Teraz jest 18 lip 2018, o 03:38



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Porządane Ziemie
PostNapisane: 9 lut 2011, o 14:27  
Łowca
Dołączył(a): 8 lut 2010, o 18:42
Posty: 41
Offline

Także czasem piszę a te opowiadanie jest tego dowodem. Składa się z dwóch części a ta jest pierwszą. Jak się spodoba napiszę kolejne, mam parę pomysłów.

Rozdział I


Siedział na starym krzesełku w dużym namiocie polowym. W jego końcu odbywała się zażarta narada wojenna, przy zawalonym najróżniejszymi mapami stole. Rob zajął miejsce przy wejściu, łokcie oparł o kolana a twarz schował w dłoniach. Dzisiaj miał ciężki dzień, jak każdy z tu obecnych, nic nie poszło tak, jak powinno. Od paru dni spieszyli do doliny Agres jako wsparcie dla armii Przełęcz, dowodzonej przez generała Rico. Misja nie była łatwa, ale musieli się spieszyć, nie miało znaczenia, że większość z nich dopiero zaciągnęła się do wojska.
Niestety, dzisiejszego ranka natknęli się na niedobitków, którzy przeżyli z walk w dolinie. Trzymali się dzielnie przez sześć dni, ale siódmego hordy barbarzyńców przedarły się przez linie obronną generała i maszerowały dalej w kierunku stolicy. Tak więc osiemdziesięciotysięczna armia idzie wprost na dziesięciotysięcznych niedoświadczonych żołnierzy, dowodzonych przez kapitana Luisa, którzy stoją im na drodze.
- Czarodzieju Robie, mógłbyś podejść? – odezwał się kapitan.
Był wysokim, dobrze zbudowanym brunetem o piwnych oczach, garbaty nos sprawiał, że wyglądał jeszcze groźniej. Za to Roba można było uznać za przeciwieństwo kapitana; niższy o głowę, żylasty o błękitnych oczach i jasnych włosach.
Wystarczyło zrobić cztery długie kroki, ale dla czarodzieja wydawało się, że dojście do stołu zajęło wieki. Od rana do późnego popołudnia zajmował się rannymi z doliny. Niektórzy wymagali szczególnej uwagi i właśnie przy nich stracił najwięcej sił. Nawet krótki sen byłby błogosławieństwem.
- Nie jest to dobry pomysł kapitanie - powiedział Rob, stając przy stole.
Obecni wytrzeszczyli na niego oczy, pewnie pomyśleli, że potrafi czytać w myślach, a on po prostu słyszał całą rozmowę. Oficerowie po pewnym czasie musieli dojść do tego wniosku, ich twarze wyrażały nagle zrozumienie.
- Sugeruje abyśmy szybko udali się do stolicy – kontynuował dalej. – Od rannych wiemy, że barbarzyńcy dostali posiłki i dla tego mogli przedarli się przez linie obronne generała Rico.
- Jest jeszcze inne rozwiązanie – Rob przebiegł oczami po zgromadzonych w celu odszukania właściciela piskliwego głosu. Był nim porucznik Norm – wysoki blondyn, z kręconymi włosami sięgającymi do ramion, miał błękitno-szare oczy. – Możemy zboczyć z głównej drogi i udać się do Przełęczy, tam szanse będą wyrównane. Nie ma tam takich otwartych przestrzeni.
- A jaką mamy gwarancje, że wróg pójdzie za nami do Przełęczy? – zapytał się czarodziej. – Nie mają powodu iść w stronę Calliminisów, z nami walczą, nie z nimi. Zapewne nie wiesz poruczniku, że barbarzyńcy nie znają innego życia oprócz wojny. Po drugiej stronie morza gdzie leży ich kraj, który jest oby tylko dziesięć razy większy od naszego, mają nie ograniczone zasoby ludzkie, niedługo mogą przysłać kolejnych żołnierzy. Wtedy zostaniemy na bardzo długo w Przełęczy, a oni zdobędą stolicę.
- Więc co możemy zrobić? - Norm rozłożył ręce w geście bezradności.
- Na pewno nie możemy panikować. Musimy udać się do stolicy i wysłać posłańców do Calliminisów, możliwe że już teraz zbierają wojska, aby nam pomóc. Po dwuletnie wojnie, która miała miejsce piętnaście lat temu, nasze stosunki bardzo się poprawiły. Zapewne u nich znajdziemy sojuszników.
- Czarodziej ma racje kapitanie – odezwał się młody porucznik Mat.
Rob nigdy by nie pomyślał, że tak porywczy żołnierz, który w większości przypadku uznaje rozwiązanie siłowe poprze pomysł wycofania się, co w jego mniemaniu równało się z tchórzostwem.
- W stolicy osiemdziesięciotysięczna armia nie zrobi nam najmniejszej krzywdy. Tak grubych murów nikt jeszcze nigdy nie sforsował, nawet za pomocą magii. – dodał pośpiesznie, aby czymś poprzeć swoją wcześniejszą wypowiedź.
- Porucznik Mat dobrze mówi – kolejny żołnierz postanowił wyrazić swoje zdanie, czarodziej nie mógł wyjść z podziwu, że tylu młodych oficerów chcących tylko walczyć, teraz się z nim zgadzało. – Za dzień góra dwa spotkamy armię barbarzyńców, na otwartej przestrzeni zgniotą nas jak mrówki.
- Więc postanowione – powiedział kapitan Luis.
Rob odetchnął z ulgą, nie chciał kłócić się z oficerami jak należało zrobić. Nie miał na to siły, musiał odpocząć, dobrze że szybko go poparli.
Był jedynym czarodziejem w obozie, generał Rico miał do dyspozycji dwóch; Bena i Klarę. Z wieści przekazanych przez rannych żołnierzy wynikało, że dla dowódcy udało się zbiec od rzezi. Co do czarodziejów nie mieli dobrych nowin; obydwoje zginęli.
Oficerowie zaczęli jeszcze o czymś dyskutować a Rob zatopił się w wspomnieniach. Znów był małym chłopcem, który przybył z biednej wsi do wspaniałego miasta Alnur – stolicy królestwa Auri. Miał uczyć się u podstarzałego, czarodzieja Gustawa. W jego wielkiej posiadłości, która była dwadzieścia razy większa od jego poprzedniego domu, poznał rówieśnika Boba i o sześć lat starszą Klarę. Pamiętał jak wygłupiał się razem z nowym przyjacielem; lubili żartować ze służby, a częstym celem ich psot była również Klara. Zawsze groziła, że jak nie będą grzeczni powie wszystko Gustawowi, ale zawsze ich kryła. Tak jak wtedy gdy przy zabawie stłukli bardzo starą i cenna wazę, straszenie się wystraszyli, chciano wiedzieć kto to uczynił, ona powiedziała, że obaj przez cały czas siedzieli z nią. W tamtym miejscu czuł się jak w domu miał prawdziwe rodzeństwo, na którym mu zależało i mógł polegać… Teraz nie żyli.
Nagle do namiotu wbiegł zdyszany żołnierz, uniform miał podarty, na piersi widniał herb Auri – głowa złotego sokoła. Chciał coś powiedzieć, ale najwyraźniej miał trudności z złapaniem tchu. W końcu udało mu się wydusić dwa słowa zanim padł z zmęczenia.
- Stolica padła.
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL