Teraz jest 16 sie 2018, o 16:41



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wątek fabularny
PostNapisane: 11 lip 2013, o 20:16  
Avatar użytkownika

Poszukiwacz Prawdy
Dołączył(a): 22 lut 2010, o 23:25
Posty: 3253
Lokalizacja: Kraków
Offline

Krople deszczu uderzały o kamienny bruk. Samotna postać z pochodnią w ręku przechadzała się po miejskich murach, co chwila zatrzymując się i spoglądając w mrok. Po chwili nocne niebo przecięła błyskawica rozświetlając pogrążone we śnie miasto oraz okoliczne pola. Deszcz przybrał na sile.
- Jeszcze tylko tego mi brakowało – pomyślał sobie strażnik Cedrik– że też w taką parszywą noc musiałem dostać służbę. Ech, a mogłem być w domu razem z Ursulą…
Do uszu Cedrika dobiegł jakiś rumor. Zatrzymał się więc i popatrzył w stronę z której dobiegł hałas. Jedyne co mógł zobaczyć to kilka przewróconych skrzynek.
- Pewnie jakiś bezpański pies lub kot przestraszył się grzmotu i je przewrócił – pomyślał.
Poprawił kaptur i podjął z powrotem przerwaną wędrówkę, by w końcu dotrzeć do jednej z miejskich wież. Ze środka dobiegały przytłumione odgłosy świadczące o tym, że osoby znajdujące się w środku dobrze się bawią. Cedrik nacisnął klamkę i wszedł do środka. Zgromadzeni w środku nawet nie zaszczycili go spojrzeniem. Podszedł do wieszaka na który odwiesił całkiem przemoczony płaszcz i przeczesał ręką przetłuszczone włosy. Następnie skierował kroku do kominka, w którym słabo palił się ogień, by ogrzać skostniałe z zimna dłonie. W pomieszczeniu oprócz niego znajdowało się czterech mężczyzn. Trzech z nich siedziało przy stole i grało w kości. Czwarty stał oparty o ścianę i brzdąkał coś na lutni. Cedrik zauważył że na stole stoi w połowie opróżniona butelka taniego wina. Zaczerwienione policzki i nosy grających sugerowały że nie jest to pierwsza już opróźniona. Gdy już dłonie mu się ogrzały wstał i usiadł przy jednym z wolnych krzeseł.
- Gdyby kapitan Nichols was teraz zobaczył to by wam skóry wygarbował i wywiesił je nad swoim kominkiem.
- E tam – burknął jeden z grających.
- Już widzę jak nas szanowny pan kapitan, niech go cholera weźmie, rusza swoją tłustą rzyć w taką pogodę z ciepłego łóżka – odezwał się drugi spluwając na ziemie – Zupełnie nie rozumiem czemu ty bierzesz to tak poważnie. Mówiłem ci żebyś nie wychodził w taką pogodę toś się uparł. Teraz masz za swoje, jak cię dopadnie gorączka to następnym razem będziesz zupełnie inaczej gadał. Lepiej chodź dołącz do gry, bo coś mi się wydaje, że zaraz oskubie Edwardsa do zera.
- Nie wiem jak to robisz, George, ale oszukujesz – oburzył się mężczyzna zwany Edwards.
- Oszukuję czy też, nie masz na to dowodów więc graj, a nie mnie tu oczerniasz. To jak młody: dołączysz się do partyjki? Obiecuje damy ci fory na początek i cię nie zostawimy w samych gatkach.
- Nie mam ochoty, poza tym chciałbym zobaczyć wasze twarze jakbyśmy, niech nasz Dobre Duchy mają w swojej opiece, zostali zaatakowani.
Pozostali strażnicy ryknęli śmiechem.
- Zaatakowani? Hahahah a to dobre. I niby kto miałby nasz zaatakować? I przede wszystkim dlaczego? Tutaj w kotlinie Pendisan nie ma nic co inne kraje Midlandów mogłyby chcieć. A nawet jeżeli ktoś by się ośmieli to ci z Naczelnej Rady a przede wszystkim sama Matka Spowiedniczka urwaliby głowy osobom odpowiedzialnym za to. Wojna, he, dobre sobie, nawet najstarsi mieszkańcy nie pamiętają kiedy ostatnio jakaś się toczyła w Middlandach. Od czasu pokonania spowiedników już ci w Aydindril dbają o to by wszędzie panował pokój. Oczywiście zdarzają się jakieś pomniejsze spory graniczne ale żeby od razu wojna? - Mężczyzna znowu wybuchnął śmiechem.
- A D’harańczycy? Plotki mówią o jakiś zawieruchach w D’harze…
- Tfu! Bajki opowiadane dziatwie na dobranoc przez stare babcie. Mają całą D’harę dla siebie, czego by jeszcze mieli szukać w Middlandach?
- A ja wiem? Ponoć ten cały ich Lord Rahl to jakiś wielki czarodziej?
- No i co z tego? Nasz Pierwszy Czarodziej pewnie wcale od niego nie gorszy. Tfu, żeby czarodzieje pchali się do władzy – Zniesmaczony strażnik pociągnął łyka z butelki - No dobra, panienki! Pieniążki na stół, a ty, Edwards rzucaj tymi kośćmi, od patrzenia szczęścia ci nie przybędzie. No! Rzucać, panowie!
Po pomieszczeniu rozległ się grzechot turlających się kości po którym nastąpił radosny okrzyk.
- Ha! znowu wygrywam! No, chodźcie pieniążki do tatusia. EJ, Edwards! Gdzie ty idziesz? Jeszcze z tobą nie skończyłem!
- A niech cię zaraza George razem z tym całym twoim cholernym szczęściem, odlać się idę.
- A idź i tak cię jeszcze oskubie - odchodzący pokazał mu niecenzuralny znak(gest?), George po raz kolejny wybuchnął śmiechem –Ja też cię lubię ale chyba jednak bardziej twoje pieniądze. To co, młody: dołączasz się?
- Żebyś zabrał mi całą pensję? Nie, dziękuje.
- Jak tam chcesz, twoja strata młody. Ej, Tomas, a ty? Odłóż tą cholerną lutnię, rzępolisz na niej cały dzień. Już mnie głowa cała boli. Skąd w ogóle ją wytrzasnąłeś?
- Wygrałem od jakiegoś typa w karczmie.
- To ją sprzedaj albo coś a nie cholera nas tu katujesz tą kocią muzyką.
- Zgłupiałeś? Wiesz jak kobiety lecą na bardów?
- Cholera, ale musisz to robić tutaj? Odłóż ten piekielny instrument, bo na Stwórcę przysięgam, rozwalę ci go na głowię.
W tym właśnie momencie na zewnątrz rozległ się huk.
- Co to było? – odezwał się Cedrik.
- Piorun, pewnie uderzył gdzieś blisko.
- Nie brzmiało mi to na piorun, może lepiej to sprawdzić?
- Jak tam sobie chcesz. Nie mam zamiaru wychodzić na tą ulewę.
Cedrik podszedł do wieszaka i zdjął z niego jeszcze mokry płaszcz, a następnie skierował się w stronę schodów prowadzących na szczyt wieży. Wbiegł na górę i natychmiast uderzył w niego wicher i strugi deszczu. Otulił się płaszczem i podszedł ku blankom. Niczego nie mógł dostrzec z powodu mroku i deszczu więc postanowił wrócić myśląc sobie, że może jednak George miał rację i to był grzmot burzy. Jednak gdy dochodził do schodów jakieś światło przyciągnęło jego wzrok. Mały punkcik światła na wschodzie. Wrócił się więc by przyjrzeć się temu lepiej. Punkcik światła szybko nabierał wielkości, zbliżając się do miasta.
- Co do jasnej…
Kula światła uderzyła w bramę z ogromnym hukiem. Wieża pod stopami Cedrika zatrzęsła się powalając go na kolana. Podniósł się i w tym momencie uderzył kolejny piorun rozświetlając nocne niebo i armie wyłaniającą się zza wzgórz.
- Niech nas dobre duchy…
Cedrik rzucił się biegiem w kierunku schodów. Zbiegał po mokrych od deszczu kamieniach w myślach powtarzając – cholera, cholera… czemu ja zawsze muszę mieć racje… - wbiegł do pomieszczenia gdzie czekała reszta.
- Co to było do cholery? Czemu jesteś taki blady?
-D’harańczycy… - Cedrik nie mógł złapać oddechu – atakują... trzeba poinformować naczelną radę…


Na początku był Eru, Jedyny,
którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem;
On to powołał do życia Ainurów,
Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli.
Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne.
Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.
Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.


Koło Czasu obraca się, a Wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą. Legenda staje się mitem, ale nawet mit jest już dawno zapomniany, kiedy nadchodzi Wiek, który go zrodził. W jednym z Wieków, zwanym przez niektórych Trzecim Wiekiem, Wiekiem, który dopiero nadejdzie, Wiekiem dawno już minionym, w Górach Przeznaczenia podniósł się wiatr. Wiatr ten nie był prawdziwym początkiem. W obrotach Koła Czasu nie istnieją początki ani zakończenia. Niemniej był to jakiś początek.

Run...Run you clever boy...and remember - Clara Oswin Oswald
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

World of Warcraft phpBB template "WoWMaevahEmpire" created by MAËVAH (ex-MOONCLAW) for EMPIRE guild (v3.0.8.0) - wowcr.net : World of Warcraft styles & videos
© World of Warcraft and Blizzard Entertainment are trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment, Inc. in the U.S. and/or other countries. wowcr.net is in no way associated with Blizzard Entertainment.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL