nimi zajmą. - odpowiedział książę.
- Tak jest Wasza Wysokość! - powiedział Ern, po czym pokłonił się i czym prędzej pomaszerował.
Cała czwórka wsiadła na swe konie. Tylko Drenzart i Karlentch nie posiadali stali - tylko broń, zwykłe ubranie. Pojechali na pole. Kiedy tam byli dostrzegli jak wrodzy konni rycerze jadą wprost na nich.
- Łucznicy i reszta, strzelać bez rozkazu! - wykrzyknął Drenzart.
- Jazda, na nich! - krzyczy książę Dresin. Jazda pojechała na nich, a jazda łucznicza strzelała do jazdy i do w stronę zamku. Drenzart krzyknął do Erna, by rozkazał artylerzystom strzelać z balist i katapult. Ciężkozbrojna jazda walczyła ostrzeliwana przez łuczników i kuszników blandarskich. Konni łucznicy strzelali do jazdy i we wrogą piechotę na murach Brazderithu, zaraz uciekając przed ostrzałem wroga i atakiem rycerzów konnych. Strzelali do nich wówczas ucieczki prowadząc ich na armię książąt, żeby się ich pozbyć. Zaraz już rycerze na koniach generała Tryganta rzucili się do uciekli, gdy zostali zabijani przez strzelców i kuszników. W ucieczce zaczepili o rycerzy Delmarskich. Nagle głośny huk odwrócił uwagę władców. Najwyraźniej zapomnieli o swym tajnym planie wysadzenia bramy głównej. Większość przednich murów i wież zostało zniszczonych, zabijając przy tym wielu wrogów. Wielki ogień zaczął się palić, lecz za niedługo ogień zgasł.
- Do ataku!!! - krzyczy Drenzart. Całe wojsko ruszyło z wielką wrzawą, jakby ostrzegali swych wrogów.
Drenzart, czarodziej i reszta ruszyła ze swoimi oddziałami na miasto. Zaczęła się krwawa jatka. Wszyscy strzelali, tratowali innych, walczyli długo i głośno, a niemal brzdęk żelaza odbierał im słuch. Drenzart przebijający brzuch jednego z żołnierzy powiedział do Karlentcha, który wypowiadał słowa zaklęć:
- Zamiast palenia żołnierzy idź ratuj czarowników!
- Muszę znaleźć innego! - krzyczy.

To na razie część, resztę dopisze później.

______
Drenzart był torturowany wtedy, gdy w wiosce oszukali ich i niektórych pojmali do niewoli. Tam pracował jako górnik i nie tylko. Torturowali go częstym chłostami, lecz kiedy chłosty i obijanie łba zawiodły, wzięto narzędzie tortur nr 2.

//ŁĄCZĘ POSTY. Bardzo proszę edytować poprzedni tekst, a nie tworzyć cztery posty pod rząd. Litości. Myxxomatosis


A to czym żyję, to doświadczenie, nie łzy".
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 25 sty 2011, o 18:56  
Avatar użytkownika

Strażnik granicy
Dołączył(a): 28 lip 2010, o 18:53
Posty: 73
Lokalizacja: Casterly Rock
Offline

Myślę o napisaniu czegoś ale nie mam pomysłu. Na razie rysuje komiksy :D


HEAR ME ROAR!!!!!
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 27 sty 2011, o 15:26  
Avatar użytkownika

D'Harański gwardzista
Dołączył(a): 3 gru 2010, o 18:16
Posty: 142
Lokalizacja: Kostrzyn :D
Offline

moim marzeniem było zawsze napisać książkę, ale jak pomysły przelewam na papier to wydaje mi się, że są jakieś takie suche i nieciekawe... Ale w głowie już kilka książek można rzec napisałam... :)


Nikt nie jest doskonały... Chociaż nie, był taki jeden gość, ale go zabiliśmy...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 23 lut 2011, o 19:52  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 15:03
Posty: 48
Lokalizacja: Warszawa
Offline

Sama zaczęłam pisać jakiś miesiąc temu. Mam jakieś cztery rozdziały.
Fabuła: Caroline ma normalne życie.Pewnego dnia przychodzi do niej anioł (Alnos) i mówi że jest czarownicą, a on jej opiekunem. Ma uwolnić innego anioła (Gabriela, to tęż jej opiekun) i nauczyć się czarów.Wyrusza z Alnosem w niebezpieczną podróż. Przez cały czas uczy się strzelać, rzucać nożami i bić się. Alnosowi i Caroline w wędrówce towarzyszy Stefan ( wujek Alnosa) upadły anioł. Razem uwalniają Gabriela z jakiejś groty (przykutego to ściany z gołą klatą). Dowiadują się o siostrze bliźniaczce Alnosa, która chce zabic Caroline.
Może kiedyś będą ścigani przez FBI.


Niech cię moc pochłonie...
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 7 cze 2011, o 23:20  
Avatar użytkownika

Nowicjusz(ka)
Dołączył(a): 16 maja 2011, o 23:51
Posty: 4
Offline

Witam,

Jestem tutaj od niedawna, ale bardzo skrupulatnie przeglądam forum. poza czytaniem powieści fantasy i genialnego jak dla mnie Goodkind'a, sam trochę piszę. Wiem, że temat nieco umarł, ale może uda mi się go nieco ożywić. Przedstawię bardzo skromny fragment pierwszego rozdziału. W skrócie postaram się przedstawić fabułę. A ta koncentruje się na wydarzeniach trzech różnych postaci, których losy splatać się będą ze sobą w najmniej oczekiwanych momentach. Jest to oczywiście powieść fantasy, czyli magia, stwory, elfy, krasnoludy.

Fragment I rozdziału:

- A więc zostały w tobie strzępki uczuć.
Nie odwrócił się, nie zatrzymał, nie odpowiedział. Szedł pewnym krokiem w stronę Taskhara. Jego twarz była spokojna, taka sama jak twarz czekającego nań dowódcy. Zatrzymał się przed nim na wyciągnięcie ręki. Olbrzym nawet nie drgnął. Na piersi ciągle miał splecione potężne ramiona. Chłopak bez żadnych obaw patrzył mu prosto w oczy. Wszyscy stojący w centrum wioski obserwowali obydwu w milczeniu. Wielki niczym dąb mężczyzna ściągnął nieco grube brwi. Jego wyraz twarzy wreszcie się zmienił. Keran poczuł, jak na jego policzek spada potężne uderzenie. Nie był w stanie utrzymać się na nogach. Zrobiwszy kilka kroków w bok runął na dróżkę. Włócznia którą wypuścił z dłoni brzęknęła cicho. Z wolna podparł się łokciem i potrząsnął lekko głową. Czuł się tak, jakby z całych sił uderzył nią w ścianę. Policzek piekł niemiłosiernie. Dotknął go delikatnie palcami i poczuł jak puchnie. Wzrok cały czas miał wlepiony w uklepaną dróżkę. Piechurzy nie zareagowali, Artis również. Patrzyli z dużym spokojem na całe zajście. Dziewczyna zupełnie nie rozumiała za co chłopak został uderzony. Przecież uratował jej życie. Gdyby nie on, teraz leżałaby pewnie zgwałcona i czekała na śmierć. Chłopak wreszcie był w stanie wstać. Podniósł się powoli i z dumną pozą stanął przed swym dowódcą. Ten z ciągle ściągniętymi brwiami łypnął na niego spod oka. Po chwili rozległ się dźwięk podobny do poprzedniego. Młodzian znów się zatoczył i runął na ziemię. Tym razem uderzenie było znacznie silniejsze niż poprzednio. Ponownie wylądowało na lewym policzku. Siniak zaczął się powiększać nabierając fioletowego koloru. Z wargi popłynęła krew. Drżał czując, jak ból rozchodzi się po całym jego ciele. Trzęsącą się ręką dotknął piekącego miejsca. Otarł spływającą po brodzie czerwoną stróżkę i z dużym wysiłkiem stanął na nogi. Zajęło mu to nieco więcej czasu niż poprzednio, lecz i tym razem przybrał dumną pozę. Wszyscy milczeli. Nikt nie odważył się nawet głośniej oddychać. Jedyne co słyszeli to strzelające płomienie, które zaczęły trawić kolejne części drewnianych chat. Mieli zasępione miny, zupełnie tak, jakby chłopak otrzymał karę niezasłużenie. Nikt nie stanął w jego obronie. I nie dlatego, że nie chcieli się za nim wstawić, lecz dlatego, że wiedzieli czym to groziło. Taskhar stał ze zmarszczonymi brwiami patrząc na dzielnie znoszącego ból chłopaka. Ten pomimo lekko trzęsącej się z bólu głowy nie zamierzał ustąpić. Stał na baczność czekając na reakcję dowódcy. Ta była natychmiastowa. Prawa dłoń po raz trzeci spadła na jego twarz, po raz trzeci na to samo miejsce. Nogi się pod nim ugięły w taki sam sposób jak poprzednio. Po chwili znalazł się na ziemi trzymając bolący jak diabli policzek. Pieczenie rozchodziło się prawie na całą jego głowę. Czuł, że nie tylko policzek boli, szczęka i dolna warga również. Była rozcięta w dwóch miejscach i bardzo szybko zalała mu brodę czerwienią. Podparł się drżącą ręką. Ta ugięła się w łokciu i znowu znalazł się na ziemi. Mimo trzech silnych ciosów nie wydał z siebie nawet najmniejszego odgłosu. Twarz dowódcy wróciła do swojego pierwotnego stanu. Znów zagościł na niej stoicki, niemal kamienny spokój. Ruszył w kierunku wioski. Mijając wijącego się z bólu chłopaka podjął swym grubym, władczym głosem.
- Spróbuj to zrobić jeszcze raz, a zatłukę cię na śmierć – nie czekał na odpowiedź. Nie musiał. Doskonale wiedział, że to co zrobił w pełni wystarczyło.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Książka
PostNapisane: 10 mar 2013, o 16:34  
Łowca
Dołączył(a): 3 lut 2013, o 15:25
Posty: 33
Offline

Ogi, wiem, że to może późno, ale chcę napisać, że bardzo mi się podoba twój styl, świetnie budujesz napięcie i te niedopowiedzenia. Kim są bohaterowie, co robią? Jestem strasznie ciekawa. Chciałabym przeczytać więcej. Pozdrawiam
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL