Teraz jest 14 gru 2017, o 07:21



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 2 mar 2012, o 13:29  
Avatar użytkownika

Generał
Dołączył(a): 19 lut 2010, o 15:54
Posty: 234
Lokalizacja: Kraków
Offline

No właśnie! Tak dyskutujemy sobie kto byłby najlepszym królem ale może zastanówmy się kto ma największe prawa? Kwestia ta jednak wcale nie wydaje się być taka prosta.
Jednym z koronnych argumentów przemawiających za Deanerys są jej niepodważalne prawa. Nie wnikajmy może jednak w treść 5 tomu i wszystkich jego niespodzianek w kwestii sukcesji tylko skupmy się komu tak naprawdę należy się tron. A raczej czy w ogóle istnieje jakieś obiektywne prawo decydujące kto powinien w ogóle zasiadać na tronie.
Mamy Targayenow : byłych władców Westeros, wygnany i próbujących odzyskać władzę. Ale czy ona im się tak naprawdę zależy? Przecież oni sami byli najeźdźcami! A rządzenie przez 300 lat w porównaniu do całej historii Westeros liczącej sobie ok, 8000 lat raczej niezbyt imponuje i nie sądzę, aby dawało tak silne prawa biorąc pod uwagę, że królowanie Targayenów trwało w sumie tak niewiele czasu.
Następnie są Baratheonowie: oni również wywalczyli sobie władze poprzez ogień i krew. Wszystko było proste do śmierci Roberta no ale co po tym? Oczywiście z książki wiemy, że Robert nie pozostawił sobie legalnych dziedziców i tron powinien przypaść Stannisowi no ale. Kwestia tego czy bękarty Cersei i Jaime'a mają prawo do tronu wydaje się drugorzędne tak długo jak Lannisterowie mają dominująca pozycję w królestwie. Okazuję się, ze to nie prawo krwi ma pierwszeństwo a po prostu siła.
I czy tak naprawdę legitymizacja Stannisa jest mocniejsza od Lannisterów? Przecież Stannis to tylko brat Roberta, nie jego syn. Poza tym Robert przecież też, podobnie jak Targaryenówie, nie miał kiedyś żadnych praw i musiał je sobie wywalczyć.
Wychodzi więc mało oryginalny wniosek, że w walce o tron liczy się tylko ogień i krew :D
Jednak przecież tak często fani Martina powołują się na argumenty odwołujące się do tego czy jakaś postać ma prawa do tronu czy też nie. Ale czy możemy w ogóle mówić o jakichkolwiek tych prawach, czy ktokolwiek może legitymizować się władzą?
Czy w ogóle jakikolwiek ród może rościć sobie pretensje do Żelaznego Tronu, do władania nad całym Westeros? A może Westeros znowu ma się podzielić na kilka niezależnych królestw? Może to jest najbezpieczniejsza, najwłaściwsza droga?

Czekam na wasze opinie ;)
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 5 mar 2012, o 08:42  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

W sumie to też zastanawiałem się nad tym tematem przy okazji rozmów na temat kto ma objąc władze :D
I mniej więcej doszedłem do podobnym wniosków. Nikt nie ma prawa do władania nad całym westeros, no może trochę praw mają Targaryen'owie bo jako jedynym udało się zjednoczyć ale to tylko drogą ognia i krwi :D Jeżeli ktoś chce mieć władze w Westeros to musi sobie ją wywalczyć mieczem w garśći, tudzież młotem jak Robert :P, albo miec ziejące ogniem jaszczurki, które wykonają lwią część roboty :D
Można się zasłaniać jakimiś nikłymi prawami do tronu jak to zrobił Robert (jego babcia albo prababcia była Targaryen'ówną rzekomo) ale to nigdy nie wystarczy do zdobycia jego.
Impuls napisał(a):
I czy tak naprawdę legitymizacja Stannisa jest mocniejsza od Lannisterów? Przecież Stannis to tylko brat Roberta, nie jego syn. Poza tym Robert przecież też, podobnie jak Targaryenówie, nie miał kiedyś żadnych praw i musiał je sobie wywalczyć.

Tu akurat ma prawa jedynie co musi to znaleźć jakiś dobitny dowód że dzieci Cersei nie są Roberta. Według praw Westeros po królu dziedziczy zawsze jego pierwszy syn, nie ważne czy miał starszą siostrę czy nie. Dopiero w przypadku gdyby ten syn zginął (albo nie było by męskiego potomka) to władza przechodziła by w ręce córki. W historii siedmiu królestw mamy jeden przypadek kiedy tą zasadę złamano kiedy Viserys I przekazał w swoim testamencie władze w ręce swojej córki a nie syna z drugiego małżeństwa. Jak wiemy skończyło się to wojną domową zwaną Tańcem smoków. To taka dygresja, wracając do dziedziczenia. W przypadku braki legalnego potomstwa władza po śmierci króla przechodzi na jego najstarszego brata. Tak więc w kwestii prawa Stannis ma racje. To nie znaczy jednak wcale że nawet jeśli uda mu się zdobyć dowód kazirodztwa Cersei całe królestwo pójdzie za nim. Jest po prostu zbyt nie lubiany.
Natomiast jeśli przyjrzymy się wojnie Pięciu Królów to jako jedyni jakieś tam prawa do władzy którą sobie nadali mają Robb i Balon. Pierwszy jest potomkiem starych królów północy więc jakby wywalczył niepodległość to nikt by nie miał prawa tego kwestionować. Przypadek Balona jest troche bardziej skomplikowany. Jest potomkiem Szarego króla który władam w erze herosów Żelaznym wyspami a ponadto został wybrany królem przez wiec.
Impuls napisał(a):
Czy w ogóle jakikolwiek ród może rościć sobie pretensje do Żelaznego Tronu, do władania nad całym Westeros? A może Westeros znowu ma się podzielić na kilka niezależnych królestw? Może to jest najbezpieczniejsza, najwłaściwsza droga?

Pod pewnymi względami tak było by najlepiej ale po głębszym zastanowieniu stwierdzam ze jednak nie. Powstanie osobnych królestw strasznie by osłabiło Westeros. O wiele trudniejszy stałby się handel i podrózowanie, nie mówiąc już o tym że to tylko król północy musiałby się martwić kwestią muru. Po za tym wydaje mi się że tylko zjednoczone Westeros jest w stanie pokonać Innego.


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 19 lut 2013, o 21:34  
Łowca
Dołączył(a): 3 lut 2013, o 15:25
Posty: 33
Offline

Prawo do tronu ma Stannis. To on jako brat poprzedniego króla, w przypadku braku jego dzieci powinien przejąć władzę. Deanerys została władzy pozbawiona poprzez usunięcie z tronu jej ojca. Nie wiem jak w Westeros było z zasadą suwerenności narodu, ale tyrani rzadko w praktyce są akceptowani. Poza tym to kobieta, a tych prawa zawsze są słabsze, gdyż najczęściej rządzą za nich mężowie.
W praktyce władzę w Westeros miał ten, kto miał więcej pieniędzy na armię i sprzymierzeńców.
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 20 wrz 2013, o 11:47  
Avatar użytkownika

Prorok
Dołączył(a): 25 lip 2011, o 09:26
Posty: 1054
Lokalizacja: Pyrlandia
Offline

Nad tym problemem zastanawiam się chyba od początku drugiego tomu, kiedy to się zaczęło mnożyć tych króli jak mrówków ( ;) ).
Nie da się ukryć że ród Targayenów, tak jak to określiła Lena,został pozbawiony władzy przez wzburzony naród. Także osobiście skłaniałabym się do stwierdzenia iż Deanerys tych praw już po prostu nie ma. Potem nastał wybór króla z 'ludu', że tak to określę - został nim Robert i to od niego powinno się wysnuwać następców tronów, co zresztą ponoć wszyscy robią, ale jednak każdemu wychodzi inaczej :) Z całym szacunkiem jakim darze Deanerys - Robert na miano Uzurpatora nie zasłużył, uczciwie zdobył władzę w przeciwieństwie do Lanisterów. Ci trzymają Żeazny Tron tylko i wyłącznie za sprawą knowań i kłamstw. Nie przeczę że są potężni ze względu na bogactwo, jednakże praw nie mają. A by mieli, gdyby krótkowzroczna Cersei jednak schowała swoją dumę w pamiętniczku czy gdzie by tam chciała i urodziła prawowitych dziedziców Roberta. Geny to nie wszystko, to ona decydowała o wychowaniu dziecka i mogła i tak zrobić z niego Lannistera, a nie Barethona. No ale tego nie uczyniła, wręcz z premedytacją, więc nie mogę się doczekać aż wreszcie Lannisterowie odpowiedzą za swe czyny.
Co do Robba i Balona - moim zdaniem również mają mocne prawa. Fakt osłabienia Siedmiu Królestw spowodował rozłam - normalna kolej rzeczy, własnie w takich sytuacjach królestwa się dzielą. Nie rozumiem tej nienawiści jaką pałał Stannis do króla północy czy króla żelaznych wysp. To nie oni podzielili mu królestwo a ich kłótnie o prawo dziedziczenia, dlatego też z wielkim bólem przyjęłam rozbicie wojsk Robba. Wręcz zrobiłam sobie po tym dłuuugą przerwę od książki :P Co do kwestii pozostawienia Północy samej sobie w sprawie Muru i Innego... no cóż, a jak to się stało że Robba ogłosili królem? Właśnie tak, że i tak sami musieli sobie radzić, Południe nie interesowało się Murem, oddawało złodziei, morderców i gwałcicieli, ale czy to była faktyczna pomoc? Moim zdaniem nie. Wszyscy Królowie myśleli tylko o Żelaznym Tronie. Nikt nie zna północy jak ludzie z północy, więc uważam że by sobie mogli poradzić jako królestwo... No o ile faktycznie nie nadchodziło to co nadchodzi, a o czym nikt sobie na dobrą sprawę nie zdaje sprawy. Także jak najbardziej pełne prawo do niepodległości.
A Renly jakie miał prawa? To chyba każdy wie że żadne i całe uwielbianie go przez lud tego nie zmieni, do momentu obalenia prawowitego władcy, tak jak to miało miejsce przy Aerysie i Robercie. No ale tego się nasz biedny Renly nie doczekał :P Bardzo mi się podobało stwierdzenie Catelyn Stark - 'Rycerze Lata'. Renly chciał być królem lata dla swych letnich poddanych, szybko został pozbawiony złudzeń.


"Aure entuluva!" J.R.R.Tolkien

"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie." Jan Paweł II
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 11 paź 2013, o 14:11  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 6 sie 2010, o 16:47
Posty: 45
Offline

Cytuj:
Przypadek Balona jest troche bardziej skomplikowany. Jest potomkiem Szarego króla który władam w erze herosów Żelaznym wyspami a ponadto został wybrany królem przez wiec.


Biorąc pod uwagę, że legitymistycznym sposobem wyboru władcy przez Iron Manów była wolna elekcja, to chyba Balon jak najbardziej pasuje. Aczkolwiek nie został wybrany przez wiec - to dopiero Wronie Oko. Po śmierci Harrena Czarnego i jego synów, Aegon pozwolił Żelaznym na wybór nowej dynastii panującej i wybrali Greyjoyów. Od tamtej pory już wieców nie było, aż do tego, który zwołał Aeron by powstrzymać Eurona przed objęciem tronu.

Cytuj:
Pod pewnymi względami tak było by najlepiej ale po głębszym zastanowieniu stwierdzam ze jednak nie. Powstanie osobnych królestw strasznie by osłabiło Westeros. O wiele trudniejszy stałby się handel i podrózowanie, nie mówiąc już o tym że to tylko król północy musiałby się martwić kwestią muru. Po za tym wydaje mi się że tylko zjednoczone Westeros jest w stanie pokonać Innego.


Ale wedle wszelkich przeslanek w czasach Długiej Nocy nie było jednego zjednoczonego Westeros tylko wiele królestw Pierwszych Ludzi. W dodatku później zarówno władcy Andalów jak i królowie Północy wspólnie dbali o Mur, w czasach Wojny Podboju na Murze służyli ludzie z całego Westeros, a Królestw było Siedem. Pamiętam jak maester Aemon opowiadał o tym jak np. brat Harrena Czarnego dowodził Nocną Strażą w czasie podoboju i pozostał na posterunku mimo wieści o śmierci brata i bratanków. Właściwie jeszcze do niedawna Straż sobie znakomicie radziła. W sumie to aż dziwne, że właśnie teraz po 8 tysiącach lat wszystko zaczęło się walić.

Cytuj:
Geny to nie wszystko, to ona decydowała o wychowaniu dziecka i mogła i tak zrobić z niego Lannistera, a nie Barethona. No ale tego nie uczyniła, wręcz z premedytacją, więc nie mogę się doczekać aż wreszcie Lannisterowie odpowiedzą za swe czyny.


Ano Lannisterom się należy. Aczkolwiek Cersei może najmniej za puszczanie się z własnym bratem, ma gorsze rzeczy na sumieniu.

Cytuj:
Potem nastał wybór króla z 'ludu', że tak to określę - został nim Robert


Ale Robert nie został wybrany z ludu (bo lud miał gdzieś wojnę, biło się rycerstwo). Robert został królem bo miał babkę z Targaryenów.

Cytuj:
Nie rozumiem tej nienawiści jaką pałał Stannis do króla północy czy króla żelaznych wysp.


Do Robba chyba, aż tak nie pałał. W książce miał opory przed spaleniem pijawki Robba. A co do Balona, Żelaźni Ludzie generalnie są przeciwieństwem wszystkiego w co Staś wierzy więc nic dziwnego, że ich nie lubi. Poza tym uzurpują sobie tytuł który mu się należy, bo Stannis to jedyny prawdziwy Iron Man w Westeros.


"Never compromise. Not even in the face of Armageddon" - Walter 'Rorschach' Kovacs

"Nie mam żadnych szans, ale muszę je wykorzystać" - Herbert Achternbrusch

"Bóg jest, nawet jeśli go nie ma" - Emil Cioran

"Człowiek, jak każda małpa, jest zwierzęciem społecznym, a społeczeństwo rządzi się kumoterstwem, nepotyzmem, lewizną i plotkarstwem, uznając je za podstawowe normy postępowania etycznego.(...) To czysta biologia." - Carlos Ruiz Zafon
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 11 paź 2013, o 15:11  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Dzięcioł napisał(a):
Ale wedle wszelkich przeslanek w czasach Długiej Nocy nie było jednego zjednoczonego Westeros tylko wiele królestw Pierwszych Ludzi. W dodatku później zarówno władcy Andalów jak i królowie Północy wspólnie dbali o Mur, w czasach Wojny Podboju na Murze służyli ludzie z całego Westeros, a Królestw było Siedem. Pamiętam jak maester Aemon opowiadał o tym jak np. brat Harrena Czarnego dowodził Nocną Strażą w czasie podoboju i pozostał na posterunku mimo wieści o śmierci brata i bratanków. Właściwie jeszcze do niedawna Straż sobie znakomicie radziła. W sumie to aż dziwne, że właśnie teraz po 8 tysiącach lat wszystko zaczęło się walić.


Tyle że sytuacje za czasów Długiej nocy można porównać do Mrocznych Wieków z naszej historii. To były malutkie państewka słabo rozwinięte, system monetarny pewnie był słabo rozwinięty popularniejszą metodą handlu był handel wymienny. Natomiast obecne Westeros można przyrównać do czasów renesansu. Ludności jest znacznie więcej, więcej też wymaga. Biurokracja jest wszędzie. Pieniądz jest wszystkim. Westeros się rozpada przez kilka pierwszych lat mamy taką sytuacje jak obecnie w książce, głód i wojna wszędzie. Każdy walczy z każdym próbując jak najwięcej terenu zająć dla siebie. Handel między krainami jest utrudniony bo z powodu ceł na granicach wszystko jest znacznie droższe. Z powodu głodu zmniejsza się populacja. W końcu sytuacja by się ustabilizowała ale zajęło by to dużo czasu. Podobnie by to wyglądało jak po rozpadzie Zachodniego Imperium rzymskiego.
Co do twojego ostatniego pytania. W dawnych czasach to wszystko się trzymało kupy bo ludzie mieli jeszcze świeżo w pamięci Innych teraz Inny zostali zepchnięci do mitów i głupich wierzeń ludzi z północy. Południowcy nie wierzą w nich i myślą że jedynym zagrożeniem sa dziczy więc murem się nie przejmują.
Dzięcioł napisał(a):
Ale Robert nie został wybrany z ludu (bo lud miał gdzieś wojnę, biło się rycerstwo). Robert został królem bo miał babkę z Targaryenów.

Ale został wybrany przez rycerstwo był uwielbiany przez wszystkich i szanowany. Fakt posiadania Targarynejskiej babki był tylko argumentem który miał uprawomocnić bunt i zwiększyć jego prawa do tronu. Jakby nie miał w sobie krwi Targaryenów to też by się zbuntowali.


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 11 paź 2013, o 20:04  
Avatar użytkownika

Łowca
Dołączył(a): 6 sie 2010, o 16:47
Posty: 45
Offline

Cytuj:
Tyle że sytuacje za czasów Długiej nocy można porównać do Mrocznych Wieków z naszej historii. To były malutkie państewka słabo rozwinięte, system monetarny pewnie był słabo rozwinięty popularniejszą metodą handlu był handel wymienny.


Ja bym raczej stawiał na czasy starożytne, nawet przedrzymskie. W końcu Pierwsi Ludzie nie znali żelaza, a broń wykonywali z drewna i brązu. Anyway idzie mi raczej o to, że klucz do pokonania Innych i Wielkiego Innego nie tkwi raczej w potencjale militarnym bo wedle wszelkich dotychczasowych danych gdy Ostatni Bohater/Azor Ashai wziął się za zrobienie Innym kuku, to królestwa Pierwszych Ludzi były już w stanie zaawansowanej porażki. Jestem przekonany, że klucz do pokonania Innych ma mistyczny/magiczny charakter.

Cytuj:
Co do twojego ostatniego pytania. W dawnych czasach to wszystko się trzymało kupy bo ludzie mieli jeszcze świeżo w pamięci Innych teraz Inny zostali zepchnięci do mitów i głupich wierzeń ludzi z północy. Południowcy nie wierzą w nich i myślą że jedynym zagrożeniem sa dziczy więc murem się nie przejmują.


Czy ja wiem? Wydaje się, że Inni poszli w niepamięć w całym Westeros. Pamiętajmy, że to Eddard, krew z krwi Pierwszych Ludzi podchodził racjonalistycznie do wszystkich doniesień o chaosie za Murem, podczas gdy Catelyn na serio obawiała się, że coś za tym Murem siedzi. Wydaje się, że w pierwszym okresie po podboju Południa przez Andalów, wizja straszliwych Innych została i im jakoś zaimplementowana. Zauważmy, że od Długiej Nocy minęło 8000 lat. Andalowie przybyli 6 do 2 tys. lat temu (wedle opowieści młodego Blackwooda rozbieżności wśród uczonych są znaczne). Mimo, że Andalowie podbili Pierwszych Ludzi i wyplenili ich religię to jednak wizja zagrożenia musiała być znaczna, skoro aż do czasów Targaryenów rycerze z całego Westeros przystępowali do Nocnej Straży i traktowali to jako wielki honor. Jeszcze za czasów Jahaerysa I rozbudowywano Mur, jeśli dobrze pamiętam zbudowano wtedy Zamek Królowej na cześć żony Jahaerysa. Minęło 8000 lat. Jeszcze 200 lat temu Straż była traktowana poważnie, niezależnie od zawirowań politycznych w Westeros. Aż do niedawna. Przypadek? Nie sądzę.

Cytuj:
Ale został wybrany przez rycerstwo był uwielbiany przez wszystkich i szanowany. Fakt posiadania Targarynejskiej babki był tylko argumentem który miał uprawomocnić bunt i zwiększyć jego prawa do tronu. Jakby nie miał w sobie krwi Targaryenów to też by się zbuntowali.


Przez wszystkich poza Dorne, Żelaznymi Ludźmi, Lannisterami i rycerstwem Reachu, które do końca broniło Targaryenów. Jeśli poparła go połowa rycerzy Westeros to dobrze. Reszta tylko zaakceptowała porażkę, jak widać po wydarzeniach po śmierci Roberta królewskość Baratheonów wcale sie tak mocno nie utrwaliła.


"Never compromise. Not even in the face of Armageddon" - Walter 'Rorschach' Kovacs

"Nie mam żadnych szans, ale muszę je wykorzystać" - Herbert Achternbrusch

"Bóg jest, nawet jeśli go nie ma" - Emil Cioran

"Człowiek, jak każda małpa, jest zwierzęciem społecznym, a społeczeństwo rządzi się kumoterstwem, nepotyzmem, lewizną i plotkarstwem, uznając je za podstawowe normy postępowania etycznego.(...) To czysta biologia." - Carlos Ruiz Zafon
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legitymizacja władzy w walce o tron
PostNapisane: 14 paź 2013, o 09:05  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Dzięcioł napisał(a):
Ja bym raczej stawiał na czasy starożytne, nawet przedrzymskie. W końcu Pierwsi Ludzie nie znali żelaza, a broń wykonywali z drewna i brązu. Anyway idzie mi raczej o to, że klucz do pokonania Innych i Wielkiego Innego nie tkwi raczej w potencjale militarnym bo wedle wszelkich dotychczasowych danych gdy Ostatni Bohater/Azor Ashai wziął się za zrobienie Innym kuku, to królestwa Pierwszych Ludzi były już w stanie zaawansowanej porażki. Jestem przekonany, że klucz do pokonania Innych ma mistyczny/magiczny charakter.

No to tym bardziej słuszny jest mój argument.
I wiadomo że za pierwszym razem pokonano ich za pomocą magii i teraz pewnie smoki też będą miały swój udział w ich pokonaniu ale zdecydowanie łatwiej jest podbić tereny nie zjednoczone i skonfliktowane niż jeden prężnie działający twór państwowy. Zanim ci z Dorne zaczną cokolwiek robić inni zdążą zająć już pół Westeros a druga połowa wpadnie im równie szybko co pierwsza.

Dzięcioł napisał(a):
Czy ja wiem? Wydaje się, że Inni poszli w niepamięć w całym Westeros. Pamiętajmy, że to Eddard, krew z krwi Pierwszych Ludzi podchodził racjonalistycznie do wszystkich doniesień o chaosie za Murem, podczas gdy Catelyn na serio obawiała się, że coś za tym Murem siedzi. Wydaje się, że w pierwszym okresie po podboju Południa przez Andalów, wizja straszliwych Innych została i im jakoś zaimplementowana. Zauważmy, że od Długiej Nocy minęło 8000 lat. Andalowie przybyli 6 do 2 tys. lat temu (wedle opowieści młodego Blackwooda rozbieżności wśród uczonych są znaczne). Mimo, że Andalowie podbili Pierwszych Ludzi i wyplenili ich religię to jednak wizja zagrożenia musiała być znaczna, skoro aż do czasów Targaryenów rycerze z całego Westeros przystępowali do Nocnej Straży i traktowali to jako wielki honor. Jeszcze za czasów Jahaerysa I rozbudowywano Mur, jeśli dobrze pamiętam zbudowano wtedy Zamek Królowej na cześć żony Jahaerysa. Minęło 8000 lat. Jeszcze 200 lat temu Straż była traktowana poważnie, niezależnie od zawirowań politycznych w Westeros. Aż do niedawna. Przypadek? Nie sądzę.

Nie chce mi się tego szukać ale wydaje mi się że część zamków była już opuszczona wtedy kiedy Targaryenowie zjawili się w Westeros czyli nie można powiedzieć że Straży się dobrze powodziło. Wprawdzie nadano im Dar i Nowy Dar ale ziemie te szybko zostały opuszczone z powodu rajdów dzikich. Po za tym za panowania Targaryenów do czasu aż umarł ostatni smok magia była silna i ludzie wierzyli w rzeczy nadprzyrodzone. Gdy smoki wyginały inne nadprzyrodzone istoty przeszły do mitów.

Dzięcioł napisał(a):
Przez wszystkich poza Dorne, Żelaznymi Ludźmi, Lannisterami i rycerstwem Reachu, które do końca broniło Targaryenów. Jeśli poparła go połowa rycerzy Westeros to dobrze. Reszta tylko zaakceptowała porażkę, jak widać po wydarzeniach po śmierci Roberta królewskość Baratheonów wcale sie tak mocno nie utrwaliła.

Dorne nie poparło Roberta bo miało koligacje z rodziną panującą, żelaznych po prostu to nie interesowało kto klepnął swoim tyłkiem na tronie, Lannisterowie z racji tego że Tywin był namiestnikiem (czym się to skończyło wiemy :P) a Reach? Nie pamiętam ale chyba też mieli jakiś powód. I tu też nie chodzi o to że królewskość Baratheonów się nie utrwaliła. Gdyby Cersei nie była K*rwą i urodziła prawowitych następców to by pewnie dynastia panowała przez jakiś czas. Stanek by się nie pchał do władzy bo jest za uczciwy i wiedział że dziedziczą przed nim dzieci Roberta, Renly również raczej by się nie pchał do tego bo mu tylko zależało na dobrej zabawie, Eddard Stark by żył i północ byłaby spokojna a Żelaźni by również nie ogłosili niepodległości bo byli za słabi na to żeby stawić czoło zjednoczonemu Westeros. Skończyłoby się to dla nich tak jak to skończyło się kilkanaście lat wcześniej. Można powiedzieć że całą winę za wojnę można zwalić na Cersei :D Prawie jak wojna Trojańska :D


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL